Kawaleria Fryderyka Wielkiego to temat, który w literaturze anglojęzycznej doczekał się zaskakująco niewielu solidnych, przystępnych opracowań - a to właśnie zaskakuje, biorąc pod uwagę, jak wielki wpływ pruska jazda wywarła na doktryny kawaleryjskie całej Europy po wojnie siedmioletniej. Tom Philipa Haythornthwaite'a, wydany przez Osprey Publishing w serii Men-at-Arms jako numer 236 (Londyn 1991, 48 stron, ilustracje Bryana Fostena), wypełnia tę lukę w sposób typowy dla tej serii: skrótowo, rzeczowo i z naciskiem na stronę wizualną, a nie na pogłębioną analizę historyczną. Jako że jest to pierwszy z dwóch tomów poświęconych armii Fryderyka (drugi dotyczy piechoty), już na starcie trzeba zaznaczyć, że otrzymujemy fragment większej całości, nie zaś kompletne studium.
Struktura książki - Wprowadzenie, Kawaleria ciężka, Huzarzy, Sztandary oraz komentarz do plansz - jest logiczna i dobrze przemyślana pod kątem czytelnika zainteresowanego rekonstrukcją historyczną lub modelarstwem figurkowym. Haythornthwaite konsekwentnie trzyma się układu: geneza formacji, organizacja, taktyka bojowa, a na końcu umundurowanie. Ta metoda sprawdza się szczególnie dobrze w rozdziale o kawalerii ciężkiej, gdzie autor sprawnie tłumaczy, dlaczego kirasjerzy i dragoni Fryderyka, wcześniej uważani za przeciętnych, po reformach lat czterdziestych XVIII wieku - zwłaszcza po doświadczeniach spod Mollwitz i Chotusic - stali się jednym z najgroźniejszych narzędzi ofensywnych w Europie. Autor nie owija w bawełnę: pokazuje, że sukces pruskiej jazdy to efekt twardej musztry i taktyki szarży kolanem przy kolanie, a nie jakiejś mistycznej "genialności" króla, co jest podejściem godnym pochwały u autora piszącego dla odbiorcy popularnonaukowego.
Rozdział o huzarach wypada nieco słabiej pod względem narracyjnym, choć merytorycznie pozostaje solidny. Haythornthwaite opisuje rekrutację, pochodzenie regimentów oraz rolę lekkiej jazdy w działaniach rozpoznawczych i osłonowych, ale odczuwalny jest tu skrót myślowy typowy dla ograniczeń objętościowych serii Men-at-Arms - czterdzieści osiem stron to po prostu za mało, by oddać sprawiedliwość formacji, która ewoluowała przez dekady wojen śląskich i wojny siedmioletniej. Krótki rozdział o sztandarach, choć wartościowy dla kolekcjonerów i rekonstruktorów, ma charakter bardziej katalogowy niż analityczny i najsłabiej wpisuje się w resztę książki.
Prawdziwą wartością tego tomu, i to trzeba podkreślić bez cienia przesady, są plansze Bryana Fostena. Osiem pełnostronicowych plansz barwnych, uzupełnionych licznymi rysunkami czarno-białymi w tekście głównym, to poziom rzemiosła, który usprawiedliwia zakup książki nawet dla czytelnika średnio zainteresowanego samym tekstem. Fosten, syn hafciarza wojskowego i sam praktyk rekonstrukcji umundurowania, oddaje detale oporządzenia, barwy pułkowe i niuanse kroju z precyzją, jakiej próżno szukać w wielu nowszych, bardziej "efektownych" publikacjach. To właśnie ta warstwa ikonograficzna czyni książkę użytecznym narzędziem referencyjnym dla malujących figurki historyczne czy przygotowujących rekonstrukcje - i to jest jej realna, praktyczna funkcja, ważniejsza niż czysto narracyjna lektura.
Warto jednak spojrzeć na tę pozycję bez sentymentu wobec marki Osprey. To książka wprowadzająca, nie monografia naukowa - nie znajdziemy tu przypisów źródłowych w rozbudowanej formie, głębszej dyskusji historiograficznej ani polemiki z innymi badaczami epoki. Odbiorcy na portalach sprzedażowych i w recenzjach czytelniczych zresztą to potwierdzają: na Goodreads książka ma solidną, ale nie entuzjastyczną ocenę w okolicach 4,0 na 5 przy raczej niewielkiej liczbie głosów, a komentarze sprzedawców antykwarycznych i platform aukcyjnych regularnie podkreślają, że seria Men-at-Arms to "dobry wstęp do tematu", po którym poważniejszy czytelnik powinien sięgnąć po źródła bardziej specjalistyczne. Ta opinia wydaje się trafna - i to nie jest zarzut wobec autora, lecz konsekwencja formatu, w jaki został wtłoczony.
Haythornthwaite jako autor ma tu ograniczone pole do popisu, ale wykorzystuje je sprawnie - jego doświadczenie w pisaniu o epoce napoleońskiej i wcześniejszych okresach widać w umiejętności kondensowania faktów bez popadania w suchą listę dat i numerów regimentów. Książka czyta się szybko, bez zbędnego belletryzowania, co w przypadku publikacji o charakterze referencyjnym jest zaletą, nie wadą. Jednocześnie brak głębszej refleksji nad kontekstem strategicznym - dlaczego akurat kawaleria stała się kluczowym instrumentem pruskiej ofensywy taktycznej w konkretnych bitwach - sprawia, że entuzjasta szukający analizy operacyjnej wyjdzie z lektury lekko niezaspokojony.
Podsumowując: to solidna, rzetelnie zilustrowana pozycja wprowadzająca, której główną siłą jest warstwa wizualna, a nie narracyjna głębia. Dla modelarza, rekonstruktora czy początkującego entuzjasty wojen fryderycjańskich to pozycja obowiązkowa i w pełni satysfakcjonująca; dla czytelnika szukającego pogłębionej analizy militarnej - raczej punkt wyjścia niż cel podróży.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder