Kraj: Wielka Brytaniaklasa: pancernik barbetowy (pancerny okręt barbetowy, predrednot) |
|
Specyfikacja |
| Nazwa okrętu | Stocznia | Położenie stępki | Wodowanie | Ukończenie budowy | Los okrętu |
| COLLINGWOOD | Pembroke DYd | 12.07.1880 | 22.11.1882 | ?.07.1887 | Sprzedany na złom w 1909 r. |
Dane taktyczno-techniczne |
Wymiary:
| Wyporność projektowana | 9296 lt |
| Wyporność pełna | 9652 lt |
| Długość między pionami | 99,06 m (325 ft 0 in) |
| Długość na linii wodnej | 102,72 m (337 ft 0 in) |
| Długość całkowita | 104,90 m (344 ft 2 in) |
| Szerokość | 20,73 m (68 ft 0 in) |
| Zanurzenie - dziób | 7,88 m (25 ft 10¼ in) |
| Zanurzenie - śródokręcie | 8,03 m (26 ft 4 in) |
| Zanurzenie - rufa | 8,18 m (26 ft 10 in) |
| Zanurzenie maksymalne | 8,48 m (27 ft 10 in) |
Napęd:
| Maszyny | Dwie 3-cylindrowe, pionowe maszyny parowe o cylindrach podwieszonych podwójnego rozprężania firmy Humphreys, 12 kotłów cylindrycznych typu owalnego, 2 śruby |
| Moc indykowana | 7000 ihp |
| Moc forsowana | 9573 ihp |
| Prędkość normalna | 15,5 węzła |
| Prędkość forsowana | 16,84 węzła |
| Paliwo | 900/1200 ton węgla |
| Zasięg | 7000/8500 mil morskich przy prędkości 10 węzłów |
Opancerzenie:
| Burty | 457 mm - 203 mm (18 in - 8 in) na podkładzie z drewna tekowego o grubości od 635 mm (25 mm) do 381 mm (15 in) |
| Barbety | 292 mm - 254 mm (11,5 in - 10 in) |
| Przegrody | 406 mm - 179 mm (16 in - 7 in) na podkładzie z drewna tekowego o grubości od 305 mm do 533 mm (12 - 21 in) |
| Stanowisko dowodzenia | 305 mm - 51 mm (12 in - 2 in) |
| Pokład | 76 mm - 51 mm (3 in - 2 in) |
Uzbrojenie:
| Początkowe | 4 działa 305 mm (12 in)/25 (45-ton) Mk. II RBL (2x2); 6 dział 152 mm (6 in)/26 (89 cwt) Mk. III RBL (6x1); 12 dział 57 mm (2,24 in) 6-funtowych (6 pdr)/40 Hotchkiss 8 cwt QF Mark I (12x1); 8 dział 47 mm (1,85 in) (3-funtowych) (3 pdr)/40 Hotchkiss QF Mark I (8x1); 13 mitraliez (kartaczownic) Nordenfelt; 4 wyrzutnie torped 356 mm (14 in) |
| Modernizacja w 1888 r. | 4 działa 305 mm (12 in)/25 (45-ton) Mk. Vw RBL (2x2); 6 dział 152 mm (6 in)/26 (5-ton) Mk. IV RBL (6x1); 12 dział 57 mm (2,24 in) 6-funtowych (6 pdr)/40 Hotchkiss 8 cwt QF Mark I (12x1); 8 dział 47 mm (1,85 in) (3-funtowych) (3 pdr)/40 Hotchkiss QF Mark I (8x1); 13 mitraliez (kartaczownic) Nordenfelt; 4 wyrzutnie torped 356 mm (14 in) |
| Modernizacja w 1896 r. | 4 działa 305 mm (12 in)/25 (45-ton) Mk. Vw RBL (2x2); 6 dział 152 mm (6 in) QFC (6x1); 12 dział 57 mm (2,24 in) 6-funtowych (6 pdr)/40 Hotchkiss 8 cwt QF Mark I (12x1); 8 dział 47 mm (1,85 in) (3-funtowych) (3 pdr)/40 Hotchkiss QF Mark I (8x1); 13 mitraliez (kartaczownic) Nordenfelt; 4 wyrzutnie torped 356 mm (14 in) |
Ludzie:
| Załoga | 459 oficerów i marynarzy |
Projekt |
Szybki rozwój technologii okrętowych, który rozpoczął się na dobre w latach 70. XIX wieku spowodował, że był to trudny czas dla konstruktorów. Z jednej strony mieli dostęp do coraz to nowszych technologii i udoskonalonych urządzeń, z drugiej jednak strony zaprojektowane okręty stawały się bardzo szybko przestarzałe technicznie (niekiedy jeszcze w trakcie budowy). Aby dotrzymać tempa postępowi techniki należało dobrze skoordynować działania zarządcze, projektowe i wykonawcze, a z tym niestety w owym czasie w Wielkiej Brytanii nie było najlepiej. W toku polityki projektowej sterowanej przez Admiralicję pod koniec lat 70. i na początku lat 80. XIX wieku, należy zwrócić uwagę na kilka dodatkowych czynników, które przyczyniły się do zamieszania i opóźnień w budowie nowych okrętów. Część tych opóźnień wynikała z ambitnych programów budowy nieopancerzonych okrętów rozpoczętych przez Warda Hunta w 1876 roku, realizowanych kosztem budowy okrętów opancerzonych, a część zdecydowanie wynikała z preferencji rządu konserwatywnego, który wolał utrzymać istniejącą flotę na wypadek krótkoterminowych sytuacji, niż tworzyć programy mające powiększyć i rozbudować Royal Navy. Jednak równie istotne było sparaliżowanie Admiralicji w kwestii tego, jakie rodzaje okrętów pancernych powinna zamawiać w stoczniach, jeśli w ogóle powinna je zamawiać. Wątpliwości co do dalszej przydatności budowy ciężko uzbrojonych i opancerzonych pancerników, określanych od okresu budowy HMS "COLOSSUS" coraz częściej jako "battleship" zamiast dotychczasowego określenia "ironclad", stawały się coraz bardziej widoczne już w połowie lat 70. i trwały przez resztę dekady oraz przez większość lat 80. Wzrost tych wątpliwości był wspierany dodatkowo przez pojawienie się francuskiej doktryny Jeune Ecole w drugiej połowie tej dekady, w dużym uproszczeniu promującej budowę zamiast drogich, ciężkich ale mniej licznych okrętów artyleryjskich znacznie więcej tańszych, mniejszych okrętów wyposażonych w znacznie mniej liczną artylerię i torpedy. Oprócz takich wątpliwości natury technologicznej, nie wspominając o wątpliwościach strategicznych, taktycznych i dotyczących bezpieczeństwa narodowego, sam Zarząd doświadczał szybkiej rotacji personelu pod koniec lat 70. Pomiędzy 1876 rokiem, kiedy odszedł na emeryturę sir Alexander Milne, a 1879 rokiem, aż trzech, a jeśli wliczyć Milne'a - czterech mężczyzn zajmowało stanowisko Pierwszego Lorda Admiralicji. Dwóch z nich, Hastings Yelverton i George Wellesley, miało niewielkie doświadczenie zarówno w administracji, jak i w kwestiach technicznych. Yelverton, dodatkowo, przez większość kadencji w latach 1876-7 cierpiał z powodu złego stanu zdrowia. Dopiero wraz z nominacją Astleya Coopera Keya (1879-85) powróciła pewna konsekwencja w procesie podejmowania decyzji, ale nawet wtedy nie wszystko było idealne, ponieważ Key, choć znany ze swojej wiedzy technicznej, zwłaszcza w kwestiach artylerii, był z natury ostrożnym człowiekiem, który dodatkowo skupiał się na szczegółach kosztem zrozumienia szerszego obrazu. Rotacja personelu była mniej zauważalna wśród młodszych Lordów Morskich, ale nadal istotna.
Najbardziej widoczną konsekwencją tej kombinacji czynników było znaczne spowolnienie budowy okrętów głównych w latach 70. XIX wieku. Rząd konserwatywny z lat 1866-1868 rozpoczął budowę trzynastu dużych, opancerzonych okrętów artyleryjskich, rząd liberalny z lat 1868-1874 przyczynił się do budowy kolejnych jedenastu, podczas gdy kolejna konserwatywna administracja z lat 1874-1880 rozpoczęła jedynie budowę dziewięciu okrętów pancernych - dziesięciu, jeśli uwzględnimy "POLYPHEMUS" - spośród których pięć ("INFLEXIBLE", "NELSON", "NORTHAMPTON", "AJAX" i "AGAMEMNON") było już w trakcie budowy w 1876 roku. W ciągu ostatnich czterech lat tej administracji rozpoczęto jedynie budowę "COLOSSUS", "EDINBURGH", taranowca torpedowego "POLYPHEMUS", taranowca pancernego "CONQUEROR" oraz właśnie "COLLINGWOOD", pierwszego okrętu serii "ADMIRAL". W miarę zmniejszania się liczby okrętów w budowie, tempo prac również spowolniało, gdyż pokusa modyfikacji projektów w celu uwzględnienia nowoczesnej broni, systemów ochrony i innych technologii stawała się nieodparta. Budowa "INFLEXIBLE" trwała siedem i pół roku, "AJAX" siedem lat, "AGAMEMNON" prawie siedem lat, "COLOSSUS" ponad siedem lat, a "EDINBURGH" ponad osiem lat, chociaż te dwa ostatnie były już kompletnie zbudowane, z wyjątkiem uzbrojenia, w ciągu pięciu lat. Nawet budowa "POLYPHEMUS", mimo niewielkiej wyporności jednostki zajęła cztery lata.
W międzyczasie Francuzi kontynuowali ambitny program rozbudowy floty, który rozpoczął się w 1872 roku, ale bezpośrednio po wojnie francusko-niemieckiej początkowo nie miał najwyższego priorytetu. W latach 1875-1880 Francuzi zwodowali trzynaście okrętów liniowych oraz cztery opancerzone jednostki obrony wybrzeża, co było ponad dwukrotnie większą liczbą niż łącznie siedem okrętów pancernych rozpoczętych przez Wielką Brytanię w tych latach. Już w 1877 roku Houston Stewart ostrzegał, że Francuzi "szybko nas wyprzedzają, i jeżeli zdecydują się na budowę 12 pancerników, które zostaną ukończone do końca 1881 roku, Marynarka Francji będzie zdecydowanie przewyższać Marynarkę Wojenną Wielkiej Brytanii pod względem ilości okrętów i dział". Podobne stanowisko wyraził Drugi Lord Marynarki Wojennej, Arthur Hood, który obliczył, że relatywna liczba znajdujących się w linii i budowanych okrętów pancernych wynosiła pięćdziesiąt jeden dla Wielkiej Brytanii i pięćdziesiąt pięć dla Francji, oraz Pierwszy Lord Marynarki, Wellesley, który ostrzegł, że program budowy Francji "daje jej znaczną przewagę... chyba że podejmuje się w tym kraju [Wielkiej Brytanii] kroki mające za nią nadążyć". Niemniej jednak, ówczesny Pierwszy Lord Admiralicji (First Lord of the Admiralty) William Henry Smith całkowicie zbagatelizował te alarmujące doniesienia . Rada Admiralicji ani nie zwiększyła tempa budowy istniejących okrętów, ani nie zatwierdziła budowy nowych w wyniku tej wymiany poglądów.
Jednak mylnym jest przypisanie tego pozornego lenistwa wyłącznie politykom zasiadającym w Admiralicji: było to przynajmniej w równym stopniu wynikiem technologicznej niepewności, która ogarnęła Radę po 1875 roku. Istniały przekonujące argumenty przemawiające za opóźnieniem rozpoczęcia budowy nowych pancerników, dopóki nie zostanie ustalona użyteczność jednostek typu "POLYPHEMUS" (choć sposób oceny przydatności bojowej prototypów jednostek bez realnego udziału w działaniach wojennych był problemem, który Admiralicja zdawała się zdecydowanie ignorować). Barnaby ujął to w ten sposób, iż ma nadzieję, "że "POLYPHEMUS" okaże się poważnym zagrożeniem " dla takich okrętów, jakie wówczas budowały Włochy i Francja, bez konieczności ponoszenia kosztów "połączenia w jednym okręcie trzech cech: dużej prędkości, wielkiej zdolności obronnej w postaci pancerza i dużej skuteczności dział". Oczywiście, wspomniany taranowiec torpedowy nie był gotowy do prób aż do 1882 roku, więc w 1879 lub 1880 roku jego potencjał mógł być jedynie wynikiem spekulacji i domysłów.
Ale nawet jeśli uznać konieczność budowy większej liczby okrętów głównych, w Admiralicji nie było żadnego konsensusu co do tego, jakiego rodzaju okręt należy budować. Kontroler i D.N.C. zasadniczo opowiadali się za naśladowaniem Włochów poprzez ograniczenie grubości pancerza burtowego na rzecz większej prędkości i siły ognia. Barnaby nakreślił podstawy swojej wizji przed Radą Admiralicji w 1880 roku: "Jeśli "POLYPHEMUS" nie jest uważany za wiarygodnego przeciwnika dla pancerników I klasy... a pancerniki są wymagane, zalecamy przyjęcie wysokiej prędkości, najnowszych, ciężkich dział o dużej mocy o wadze 60 ton, chronionych grubym pancerzem stalowym o grubości 18 lub 20 cali, ale zalecamy ograniczenie pancerza na burtach i przyjęcie podwodnego pokładu ochronnego...". Jednak taki okręt wymagałby znacznego zwiększenia wyporności, nie wspominając o mocy silnika, dla przykładu modele włoskiej konstrukcji miały w przybliżeniu 14 000 ls, czyli prawie 50 procent więcej niż "COLOSSUS". Director of Naval Ordnance Richard Vesey Hamilton nie zgadzał się z tym i zamiast tego opowiadał się za okrętami z wieżami artyleryjskimi, ale na kadłubach w typie francuskich pancerników drugiej klasy "VAUBAN" i "DUGUESCLIN" (6112 ton). Na domiar złego inni wysocy członkowie Admiralizji mieli zgoła odmienne zdania. Dla przykładu Hood chciał czegoś zupełnie innego, opartego na austriackim okręcie z baterią centralną "TEGETTHOFF" (7600 ton). A Wellesley, dopóki był członkiem Rady Admiralicji (1877-1879), nie wyrażał jawnie swoich preferencji co do rodzaju okrętu, ale wyraźnie opowiadał się przeciwko projektom o wyporności większej niż 10 000 ton. W tych okolicznościach jest niezwykłe, że Admiralicja była w stanie ustalić jakikolwiek projekt, a tym bardziej taki, który jak sie później okazało w wielu aspektach miał wskazywać drogę do standaryzowanych typów predrednotów z okresu po 1889 roku.
Jak widać postępujący kryzys zaczął wywoływać coraz żarliwsze dyskusje, na temat tego ile i jakich okrętów powinno zasilić Royal Navy w kolejnych latach. Musiano wziąć pod uwagę nowe zdobycze techniki (jak dla przykładu zagrożenie torpedami), jak i kwestie natury finansowej, które poważnie komplikowały kwestie budowy nowych pancerników. Przeciągająca się budowa nowych jednostek wymuszała modernizację pozostających w służbie, co pochłaniało sumy możliwe do przeznaczenia na budowę nowych okrętów.
Pierwsze przymiarki co do przyszłego HMS "COLLINGWOOD" zostały poczynione 20 sierpnia 1879 r., kiedy to Pierwszy Lord Admiralicji W. H. Smith, który listownie poprosił głównego Kontrolera Floty oraz Nathaniela Barnaby’ego o ich propozycje projektu nowej jednostki, zgodnie z ich wiedzą, potrzebami Royal Navy i obecnymi możliwościami technicznymi. Barnaby zaproponował w liście z 9 września 1879 r., że jeśli stocznie marynarki potrzebują więcej pracy na lata 1880-81, przygotuje projekt pozbawionego omasztowania i wyposażonego w taran okrętu obrony wybrzeża około 1000 ton mniejszego od pancernika "AGAMEMNON", o podobnej strukturze opancerzenia, prędkości wynoszącej 14 węzłów i uzbrojeniu głównym składającym się z dwóch armat 80-tonowych. Jednak rozsądnie zaproponował, że najpierw powinno się zakończyć budowę czterech jednostek typu "AJAX" i "INFLEXIBLE".
Zanim Barnaby zaproponował swój projekt, dokonał bilansu obecnej równowagi między flotami bojowymi francuskimi i brytyjskimi, oceniając, że rodzime okręty są znacznie lepiej zbilansowane niż okręty francuskie, chociaż nie wspomniał o podstawach, na których się oparł. Dodał, że połowa osiemnastu francuskich pancerników znajdujących się w trakcie budowy, była zaprojektowana do obrony wybrzeża: "na kadłubach o zbliżonym rozmiarze do "NELSON" i "NORTHAMPTON" oraz ich prędkości, wprowadzili 18-20 cali pancerza i 2 działa 17-calowe w barbetach". Oceniając ten projekt D.N.C. był sceptyczny co do wartości bojowej takich okrętów, przewidując argumenty Jeune Ecole o ponad pół dekady wcześniej, sugerując, że "liczne kanonierki z ciężkim działem w każdej oraz okręty torpedowe były lepsze do tego celu [obrony wybrzeża] niż francuskie okręty".
Jednak wizja Barnaby'ego wyrażała dwie ukryte sprzeczności. Po pierwsze, jeśli "liczne okręty artyleryjskie i torpedowe" lepiej służyłyby Francuzom do zadań obrony wybrzeża, dlaczego zaproponował dla tego samego celu projekt tak podobny do tego, który dopiero co skrytykował? A jeśli brytyjski okręt miał być, podobnie jak jego poprzednicy, budowany zarówno do obrony wybrzeża, jak i do ataku na fortyfikacje - co z pewnością wyjaśniałoby, dlaczego bardziej preferował okręt liniowy niż torpedowce - prowadziło to jedynie do kolejnej zagadkowej sprzeczności logicznej. Barbety były znacznie bardziej podatne na ogień stromotorowy i skośny (z wyższej pozycji) niż wieże, a taki rodzaj ognia był znacznie bardziej prawdopodobny w walce o pozycje brzegowe niż w walce na morzu, przynajmniej w tamtym okresie. Ponadto, dlaczego, jeśli Barnaby w poprzednim roku doszedł do wniosku, że taranowanie nie będzie odgrywać głównej roli w przyszłych bitwach morskich, wyraźnie zaproponował dziób w formie tarana? Biorąc pod uwagę powyższe wątpliwości wydaje się, że jego poglądy były głównie powodowane względami finansowymi, a nie jak najlepszym dopasowaniem projektu dla określonej roli. O ile taran był ogólnie akceptowany przez Admiralicję jako element uzbrojenia przydatny do "sprzątania" po prawdziwej bitwie uszkodzonych wcześniej okrętów, to już zastosowanie barbet musiało wywołać sporo kontrowersji.
Wkrótce po zaproponowaniu projektu Barnaby zapewnił jednak dodatkową zachętę do przejścia na barbety (Barnaby to Houston Stewart, 11 październik 1879). Jak przyznał, jego początkowe sugestie "raczej przedstawiały nurt myśli niż wyraźne stanowisko". Od tamtej pory jednak "otrzymał wstępne szkice najnowszego [francuskiego] projektu". Spośród dziewięciu francuskich okrętów w trakcie budowy, cztery "należały do typu "REQUIN" [w literaturze nazywane typem "TERRIBLE"], które wydawały się być przede wszystkim zaprojektowane z myślą o ciężkich walkach na Morzu Śródziemnym, Kanale lub Bałtyku, a nie wyłącznie dla zadań na wybrzeżu". Jeśli zamierzonymi przeciwnikami były nie forty a okręty, wiele zastrzeżeń (choć nie wszystkie), co do stosowania barbet znikało. Francuskie okręty liniowe typu "TERRIBLE", opisane przez D.N.C., były pośrednimi typami rozpoczętymi w latach 1877-8, o wyższej burcie niż okręty obrony wybrzeża, ale nie tak wysokiej jak inne ówczesne francuskie pancerniki. Były to okręty pancerne o wyporności 7230 ton, z pełnym pasem pancernym o grubości dochodzącej do 495 mm (na wysokości maszynowni, poza tym obszarem 305 mm). Pokład pancerny dochodził do 75 mm, zaś uzbrojenie składało się z dwóch dział o kalibrze 420 mm ustawionych na niskich barbetach na dziobie i na rufie okrętu, opancerzonych płytami o grubości 456 mm. Artylerię średnią na tym okręcie reprezentowały 4 działa 100 mm. Pod wieloma względami były one zauważalnie podobne do projektu zaproponowanego przez Barnaby'ego, można więc z dużym prawdopodobieństwem założyć, że projekt francuskich pancerników stanowił podstawę dla przyszłego "COLLINGWOOD".
Podczas oczekiwania na odpowiedź od Zarządu, w pierwszej połowie października 1879 roku, Barnaby nakazał swojemu departamentowi opracować szczegóły projektu, obliczając długość, szerokość, zanurzenie oraz moc silnika potrzebną do osiągnięcia "prędkości 14 węzłów", a także rozmieszczenie dział i pancerza (Barnaby memorandum "Principles of New Design for Coast Warfare" Barnaby to Wright, 14 paźdzernik 1879 r.). Pierwsze, wstępne prace projektowe zostały zakończone jesienią 1879 r. Zakładały zbudowanie pancernika II klasy zasadniczo będącego nieco powiększoną kopią francuskiego pancernika typu "TERRIBLE" z działami umieszczonymi w barbetach, na specjalnych podnoszonych platformach. W porównaniu do francuskiego pancernika, brytyjski okręt miał mieć również wyższą wolną burtę i kadłub wykonany ze stali. Schemat opancerzenia składał się z krótkiej centralnej cytadeli i pokładu pancernego we wrażliwych rejonach, zaś artyleria średnia miała składać się z czterech dział 6-calowych (152 mm) ustawionych na śródokręciu pomiędzy działami artylerii głównej. Dla okrętu zaplanowano prędkość 14 węzłów (projektowa moc maszyn 5000 ihp), zaś oszczędności wagowe przeznaczono w całości na zwiększenie zasięgu, poprzez zwiększenie zapasu zabieranego węgla.
Jednakże szybko okazało się, że potrzeba będzie zmodyfikować projekt, gdyż oprócz kwestii związanych z założeniami taktycznymi i strategicznymi oraz sprawami związanymi z konstrukcją samego okrętu, narastały kontrowersje i spory związane z bardzo ważnym zagadnieniem jakim była artyleria, a raczej jej technologiczne założenia konstrukcyjne. Już 5 kwietnia 1875 roku Captain Philip Nolan, R.N. przemówił w Izbie Gmin, aby "zwrócić uwagę na obecne wyjątkowe położenie kraju" pod względem produkcji armat odprzodowych i powiedział, że jego zdaniem "Brytyjczycy wykazali niezwykłą odwagę, a raczej nieustraszoność, występując naprzeciwko ogólnemu trendowi na kontynencie". Dodał, że na ostatnim spotkaniu Instytutu Inżynierów Cywilnych (Institute of Civil Engineers) "wszyscy mówcy wyrazili wyraźne wskazanie na korzyść dział ładowania odtylcowego, a prezydent [Instytutu] stwierdził ponadto, że Sir Joseph Whitworth i Sir William Armstrong", dwaj ówcześni prominentni producenci uzbrojenia, "wyrażali podobne poglądy". Według Nolana, opór wobec dział odtylcowych wynikał z mentalności. Odwołując się do problemów napotkanych przy wczesnych działach odtylcowych Armstronga, przytoczył raport United States Navy, który twierdził, że Brytyjczycy porzucili ładowanie odtylcowe, ponieważ "okazało się, że jest zawodne" i wtedy, jak powiedział Nolan, "powstało uprzedzone przekonanie, że skoro nie udało nam się znaleźć rozwiązania problemu, to problem musi być nieuchronnie nierozwiązywalny". Mimo to, jak twierdził, "jest tylko kwestią czasu, kiedy przejdziemy na ładowanie odtylcowe i dlatego trzymając się naszego obecnego systemu, tylko odkładamy ten dzień" w którym będziemy musieli się zmierzyć z tym technologicznym wyzwaniem.
Obrona dotychczasowo używanego systemu ładowania odprzodowego była prowadzona przez Lorda Eustace'a Cecila i Gathorne'a Hardy'ego, odpowiednio Asystenta Sekretarza i Sekretarza Wojny. Pierwszy przeglądał wnioski różnych komisji, które w ciągu ostatnich piętnastu lat zostały powołane do zbadania tej kwestii, podkreślając raport wydany w 1871 roku porównujący oba systemy ładowania. Według tej komisji, stwierdził Cecil, "działo odprzodowe jest lepsze pod względem zasięgu i celności, prostoty, łatwości naprawy, łatwości obsługi, szybkostrzelności i kosztów". Niemniej jednak, Asystent Sekretarza Wojny przyznał, że Nolan "wygłosił bardzo mocne uwagi" i przytoczył zagraniczny raport na ten temat, który stwierdził, że "najbliższa przyszłość należy do ładowania odtylcowego...". Niemniej jednak, Cecil utrzymywał, że "jest całkowicie pewne, że nie powinno się przyjąć systemu dział ładowania odtylcowo, chyba że znajdą taki, który jest lepszy od wszystkich znanych armat ładowanych odprzodowo". Taką broń, argumentował, nadal trudno znaleźć, oraz wyraził nadzieję na "przekonanie" Nolana, że "czas na działanie w tej sprawie jeszcze nie nadszedł". Podobnie Gathorne Hardy nie poparł Nolana w jego ostrzeżeniach, jednak zapewnił Izbę, że rząd jest "zdeterminowany, aby mieć szeroko otwarte oczy i nie cofać się przed żadnymi wydatkami i ponieść je, kiedy będą pewni, że są na właściwym tropie". W ten sposób sprawa spoczęła w Izbie Gmin.
Trzy i pół tygodnia później kwestia uzbrojenia została poruszona w Izbie Lordów, gdy były Pierwszy Lord Admiralicji, książę Somerset, omówił najpierw argumenty za i przeciw działom odtylcowym w uzbrojeniu floty, a następnie "przewidując, że działa odtylcowe staną się niezbędne dla Marynarki" zalecał "abyśmy spróbowali ich bez zwłoki". W trakcie toczącej się debaty nawet dowódca armii, książę Cambridge, którego konserwatyzm był dobrze znany w kręgach wojskowych i politycznych, zauważył: "Kiedy widzimy, że państwa kontynentalne nadal używają dział odtylcowych po doświadczeniu uczciwego testu polowego [podczas wojny francusko-niemieckiej], musimy wziąć pod uwagę, że w pewnym stopniu cofnęliśmy się, wracając do dział odprzodowych". Jednak książę zalecał "postępować z największą możliwą ostrożnością", gdyż nie ma żadnego powodu, "dlaczego mielibyśmy pędzić na oślep do przyjęcia dział odtylcowych". Rzecznik rządu, książę Richmond, szybko zapewnił swoich kolegów z Izby Lordów, że Sekretarz Wojny, w którego zakresie odpowiedzialności było nadzorowanie projektowania i produkcji uzbrojenia, "nie jest przywiązany do żadnego konkretnego systemu i że jakikolwiek system zostanie uznany za najdoskonalszy, ten powinien być przyjęty przez nasz kraj". Podobne zapewnienia padły ze strony innego rzecznika Ministerstwa, hrabiego Malmesbury, który wezwał Lordów, aby "nie sądzić, że Rząd uważa tę sprawę za załatwioną". Jednak redaktorzy "The Times" oczekiwali czegoś więcej niż tylko zapewnienia i w komentarzu do debaty w Izbie Lordów zauważyli, że ani Malmesbury, ani Richmond jednoznacznie nie stwierdzili, "że pan Hardy [Sekretarz Wojny] sam zainicjuje eksperymenty". "Jeśli tego nie zrobimy", kontynuowała gazeta, "i nie zrobimy tego systematycznie, okaże się, że za rok nie poczyniliśmy żadnych postępów w kierunku konstrukcji lepszego systemu". "Jeśli działa odtylcowe są na tyle zaawansowane, że cała Europa jest w nie uzbrojona", podsumował artykuł, "to muszą być na tyle zaawansowane, aby poddać je eksperymentom".
"The Times" słusznie poddał w wątpliwość oświadczenia i zapewnienia rządu w tej sprawie, ponieważ kwestia uzbrojenia nie została podniesiona ponownie w Parlamencie przez kolejne trzy lata, a nawet wtedy tylko krótko. W 1878 roku wicehrabia Bury zapewnił księcia Somerset, że departamenty zajmujące się uzbrojeniem testują nowe projekty zarówno broni, jak i pancerzy. Jednak, jak zauważyła gazeta (The Times, 18 maja 1878), w Wielkiej Brytanii "wciąż jest preferowany prostszy system ładowania przez przewód lufy". Dopiero w 1879 roku, w wyniku wybuchu jednego z ciężkich dział na pokładzie HMS "THUNDERER", tragedii, w której zginęło lub odniosło obrażenia czterdziestu pięciu oficerów i marynarzy, kwestia uzbrojenia została ponownie otwarta. Wybuch nastąpił wskutek przypadkowego podwójnego naładowania działa, ale uwaga opinii publicznej szybko skupiła się na brytyjskim systemie uzbrojenia. Redaktorzy "The Times" przekonywali (The Times, 31 marca 1879), że "to nie mogło się zdarzyć w żadnym przypadku, gdyby działo było armatą odtylcową". Do 17 marca lord Elphinstone, twierdząc, że Admiralicja "nie jest stronnicza na korzyść uzbrojenia odprzodowego", poinformował Izbę Lordów, że Komitet Uzbrojenia podejmie się zbadania tej sprawy. Czas najwyższy, jak osądził "The Times". W artykule z 4 kwietnia stwierdzono, że "ta ważna decyzja nie została podjęta ani chwili za późno", ponieważ "musi być to oczywiste nawet dla najbardziej obojętnych obserwatorów, że coś jest bardzo nie tak z naszym obecnym systemem uzbrojenia morskiego".
Pod koniec lat 70. XIX wieku istniał kolejny powód do przejścia na działa w systemie ładowania odtylcowego. Druga połowa tego dziesięciolecia przyniosła kilka postępów w chemii i produkcji prochu strzelniczego. Środek miotający używany w brytyjskim uzbrojeniu był odmianą prochu czarnego ("black powder") bardziej wybuchowego niż formuły stosowane w większości zagranicznych armii. W 1867 roku Spencer Robinson zauważył, że Francuzi używali "mniej wybuchowego prochu", co było jednym z powodów, dla których mogli bezpiecznie używać dział odtylcowych nawet przed wynalezieniem przez de Bange'a elastycznego uszczelniacza. Brytyjski proch strzelniczy spalał się praktycznie natychmiast po zapłonie, powodując bardzo silną eksplozję, co w dużej mierze tłumaczyło wyższe prędkości wylotowe brytyjskiego uzbrojenia. Jednak ten wybuchowy proch narażał armaty na duże naprężenia, dlatego brytyjskie działa odprzodowe były konstruowane z mocno wzmocnionymi komorami prochowymi, aby wytrzymać siłę detonacji. Nawet ta ostrożność nie była jednak całkowicie wystarczająca. Brytyjski proch strzelniczy sprawdzał się w małokalibrowych działach, ale w większych egzemplarzach nagłe ciśnienie generowane przez eksplozję okazywało się zbyt silne dla dział i pocisków. Stawiając czoła temu problemowi, chemicy i producenci zarówno w kraju, jak i za granicą (zagraniczne działa borykały się z tym samym problemem, chociaż w mniejszym stopniu), zaczęli tworzyć mniej wybuchowe formy materiału miotającego. Po pierwsze, pod koniec lat 60. XIX wieku, pojawił się tzw. "pebble powder" - proch formowany w większe ziarna, aby spowolnić tempo zapłonu. Pod koniec lat 70. XIX wieku opracowano "prismatic powder", który był doskonałą alternatywą dla czarnego prochu, i został stworzony przez eksperta ds. uzbrojenia Stanów Zjednoczonych, Arthura Rodmana. Proch pryzmatyczny był chemicznie podobny do czarnego prochu, ale zamiast być produkowany w oddzielnych ziarnach, był prasowany w sześciokątne bloki. Po zapłonie ten bardzo gęsty proch spalał się od powierzchni do środka, najpierw generując stosunkowo niskie ciśnienie, a następnie, gdy płomień rozsadzał graniaste kształty i penetrował dalej w głąb prochu, tempo zapłonu przyspieszało, a wraz z nim ciśnienie w lufie działa. Jednak ten przełom pogłębił istniejące problemy z brytyjskim uzbrojeniem, ponieważ gdy proch pryzmatyczny był używany w krótkolufowych brytyjskich działach odprzodowych, choć stres na dziale był znacznie zmniejszony, to jednak w momencie opuszczenia lufy przez pocisk znaczna część prochu wciąż nie spłonęła, a to oczywiście powodowało spadek prędkości wylotowej pocisku. Oznaczało to również, że moc i prędkość wylotowa pocisku mogły być łatwiej i bezpieczniej zwiększane nie poprzez powiększanie średnicy lufy lub ilości prochu, ale po prostu poprzez wydłużenie lufy, aby skorzystać z większej siły rozprężającej nowego materiału miotającego.
Jednakże przedłużanie luf brytyjskich ciężkich dział ładowanych odprzodowo nie było wbrew pozorom prostym zadaniem. Eskalacja rozmiarów ciężkiego uzbrojenia morskiego od 1865 do 1875 roku, od 12 do 25 ton, następnie od 25 do 35, potem do 38 ton, a ostatecznie do 81 ton, stwarzała już poważne trudności w procesie ładowania. Pociski odmiany "common" dla dział 81-tonowych na okręcie "INFLEXIBLE" ważyły 771 kg (1700 lb), a ładunek prochowy kolejne 204 kg (450 lb). Nawet znacznie mniejsze działo 35-tonowe używało kombinacji pocisku i prochu o wadze 367 kg (810 lb). Trudność w ręcznym przenoszeniu tak ciężkich ładunków do wylotu lufy, a następnie wciskaniem ich na całej długości lufy, zmusiła Marynarkę do przyjęcia w 1875 roku hydraulicznych urządzeń do ładowania, kolejnego wynalazku płynącego z płodnego umysłu Sir Williama Armstronga. Ponadto, rozmiar dział 38 i 81-tonowych zmusił projektantów okrętów, na których były one zamontowane, do opracowania systemu, w którym działa były ładowane z zewnątrz ich wież. Mechanizm ładowania był ukryty pod pancerną pokrywą, która znajdowała się na zewnątrz wieży, nieco poniżej poziomu dział. Aby załadować wieżę, była ona obracana w stronę gdzie znajdował się mechanizm ładowania, a działa były opuszczane, aby wyrównać się z hydraulicznym tłokiem. Ten czasochłonny proces w dużej mierze przyczyniał się do notorycznie wolnego tempa strzelania największych brytyjskich dział odtylcowych. W 1867 roku Arthur Hood mógł chwalić szybkość strzelania działa 12-tonowego, ale podczas bombardowania Aleksandrii w 1882 roku cztery odprzodowe działa 81-tonowe na "INFLEXIBLE" zostały odpalone łącznie 208 razy w ciągu dziesięciogodzinnego starcia, co daje średnio jeden strzał na działo co jedenaście minut. Wydłużanie luf dział w celu wykorzystania możliwości nowej formy prochu generowałoby jeszcze większe problemy z ładowaniem. Ten problem nie był jedynym, z jakim trzeba było się zmierzyć. Odkryto, że większa ilość prochu o dużych ziarnach może być bezpiecznie spalana bez zwiększania maksymalnego ciśnienia, jeśli ładunek miotający jest "powietrzno-rozłączony" - czyli jeśli komora prochowa jest większa niż rzeczywisty ładunek. Takie rozwiązanie technologiczne wskazywało bezpośrednio na przewagę systemu ładowania odtylcowego, gdyż w przypadku takich armat można było bardzo precyzyjnie zaprojektować kształt i rozmiar komory prochowej.
Jednak Royal Navy zachowała swoje działa odprzodowe przez późne lata 70. i w latach 80., chociaż po 1872 roku stopniowo traciły one na rzecz konkurencyjnych systemów. Pomimo konserwatyzmu przejawionego w rekomendacjach Coopera Keya, decyzji Komisji Childersa o niezatwierdzaniu eksperymentów z działami odtylcowymi w 1868 roku i kontynuowanego stosowania systemu ładowania odprzodowego w Woolwich przez całe lata 70., Admiralicja praktycznie nie miała kontroli nad rodzajem dział zamontowanych na okrętach wojennych Jej Królewskiej Mości. Przed rokiem 1856 Biuro Artylerii Marynarki Wojennej (Bureau of Ordnance) było odpowiedzialne za projektowanie broni znajdującej się w służbie, ale ten departament został zlikwidowany w ramach reform po wstydliwym występie Wielkiej Brytanii w wojnie krymskiej. Po jego likwidacji, wyłączną odpowiedzialność za uzbrojenie zarówno dla służby lądowej jak i morskiej powierzono Departamentowi Artylerii (Ordnance Department), który podlegał jedynie Ministerstwu Wojny (War Office). Ta konsolidacja być może była wczesnym podejściem do unifikacji wyposażenia używanego przez Armię i Marynarkę, ale jej konsekwencje były katastrofalne dla tej ostatniej. Admiralicja nie pozostawała ślepa na coraz niższy priorytet dla uzbrojenia Marynarki od połowy lat 70. Jej departamenty które kompetencyjnie miały do czynienia z uzbrojeniem, były w pełni świadome pogarszającej się sytuacji. W czerwcu 1877 roku Departament Konstrukcji (Constructor’s Department) otwarcie przyznał (Remarks of Constructor’s Department on Report from Foreign Office to Admiralty, 26 czerwca 1877) , że "niemieckie działo 10,3 cala jest znacznie lepsze od naszego działa 11 cali o masie 25 ton" i że "nowe niemieckie działo 17 cm [6,6-calowe według nomenklatury brytyjskiej] jest... znacznie lepsze od naszego działa 6,5-tonowego o kalibrze 7 cali". W listopadzie tego samego roku brytyjski attaché morski we Francji, Captain Nicholson donosił (Foreign Office to Admiralty, 15 listopad 1877), że "można powiedzieć, że Anglicy mają mocniejsze i lepiej opancerzone okręty, ale Francuzi mają silniejsze działa". Zarówno Kontroler William Houston Stewart, jak i Dyrektor ds. Konstrukcji Okrętów (D.N.C.) Nathaniel Barnaby zgadzali się z oceną Nicholsona. Admiralicja doskonale zdawała sobie sprawę z pogarszającej się sytuacji w zakresie uzbrojenia, ale nie mogła przekonać Departamentu Artylerii do zajęcia się tym w konstruktywny sposób.
Wśród dokumentów dotyczących pancerników "AJAX" i "AGAMEMNON" znajduje się niezwykły dokument zatytułowany "Streszczenie korespondencji dotyczącej uzbrojenia typu "AJAX", "COLOSSUS" i "EDINBURGH" (dawniej "MAJESTIC") oraz produkcji itp. 43-tonowego działa odtylcowego" ( Precis of Correspondence relative to the Armament of the Ajax, Colossus and Edinburgh (late Majestic) class and the Manufacture &c of the 43-ton Breech-loading Gun, 1882), który obrazowo ilustruje trudności, jakie towarzyszyły procesowi zamówienia nowego ciężkiego działa morskiego. Proces ten trwał ponad cztery lata. W sierpniu 1878 roku Sir William Armstrong zgłosił się do Admiralicji z detalami "wyników niedawno przeprowadzonych eksperymentów z produkcją ciężkich dział w Elswick [huta firmy], dzięki którym uzyskano znacznie większy efekt przy zmniejszonej wadze dział". Działo odtylcowe kalibru 203 mm (8 in) Armstronga osiągnęło prędkość wylotową 2116 ft/s, co stanowiło znaczny postęp, biorąc pod uwagę, że prędkość wylotowa działa odprzodowego o podobnym kalibrze z Woolwich wynosiła tylko 1413 ft/s. Armstrong dodał, że "działo kalibru 12 cali o wadze 40 ton jest w trakcie produkcji i oczekuje się, że będzie miało moc penetracyjną równą nowemu [odprzodowemu] działu 80-tonowemu", a "przyjęcie dział tego nowego typu znacznie zwiększyłoby siłę istniejących okrętów i znacznie zmniejszyłoby rozmiar przyszłych jednostek w stosunku do siły uzbrojenia". Ostatecznie, baron uzbrojenia wyraził opinię, że "kwestia działa odtylcowego sama się narzuca" i uprzejmie "oferuje wszelką pomoc ze strony swojej firmy w prowadzeniu odpowiednich badań".
Zarząd W.H. Smith'a wyraził natychmiastowe zainteresowanie. 10 września 1878 r. firma Armstronga została zapytana o swoją opinię na temat możliwości zmiany wież pancerników "AJAX" i "AGAMEMNON", które wtedy były w trakcie budowy, "w celu uzyskania istotnej przewagi w zakresie uzbrojenia lub sposobie montażu i obsługi". Odpowiedź Armstronga była optymistyczna, wyraził pozytywna opinię na temat tego, "że uzbrojenie "AJAX" i "AGAMEMNON" można by zmienić na korzyść". Jednak na początku października, gdy Ministerstwo Wojny otrzymało tę korespondencję, Admiralicja została poinformowana, że Departament Artylerii podejmie się dostarczenia ulepszonego działa, "jeśli ich Lordostwo przedstawi swoje wymagania". Ta oferta nie została dobrze przyjęta przez Admiralicję, zwłaszcza gdy dowiedziano się, że działo oferowane przez Departament Artylerii zostało już wcześniej odrzucone przez D.N.O. Richarda Vesey Hamiltona jako "zbyt długie dla celów morskich". W wyniku tych niekonkluzywnych negocjacji Departament Wojny zrezygnował z tego zapytania pod koniec 1878 roku. Podmiana dział pancerników "AJAX" i "AGAMEMNON" była przedmiotem debaty w Admiralicji przez dwa miesiące. Barnaby i Vesey Hamilton opowiadali się za testowaniem dział ładowanych odtylcowo, a Houston Stewart był ich stanowczym zwolennikiem, ale sir George Wellesley i sir Arthur Hood, odpowiednio Pierwszy i Drugi Lord Morski, preferowali 38-tonowe działo ładowane od wylotu lufy. Dopiero 23 grudnia Pierwszy Lord Smith rozstrzygnął tę kwestię , postanawiając, że "nie jest gotów dłużej opóźniać tych okrętów" podczas gdy dyskutowano o ich uzbrojeniu. Dodał jeszcze, że "podmiana na dłuższe działa ładowane odtylcowo, lub ładowane spoza wieży... wiąże się z ważnymi kwestiami, które nie mogą być pochopnie rozstrzygnięte, a długie działa nie są jeszcze wykonane i przetestowane. Okręty muszą być ukończone z myślą o dziale o wadze 38 ton, tak jak jest teraz".
To zakończyło sprawę dotyczącą okrętów, które były wówczas w trakcie budowy. Ale pytanie, jakie działa zamontować w przyszłych projektach, pozostawało otwarte. W tym samym miesiącu w którym Smith podjął decyzję dotyczącą okrętów typu "AGAMEMNON", model proponowanego uzbrojenia ładowanego odtylcowo i układu wież dla kolejnej trójki pancerników - "COLOSSUS", "EDINBURGH" i "CONQUEROR" - został przekazany do Admiralicji przez firmę Armstrong and Co. Następnie, w styczniu 1879 roku, działo HMS "THUNDERER" eksplodowało, co skłoniło do powołania w kwietniu 1897 r. Komitetu Artyleryjskiego (Ordnance Committee) do rozważenia "kwestii działa ładowanego odtylcowo i innych pytań, które mogą zostać przedstawione". Admiralicja miała prawo wyznaczyć dwóch członków Komitetu. którymi zostali Admiral Henry Boys, były D.N.O. oraz Captain Cyprian Bridge, przyszły Dyrektor Wywiad Morskiego (Director of Naval Intelligence) i pięciogwiazdkowy Admirał (Admiral of the Fleet). Tymczasem, nie czekając na raport Komitetu, Admiralicja doszła do własnego wniosku i w notatce z dnia 28 sierpnia 1879 r. poinformowała Biuro Wojny, że skłaniają się ku działom ładowanym odtylcowo według projektu Armstronga dla okrętów "COLOSSUS", "MAJESTIC" (przyszły HMS "EDINBURGH") i "CONQUEROR". Jednak następnego dnia Komitet Artyleryjski zarekomendował budowę nie działa zaprojektowanego przez Armstronga, ale raczej "działa odtylcowego kalibru 12 cali o wadze 43 ton zgodnie z projektem RGF [Royal Gun Factory] (Królewskiej Fabryki Armat) w Woolwich". Czy to z wyboru, czy z konieczności, Admiralicja później zgodziła się na tę propozycję. Jednak ta decyzja wywołała gwałtowny sprzeciw ze strony Armstronga. 8 grudnia 1879 roku firma napisała do Admiralicji, aby "skarżyć się, że teraz nie proponuje się im negocjacji w sprawie dostawy żadnego z tych dział, i podkreślają szczególne prawa, które posiadają do bardziej liberalnego traktowania". Armstrong podkreślał wkład swojej firmy w opracowanie nowoczesnych technologii budowy armat, w tym metody konstrukcji wytrzymałych luf poprzez opracowanie technologii "built-up" (metody konstrukcji znacznie wytrzymalszej lufy działa poprzez nakładanie na siebie wielu cylindrycznych członów), badania i rozwój konstrukcji nowoczesnych komór prochowych, doskonalenia elastycznych uszczelnień gazowych w celu zapewnienia pełnego zabezpieczenia zamka oraz ulepszania francuskiego systemu zamykania zamka.
Czy Admiralicja była, czy nie była zwolenniczką wzmocnienia rodzącego się kompleksu militarno-przemysłowego, odwołanie to musiało być przekonujące jako całość, ponieważ pod koniec stycznia 1880 r. firma została poproszona o przedstawienie pisemnej propozycji swoich warunków dostawy czterech dział ładowanych odtylcowo o wadze 43 ton dla okrętu "COLOSSUS". Przedstawione warunki były zadowalające. 20 lutego Admiralicja poinformowała Biuro Wojny o swoich działaniach i zaapelowała o to, aby "prośba Sir Williama Armstronga i spółki została spełniona ze względu na powszechnie znany charakter firmy i doskonałość wyrobów, które produkują, oraz konieczność dokonania natychmiastowej zmiany w naszym systemie artylerii, ze względu na szybki postęp w zakresie siły dział ładowanych odtylcowo przez obce państwa". Rada dodała, że Ich Lordowskie Moście "są również zdania, że wielka korzyść płynie z konkurencji prywatnych producentów, co zostało wykazane w przypadku budowy okrętów i projektowania oraz produkcji maszyn parowych, i że ta zasada powinna być rozszerzona na produkcję dział dla naszych okrętów pierwszej klasy."
Ten elokwentny apel nie spotkał się jednak z pozytywnym odbiorem. W kolejnym miesiącu (13 marca) Biuro Wojny odpowiedziało, "zwracając uwagę na niedogodności, jakie mogą wyniknąć z tego, że Admiralicja koresponduje i wysyła zapytania ofertowe od firm w zakresie dostaw, które zgodnie ze zwykłym trybem powinny być uzyskiwane i opłacane przez Departament Wojny". Ponadto wskazano, że Armstrong został już zobowiązany do dostarczenia mniejszych dział ładowanych odtylcowo (kalibru 152 mm (6 in)). Ponadto Departament nie chciał składać zamówienia u prywatnej firmy, dopóki nie zostanie przetestowane własne 43-tonowe działo ładowane odtylcowo z Royal Gun Factory. Armstrong obiecał, że będzie gotowy do testów w czerwcu 1881 r. Z drugiej strony, w marcu 1880 r. władze Departamentu Artylerii poinformowały D.N.C. że będą potrzebować pięciu miesięcy po tej dacie, aby dostarczyć broń do tego celu. 24 kwietnia 1880 r. Admiralicja zaapelowała do Biura Wojny o ponowne rozważenie swojej decyzji, argumentując, że powinna mieć możliwość skorzystania z doświadczenia i wiedzy eksperckiej firmy Armstronga, zwłaszcza że "uzbrojenie naszej floty miało właśnie przejść bardzo ważną zmianę, której znaczenie dla naszej siły morskiej nie może być niedocenione'. W odpowiedzi na ten apel Biuro Wojny zgodziło się zamówić pojedyncze 43-tonowe działo od Armstronga w celu przetestowania. To ustępstwo zdecydowanie nie oznaczało zakończenia sporu. 3 grudnia 1880 r. Vesey Hamilton napisał do Biura Wojny, aby dowiedzieć się, kiedy będzie gotowe 43-tonowe działo z Woolwich, oraz zakładając udane próby, kiedy Royal Gun Factory będzie w stanie dostarczyć działa dla okrętów "COLOSSUS", "EDINBURGH" i "CONQUEROR". Biuro Wojny odpowiedziało w dniu 14 grudnia, że pierwsze działo seryjne będzie gotowe w ciągu sześciu miesięcy, a kolejne egzemplarze będą ukończone co pięć tygodni. Oznaczało to, że nawet jeśli próby odbędą się bez zakłóceń, Woolwich będzie potrzebować półtora roku, aby dostarczyć dziesięć potrzebnych dział. Jak na złość, dodatkowo wystąpiło kilka komplikacji. Przez większość roku 1881 zajmowano się modyfikacją komory zamkowej prototypowego działa, aby pomieścić większą ilość ładunku miotającego. Jakby nie było końca upokorzeń dla Admiralicji, Biuro Wojny, w dniu 27 stycznia 1882 roku, stwierdziło, że "nie ma działa 43-tonowego w trakcie przygotowywania do służby morskiej, ale ponieważ istnieje kilka takich w budowie na potrzeby lądowe, nie będzie sprzeciwu wobec przeznaczenia dwóch [w tamtym okresie Admiralicja potrzebowała czternaście dział kalibru 12 cali) do służby morskiej. Produkcja będzie przyspieszona, ale potrzeba pięciu lub sześciu miesięcy na jej zakończenie."
Dopiero w lutym 1882 roku zatwierdzono projekt 12-calowego działa ładowanego odtylcowo z Royal Gun Factory, co jednak nie oznaczało szczęśliwego zakończenia problemów, gdyż masa pocisku nie została ustalona aż do września, a masa ładunku prochowego została ostatecznie określona dopiero w marcu 1884 roku. Jak więc wyraźnie widać, przejście na działa ładowane odtylcowo było nacechowane opóźnieniami zarówno przez spory związane z konserwatyzmem i polityką, jak i problemami technologicznymi, w tym również związanymi z nieprawidłowym procesem produkcyjnym, wadliwym materiałem i przestarzałymi metodami budowy. Powodowało to, że ze względu na opóźnienia powodujące wstrzymanie dostaw, okręty wchodziły do służby bez wszystkich swoich dział artylerii głównej. A, jak się później okazało, wspomniane 43-tonowe działo pierwotnie produkowane przez Woolwich musiało zostać ostatecznie przeprojektowane do 45 ton, z dodatkowymi 400 funtami przeznaczonymi na wzmocnienia po tym, jak jedno z wcześniejszych dział zamontowanych na HMS "COLLINGWOOD" eksplodowało podczas prób (patrz historia służby).
Mocno odbiegająca od normy metoda projektowania, zatwierdzania i dostarczania uzbrojenia morskiego osiągnęła punkt krytyczny po 1875 roku, ale już wcześniej stwarzała problemy. W swoim zeznaniu przed Komisją Hartingtona kilka lat później, Lord Morski i były Director of Naval Ordnance Hood, szczegółowo opisał ten system i jego wady: "szacunki dotyczące zapasów uzbrojenia morskiego wszystkich rodzajów i dział były przygotowywane przez D.N.O.; następnie były przedstawiane Radzie, a po zatwierdzeniu przez Radę były wysyłane do Ministerstwa Wojny w celu wykonania, ale pieniądze na pokrycie tych wymagań musiały być pozyskane z budżetu armii, co skutkowało znacznym obniżeniem tych szacunków”. Richard Vesey Hamilton przytoczył podobne problemy. Jak powiedział w 1884 r. "Nic nie mogło być bardziej niezadowalające niż sposób, w jaki były przedstawiane co roku szacunki dotyczące dział morskich, będąc krytykowanymi, manipulowanymi i obniżanymi przez Ministerstwo Wojny".
Problem stał się widoczny już we wczesnych latach 70. XIX wieku. John Fisher, późniejszy Admiral of the Fleet, a wówczas instruktor w ośrodku szkoleniowym artylerii HMS "Excellent", napisał w 1871 roku list (Fisher to Boys. 22 sierpnia 1871) do Henry'ego Boysa: "Zawsze gotuję się ze złości, gdy przypominam sobie wystudiowany i celowy sposób, w jaki Marynarka jest ignorowana we wszystkich tych miejscach, zwłaszcza w Woolwich i w nieco mniejszym stopniu w Chatham [siedzibie Królewskich Inżynierów (Royal Engineers)]. To ma swoje źródło w tym, że Admiralicja jest podporządkowana i zależna od Ministerstwa Wojny praktycznie w każdej dziedzinie związanej z wojną, od działa o wadze 35 ton aż po pikę abordażową i zwykłą łopatę."
Fisher wiedział o czym mówi. Dla przykładu 27 grudnia 1871 roku Sekretarz Wojny (Secretary for War) Edward Cardwell napisał do Pierwszego Lorda Admiralicji (First Lord of the Admiralty) George'a J. Goschena, skarżąc się na "żądanie... ze strony Admiralicji, które wiąże się z nieoczekiwanym dodatkiem w wysokości około 100 000 funtów za działa kalibru 9 cali i zastąpieniem dział odprzodowych przez działa ładowane odtylcowo" (Cardwell to Goschen (Copy), Private. 27 grudzień 1871). Ponadto Cardwell twierdził, że wcześniej zrozumiał, że Pierwszy Lord zapewnił go, że "w tym roku nie będzie zgłoszonych dużych żądań dotyczących dział". W wyniku tego, "nie mogę zmienić szacunku bez pewnej sankcji ze strony Rady Ministrów". Zarzuty Sekretarza Wojny nie spodobały się Goschenowi, który dzień później odpowiedział, że już na początku ostrzegał Cardwella, że "dla nowo budowanych okrętów będziemy oczywiście potrzebować dodatkowych dział". A tych potrzeba było coraz więcej i coraz lepszej jakości. Domyślając się, że w Ministerstwie Wojny po prostu nie ujęto odpowiednio wysokich wydatków na cele związane z Royal Navy, otrzymanie listu Cardwella doprowadziło Goschena do przekroczenia granic tolerancji. "Zanim będę mógł odpowiedzieć na twoją notatkę i dowiedzieć się, do jakiego stopnia mam być zadowolony z budowy okrętów bez dział na pokładach, czy mógłbyś mi uprzejmie powiedzieć, które części naszych propozycji uważasz za nowe i nieoczekiwane, a zwłaszcza jakie środki przewidziałeś w Szacunkach [Estimates] na cele morskie".
Nawet jednak kiedy uzbrojenie w końcu trafiało na pokłady okrętów, nie zawsze do końca spełniało wymagania Royal Navy. Bywało, że Admiralicja nie była w pełni zadowolona z jakości dostarczanego przez Woolwich uzbrojenia dla Marynarki. W swoim zeznaniu przed Komisją Hartingtona Vesey Hamilton oskarżył Departament Uzbrojenia (Ordnance Department) o dostarczanie Marynarce słabej jakości dział, a później zauważył: "Admiralicja sama stwierdziła poważne wady praktyczne i wręcz zagrożenia w tym systemie". W niezwykłym petycji do Izby Gmin w 1880 roku kilku członków Towarzystwa Królewskiego (Royal Society), w tym pionier produkcji stali Henry Bessemer, stwierdziło swoje "przekonanie, że obecnie stosowany system ciężkiego uzbrojenia znany jako system Woolwich, jest niewydajny i niebezpieczny...". Dodali również, że "patrzą z przerażeniem na wady angielskich ciężkich dział i są zdania, że te wady poważnie zagrażają naszej morskiej supremacji i narodowemu bezpieczeństwu...". Równie uderzające jest to, że w 1884 roku Colonel Edward Maitland, nadzorca Królewskiej Fabryki Dział (Royal Gun Factory), swobodnie przyznał się przed audytorium w Royal United Services Institution, że "w późnych latach siedemdziesiątych Anglia została w tyle w wyścigu artyleryjskim". "Do 1875 lub 1876 roku" - twierdził Maitland - ciężkie działa brytyjskie były tak dobre jak działa innych krajów, ale "nadszedł okres względnego zastoju i zostaliśmy w tyle".
Wreszcie, słabe kanały komunikacji między Admiralicją, a osobami odpowiedzialnymi za projektowanie i produkcję uzbrojenia morskiego były źródłem dodatkowych komplikacji, nie wspominając o frustracji. Dla przykładu, Vesey Hamilton w 1880 roku, jako D.N.O., dowiedział się, że "w 1873 roku Biuro Wojny przeprowadziło pewne eksperymenty z rekalibracją dział, ale Dyrektor Artylerii (Director of Artillery) wówczas stwierdził, że pojawiło się "kilka komplikacji i trudności... przy próbie uzyskania zwiększonych prędkości [wylotowych] i nie wydaje się, żeby obecnie było konieczne dalsze badanie tej kwestii". Można sobie wyobrazić zdumienie Vesey'a Hamiltona, że "wydaje się, że te próby nie zostały przekazane D.N.O., który prawdopodobnie zaleciłby ich kontynuację". Dla niego morał był jasny: "to pokazuje konieczność posiadania członka Marynarki na Oddziale Eksperymentalnym [Experimental Branch] w Woolwich" (Marder. "Fear God and Dread Nought, Vol. 1, John Fisher complained to Henry Boys 22 sierpnia 1871). To, że do tej pory nie było takiej osoby, było dodatkowym przykładem jak źle układała się współpraca.
Jednocześnie, wady w uzbrojeniu morskim, które nie można przypisać samej Marynarce (jak polityka oraz problemy technologiczne i organizacyjne), nie powinny zaciemniać niektórych wad, które wynikały bezpośrednio z samej Admiralicji, a raczej z podziałów w jej bezpośrednim składzie, które pod koniec lat 70. odegrały znaczącą rolę w opóźnieniu przejścia na zamki ładowane odtylcowo. Przedstawicielem Admiralicji, który bezpośrednio zajmował się sprawami artylerii morskiej, był oczywiście Dyrektor Uzbrojenia Morskiego (D.N.O.), a spośród czterech osób, które pełniły tę funkcję w okresie 1866-1880 (stanowisko zostało utworzone w 1866 roku), dwie - Cooper Key i Hood - były znanymi i zatwardziałymi konserwatystami. Obaj odegrali główne, a może nawet decydujące role w wypracowaniu decyzji Admiralicji, najpierw o odejściu od zamków ładowanych odtylcowo (a nawet o przeprowadzaniu dalszych eksperymentów) w 1868 roku, a następnie konsekwentnym utrzymaniu tego stanowiska przez większość lat 70. Cooper Key był D.N.O. od 1866 do 1869 roku (kiedy to zastąpił go Hood), by później wrócił do Admiralicji jako Pierwszy Lord Marynarki w 1879 roku. Hood pełnił funkcję D.N.O. od 1869 roku do 1874 roku, a następnie był Drugim Lordem Marynarki od 1877 do 1879 roku. Tak więc co najmniej jeden z nich miał możliwość wpływania na decyzje Admiralicji w sprawach artylerii przez niemal cały ten okres.
Badania komitetu (wsparte również doświadczeniami z zagranicy) wykazały, że zastosowanie dział odprzodowych zaczyna być z różnych przyczyn nieefektywne. Dla przykładu (odnosząc się do dyskusji dotyczącej wad i zalet barbet) "TEMERAIRE" przenosił działa kalibru 254 mm (10 in), o wadze 25 ton, w barbetach na specjalnych pojedynczych lawetach wychylnych. Zamontowanie pojedynczego działa o kalibrze 318 mm (12,5 in), o wadze 38 ton, takiego jak w przypadku "AJAX", zwiększyłoby wagę o ponad 50 procent. Dodatkowo, zamocowanie zdwojonego stanowiska działowego generowało już tak wiele problemów wagowych, że jak można się spodziewać nigdy nie brano takiego rozwiązania pod uwagę. Podsumowując, opierając się na swoich badaniach komitet zarekomendował Admiralicji, że na pokładach brytyjskich okrętów powinno się w miarę możliwości jak najszybciej zacząć stosować nowoczesne działa odtylcowe. Problem w tym, że w znakomitej większości działa odtylcowe dużych kalibrów znajdowały się dopiero na deskach kreślarskich.
Tymczasem zaczął się powoli krystalizować kształt przyszłego okrętu, jednak dyskusje na temat tego jaką postać ostatecznie przyjmie trwały cały czas. Pierwotny projekt zakładał zbudowanie pancernika o wyporności 7200 ton, o długości 91,44 m (300 ft) między pionami i szerokości 19,81 m (65 ft). Przy zapasie węgla 600 ton średnie zanurzenie miało wynosić 7,16 m (23 ft 6 in), przy pełnym wypełnieniu bunkrów (do 1200 ton) - 7,62 m (25 ft). Wysokość wolnej burty miała wynosić 5,79 m (19 ft). Wysokość metacentryczna została zaplanowana na 1,83 m (6 ft) przy przechyłach do 75 stopni. W porównaniu do pierwotnej wersji system opancerzenia niemal się nie zmienił. Okręt miał ochraniać pokład pancerny przebiegający tuż poniżej linii zanurzenia oraz niepełny, pionowy pas pancerny na linii wodnej z pancerza typu "compound" (żelazno-stalowego) grubości 457 mm (18 in) i wysokości 1,83 m (6 ft), zakończony był poprzecznymi grodziami grubości 406 mm (16 in). Pancerz łącznie z kadłubem nie przekraczał wagi 5000 ton. Dwa odprzodowe działa 80-tonowe ustawiono w pojedynczych, niskich barbetach ustawionych na obrotowej platformie typu zastosowanego na pancerniku "TEMERAIRE". Zapas pocisków do dział artylerii głównej został zaplanowany na 60 pocisków na lufę. W odróżnieniu do pierwotnego projektu zwiększono ilość dział artylerii średniej do 6, nie zmieniając ich położenia na śródokręciu okrętu. Zapas pocisków dla nich miał wynosić po 85 pocisków na lufę.
Tymczasem jego przełożony, Houston Stewart, przedstawił swoją odpowiedź dla Smitha w formie oceny sytuacji morskiej Wielkiej Brytanii (Comments of Houston Stewart, 15 październik 1879, "Precis of Correspondence relating to design of New Barbette Ship"). Porównanie było tak samo ponure jak w 1877 roku, co skłoniło Kontrolera do wniosku, że "musimy mieć więcej pancerników" oraz był skłonny zgodzić się z D.N.C. i przyjąć francuskie projekty. Był zwolennikiem dział umieszczonych w barbetach, ale zależał od decyzji Lordów, "która powinna być podjęta jak najszybciej". Jednak nie zgadzał się z Barnabym co do tego, który model francuski należy przyjąć, sugerując raczej budowę okrętów podobnych do francuskich pancerników barbetowych typu "VAUBAN" i "BAYARD", które w przeciwieństwie do typu "TERRIBLE" były w pełni ożaglowane. Były również mniejsze (5900-6100 ton) i lżej uzbrojone i opancerzone. Sugestie te były raczej podyktowane troską o zabezpieczenie również odległych baz Royal Navy i przeświadczenie, że bardziej przydałyby się opancerzone, parowe krążowniki o stosunkowo dużym zasięgu, zdolne do działania w sporym oddaleniu od własnych baz. Swoją drogą wybór Stewarta i sugestia, że pancerniki w rodzaju francuskich typów "VAUBAN" i "BAYARD" dobrze sprawdziłyby się w tego rodzaju działaniach były z gruntu błędne, gdyż działania stricto krążownicze, co do których odnosił się Stewart wymagałyby okrętów o zdecydowanie innej konstrukcji.
Jeśli istniało ogólne porozumienie, że konieczny jest jakiś rodzaj dużego opancerzonego okrętu, aby przeciwdziałać podobnym zagranicznym konstrukcjom, pojawiły się kontrowersje i dyskusje, gdy przyszło do określenia formy, jaką taki okręt powinien przyjąć. Na początku grudnia Hood sporządził memorandum dotyczące "względnej wartości dział zamontowanych w barbetach i w wieżach, w okrętach liniowych o zdolnościach morskich" (Comments of Hood, 8 grudnia 1879). Porównując francuski pancernik barbetowy "AMIRAL DUPERRE" (11 030 ton) z typem "COLOSSUS", Drugi Lord Marynarki nie pozostawił wątpliwości co do swoich poglądów. Ten ostatni, pomimo "1350 ton mniejszego wyporności", był "najpotężniejszym okrętem bojowym". Powodów było wiele: działa francuskiego okrętu były całkowicie niechronione, a lawety i platformy, na których działa były posadowione, były chronione pancerzem o grubości, którą działa "COLOSSUS" penetrowałyby z odległości 2000 jardów. Na "AMIRAL DUPERRE" tylko trzy działa mogły prowadzić ogień na burty podobnie w kierunkach osiowych, podczas gdy "COLOSSUS" mógł prowadzić ogień na burty ze wszystkich czterech dział naraz. Ponadto, załoga francuskiego okrętu była bardziej narażona na ogień z karabinów maszynowych i snajperów na bliski dystans. Hood wierzył, że wszystkie przyszłe wojny morskie będą rozstrzygane na bliskim dystansie i dlatego wieże efektywnie chronione przez gruby pancerz miałyby zdecydowaną przewagę nad okrętami z uzbrojeniem na barbetach, gdzie działa i załoga są niechronione, dodatkowo działa umieszczone w barbetach zostałyby szybko obezwładnione podczas walki z bateriami nadbrzeżnymi, których działa są zazwyczaj zamontowane na znacznej wysokości nad powierzchnią wody.
Smith wyraźnie był zainteresowany kwestią barbet, prawdopodobnie ze względu na potencjalne oszczędności, gdyż 13 grudnia zapytał Kontrolera (Smith to Houston Stewart, 13 grudzień 1879), czy istnieje jakieś zagraniczne opracowanie lub dokument dotyczący względnej wartości systemu opartego na wieżach i barbetach, a dzień później zasugerował mu, aby "poruszyć kwestię wieży kontra barbeta" podczas zwiedzania stoczni Pembroke. Poprosił również o opinię George'a W. Rendela, prominentnego inżyniera i architekta morskiego w firmie Armstrong, jednego z wiodących ówczesnych autorytetów w dziedzinie uzbrojenia. Rendel udzielił poparcia stanowisku Hooda ( G.W. Rendel memorandum comparing the turret and barbette systems, 5 styczeń 1880). Jego praca wymieniła zalety i wady obu systemów, ale nie pozostawiała wątpliwości co do jego własnej opinii. Po "ogólnym przeglądzie względnych wartości obu systemów" doszedł do wniosku, że "bilans wyraźnie przemawia na korzyść okrętów z wieżami w systemie angielskim, o ile kontynuowane jest stosowanie pancerza na linii wodnej". Tylko w przypadku zastosowania "innego systemu gwarantującego stabilność" i całkowitego ograniczenia pancerza do ochrony mechanizmu dzia

Kraj: Wielka Brytania