Oto historia elitarnych asów Sił Powietrznych Armii Japońskiej (JAAF), które latały na Kawasaki Ki-61 Hien i Ki-100 na Pacyfiku podczas II wojny światowej. Pierwszy z nich, nazywany "Tony" przez aliantów, był technicznie doskonałym samolotem, posiadającym moc, stabilność i dobrą prędkość wznoszenia - różniący się radykalnie od zwykłej japońskiej filozofii budowania lekkich, ultrazwrotnych myśliwców. Jednak piloci szybko zdali sobie sprawę, że typ ten był nękany wieloma niebezpiecznymi problemami mechanicznymi. Następnie, gdy wojna coraz bardziej zbliżała się do progu Japonii, desperacka, celowa innowacja w płatowcu Ki-61 polegająca na zamontowaniu w nim silnika gwiazdowego zamiast rzędowego zaowocowała jednym z najlepszych myśliwców drugiej wojny światowej - Ki-100. Ta książka wykorzystuje najnowsze odkrycia, aby przedstawić wciągającą relację o niektórych z najbardziej niezwykłych i najbardziej eksploatowanych pilotów myśliwców wojny. Pokazuje, w jaki sposób ci ludzie, w przeciwieństwie do wielu ich nieszczęsnych kolegów z końca wojny, potrafili zaskoczyć samoloty alianckie w wysokowydajnych myśliwcach i odnosić sukcesy w obliczu ogromnej przewagi przeciwnika.
Istnieją tematy, które zachodnia historiografia lotnicza traktuje z systematyczną pobłażliwością - nie ze złej woli, lecz z siły inercji narracyjnej, która każe koncentrować się na zwycięzcach i na maszynach przez nich używanych. Japońskie lotnictwo myśliwskie okresu drugiej wojny światowej pada ofiarą tej tendencji podwójnie: jest obecne w anglojęzycznej literaturze, lecz niemal wyłącznie przez pryzmat samolotów znanych i ikonicznych - Zera, Hayabusy, Shokiego. Tymczasem Ki-61 Hien - jedyna japońska maszyna bojowa napędzana silnikiem chłodzonym cieczą, konstruktorem której był Takeo Doi, maszyna o sylwetce tak niecharakterystycznej dla japońskiej filozofii projektowej, że Alianci przez długi czas błędnie identyfikowali ją jako licencyjny Messerschmitt Bf 109 lub Macchi - pozostaje na obrzeżach tej narracji. Podobnie Ki-100, jego bezpośredni ewolucyjny następnik, stworzony w warunkach kryzysowych przez zastosowanie silnika gwiazdowego do płatowca oryginalnie projektowanego pod zupełnie inny napęd, maszyna uznawana przez wielu pilotów za najlepszy japoński myśliwiec końcowego okresu wojny. Nicholas Millman, pisząc "Ki-61 and Ki-100 Aces" dla serii Osprey Aircraft of the Aces, podjął się zadania wypełnienia tej luki w sposób, który - z całą świadomością ograniczeń formatu - zasługuje na rzetelną i szczegółową ocenę.
Tom 114 serii Aircraft of the Aces ukazał się w 2015 roku i wpisuje się w konsekwentną politykę wydawniczą Osprey, która w ostatnich dekadach coraz odważniej sięga po tematy lotnictwa japońskiego, uzupełniając wcześniejsze pozycje poświęcone Zerze, Hayabusie czy pilotom Tainan Kōkūtai. Millman nie jest autorem przypadkowym - jego wcześniejsza praca "Ki-27 Aces" (Osprey, 2013) oraz "Ki-43 Oscar Aces" (Osprey, 2013) świadczą o systematycznym zainteresowaniu japońskim lotnictwem myśliwskim i o zdolności do penetrowania japońskojęzycznych źródeł archiwalnych, co w tej dziedzinie stanowi kompetencję rzadką i kluczową. Autor korzysta z materiałów japońskich instytucji archiwalnych, relacji weteranów zebranych przez japońskich historyków lotnictwa, a także z dokumentacji Senshi Sōsho - monumentalnej japońskiej oficjalnej historii wojskowości, liczącej ponad sto tomów, której dostępność dla zachodnich badaczy jest ograniczona zarówno językowo, jak i fizycznie. To właśnie ta kompetencja źródłowa stanowi o wartości tomu - Millman nie rekonstruuje historii Ki-61 i Ki-100 z anglojęzycznych wtórnych opracowań, lecz sięga do źródeł, które dla większości zachodnich czytelników pozostają niedostępne.
Struktura narracyjna tomu podąża za logiką charakterystyczną dla serii "Aircraft of the Aces", choć Millman pozwala sobie na pewne rozszerzenia tej formuły. Książka otwiera się rozdziałem wprowadzającym, który kreśli genezę obu maszyn - historię programu Ki-61, trudności z silnikiem Ha-40 (licencyjną pochodną Daimler-Benz DB 601), problemy produkcyjne i operacyjne, a następnie dramatyczne okoliczności narodzin Ki-100, który powstał niemal przez przypadek: gdy dostawy silników Ha-140 zostały przerwane przez zniszczenie fabryki w wyniku nalotów B-29, inżynierowie Kawasaki zaadaptowali gotowe płatowce Ki-61-II do silnika Mitsubishi Ha-112-II - i uzyskali maszynę, która zaskoczyła wszystkich, łącznie z jej twórcami. Następne rozdziały organizują narrację wokół teatrów działań: Nowa Gwinea i Pacyfik południowo-zachodni, gdzie Ki-61 debiutował operacyjnie w 1943 roku, walcząc z P-38 i P-40; obrona Japonii kontynentalnej przed nalotami B-29, gdzie zarówno Ki-61, jak i Ki-100 odegrały rolę nieproporcjonalnie dużą do ich liczebności; wreszcie finałowe operacje okresu kamikaze i obrony przed desantem. Millman nie pomija dramatycznych akcentów tej historii - szczegółowo opisuje taktykę taranowania stosowaną przez pilotów 244. Sentai podczas obrony Tokio, co nadaje narracji wymiar zarówno militarny, jak i głęboko ludzki.
Ocena merytoryczna tomu musi uwzględniać kilka wymiarów jednocześnie. Przede wszystkim: głębokość badań jest jak na format serii imponująca. Millman identyfikuje i opisuje kilkudziesięciu pilotów-asów latających na obu typach maszyn, rekonstruując ich kariery bojowe z precyzją, która wymaga dostępu do japońskich dokumentów ewidencyjnych i relacji personalnych. Wśród opisywanych pilotów szczególne miejsce zajmuje Teruhiko Kobayashi - dowódca 244. Sentai, autor słynnych rozkazów dotyczących taktyki taranowania, oficjalnie zaliczany do grona asów z wynikiem przekraczającym dwadzieścia zwycięstw powietrznych, choć Millman - co należy docenić - sygnalizuje metodologiczne trudności związane z weryfikacją japońskich statystyk bojowych, szczególnie w kontekście walk z bombowcami strategicznymi, gdzie definicja "zwycięstwa" bywała elastyczna. Autor nie uprawia hagiografii - jego portrety pilotów są zniuansowane, uwzględniają kontekst operacyjny i systemowe ograniczenia, w jakich działali. To wartościowe, bo literatura o japońskich asach bywa podatna na narracje heroizujące, które przysłaniają realia operacyjne.
Recepcja tomu w środowiskach czytelniczych i recenzenckich jest jednoznacznie pozytywna, choć z charakterystycznym zastrzeżeniem dotyczącym formatu. Na 2026 r. na platformie Goodreads pozycja utrzymuje ocenę w okolicach 4,0–4,2 na 5, co dla niszowej pozycji historycznej jest wynikiem solidnym. Recenzenci na forach modelarskich i lotniczo-historycznych - Britmodeller, AeroScale, J-Aircraft - podkreślają konsekwentnie dwa atuty: unikalność tematu w anglojęzycznej literaturze oraz jakość materiału ikonograficznego. Pojawiają się jednak głosy wskazujące na pewną nierównomierność narracji - rozdziały poświęcone obronie Japonii kontynentalnej są wyraźnie bogatsze źródłowo niż sekcje dotyczące działań na Nowej Gwinei, gdzie dokumentacja japońska jest szczuplejsza. Jeden z recenzentów platformy Amazon UK sformułował to trafnie, zauważając, że książka jest "niezastąpiona jako punkt wyjścia, lecz pozostawia czytelnika z poczuciem, że temat zasługuje na monografię znacznie obszerniejszą" - co jest krytyką słuszną, lecz skierowaną raczej pod adresem formuły serii niż autora.
Materiał wizualny tomu zasługuje na osobną i szczegółową ocenę, gdyż w serii "Aircraft of the Aces" stanowi on element pełnoprawny merytorycznie, nie jedynie dekoracyjny. Ronnie Olsthoorn - holenderski ilustrator specjalizujący się w profilach lotniczych, współpracujący z Osprey od lat - przygotował dla tego tomu osiem plansz barwnych zawierających łącznie kilkanaście profili maszyn w schematach malowania różnych jednostek i pilotów. Olsthoorn należy do czołówki ilustratorów tej specjalności: jego profile wyróżniają się precyzją oddania kształtów płatowca, dbałością o szczegóły identyfikacyjne (insygnia, numery taktyczne, schematy kamuflażu) oraz - co ważne dla modelarzy - wiernością proporcji, która pozwala traktować je jako materiał referencyjny przy budowie modeli w skalach 1:48 i 1:72. Profile Ki-61 w różnych wariantach (Ki-61-I Ko, Ki-61-I Hei, Ki-61-II Kai) i Ki-100 w schematach 244. Sentai oraz innych jednostek obrony kontynentalnej są wykonane z właściwą Olsthornowi precyzją. Warto jednak odnotować, że część recenzentów modelarskich zwraca uwagę na pewne niejednoznaczności w odwzorowaniu odcieni japońskiego kamuflażu - kwestia ta jest zresztą historiograficznie otwarta, gdyż japońskie dokumenty techniczne dotyczące specyfikacji barw są niekompletne, a zachowane maszyny (Ki-100 w Muzeum Lotnictwa w Tokio) nie są miarodajnym wzorcem ze względu na renowacje. Materiał fotograficzny - archiwalne zdjęcia czarno-białe - jest dobrej jakości jak na możliwości serii, choć jego liczba, ograniczona formatem, nie pozwala na pełną dokumentację ikonograficzną obu typów.
Nicholas Millman jako autor zasługuje na charakterystykę, która wykracza poza standardowe noty wydawnicze. Jest on jednym z nielicznych anglojęzycznych historyków lotnictwa, którzy systematycznie penetrują japońskojęzyczne zasoby archiwalne i relacje weteranów, co czyni jego prace źródłowo wartościowszymi od opracowań bazujących wyłącznie na materiale zachodnim lub tłumaczonym. Jego podejście metodologiczne - widoczne zarówno w tej pozycji, jak i we wcześniejszych tomach poświęconych Ki-27 i Ki-43 - charakteryzuje się ostrożnością w formułowaniu tez tam, gdzie dokumentacja jest niepewna, i precyzją tam, gdzie źródła na nią pozwalają. To postawa rzadka w literaturze popularnonaukowej, gdzie pokusa narracyjnej pewności bywa silna. Ronnie Olsthoorn z kolei jest ilustratorem o ugruntowanej pozycji w środowisku, którego prace dla Osprey obejmują dziesiątki tytułów z dziedziny lotnictwa - jego profil zawodowy gwarantuje standard wizualny, który dla wielu czytelników tej serii jest równie ważny jak tekst.
Ograniczenia tomu mają charakter strukturalny, a ich źródłem jest format serii, nie decyzje autorskie. Dziewięćdziesiąt sześć stron to objętość, która pozwala na zarysowanie tematu i przedstawienie najważniejszych postaci, lecz nie na jego wyczerpanie. Millman musiał dokonywać wyborów, które z konieczności są arbitralne - pewni piloci są opisani szczegółowo, inni zaledwie wzmiankami, niektóre epizody operacyjne wymagałyby znacznie szerszego omówienia. Kwestia weryfikacji japońskich statystyk zwycięstw powietrznych - sygnalizowana przez autora, lecz niemogąca być rozwiązana w tym formacie - pozostaje otwarta i stanowi obiektywne ograniczenie każdej pracy o japońskich asach. Podobnie kwestia porównania efektywności Ki-61 i Ki-100 z maszynami alianckimi, która wymagałaby analizy raportów operacyjnych obu stron - Millman jej dotyka, lecz nie może jej rozwinąć. Czytelnik szukający monografii technicznej obu typów powinien sięgnąć po inne pozycje - przede wszystkim po tomy z serii Aero Detail oraz po opracowania Rene Francillona, które stanowią komplementarne źródło wiedzy technicznej.
"Ki-61 and Ki-100 Aces" Nicholasa Millmana to lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się japońskim lotnictwem myśliwskim okresu drugiej wojny światowej, a szczególnie dla tych, którzy dotąd znali ten temat głównie przez pryzmat Zera i Hayabusy - tom wypełnia realną lukę w anglojęzycznej literaturze, czyniąc dostępnym materiał źródłowy, który bez pracy Millmana pozostałby niedostępny dla nieznających japońskiego. Dla modelarzy zainteresowanych japońskim lotnictwem jest to lektura godna polecenia jako źródło schematów malowania i informacji o jednostkach, z zachowaniem świadomości wspomnianej niepewności dotyczącej odcieni kamuflażu. Dla czytelnika szukającego wyczerpującego opracowania historycznego - lektura stanowiąca punkt wyjścia, który najlepiej czyta się w zestawieniu z monografiami technicznymi obu typów oraz z szerszymi opracowaniami japońskiego lotnictwa myśliwskiego, takimi jak prace Francillona czy Tagaya. Tym cenniejsza, im bardziej czytelnik jest świadomy, jak nieliczne są anglojęzyczne opracowania poświęcone maszynom, które - choć nigdy nie dorównały liczebnie Zerze - odegrały rolę nieproporcjonalnie ważną w ostatnim, najtragiczniejszym rozdziale japońskiego lotnictwa bojowego.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com