Battle of the Bulge 1944 (1): St Vith and the Northern Shoulder

Kategoria: Campaign
Producent: Osprey Publishing
Nr katalogowy: BOOK415

"Bitwa o Ardeny 1944 (1): St Vith i Northern Shoulder" to 115 numer z serii "Campaign" wydawnictwa Osprey Publishing.

Autorzy: Zaloga Steven J., Gerrard Howard (ilustracje)

Osprey wypuścił ten tom jako pierwszą część dyptyku o Ardenach - drugi, poświęcony Bastogne, ukazał się dwa lata później jako Campaign 145. Tom ma 96 stron, 92 ilustracje czarno-białe i 14 barwnych, oprawę miękką i standardowy dla serii układ rozdziałów: geneza kampanii, kalendarium, dowódcy obu stron, armie obu stron, przebieg kampanii, następstwa, pole bitwy dzisiaj, bibliografia i indeks. To szkielet znany każdemu, kto ma na półce choć kilka pozycji z tej serii, i już on wyznacza granice tego, czego można od książki oczekiwać: nie monografii, lecz gęstego kompendium operacyjnego na jeden wieczór lektury.

Największą zaletą tomu jest sam wybór tematu i teza, którą Zaloga wokół niego buduje. Północny odcinek ardeńskiego wyłomu bywa opisywany znacznie rzadziej niż walki o Bastogne, a autor twierdzi wprost, że to właśnie tam bitwa została rozstrzygnięta. Ta decyzja kompozycyjna jest trafna i broni się merytorycznie: to porażka pod Sankt Vith zmusiła Niemców do przeniesienia ciężaru natarcia na południe, a 6. Armia Pancerna, w której skupiono trzon niemieckich sił pancernych, miała przecież dokonać przełamania właśnie na grzbiecie Elsenborn. Zaloga nie wymyślił tego ujęcia - jest ono zgodne z ustaleniami amerykańskiej historiografii oficjalnej od czasów Hugh Cole'a - ale konsekwentnie podporządkowuje mu całą narrację, co daje książce oś, jakiej wielu tomom serii brakuje.

Analityczne jądro tomu to fragmenty o przyczynach niemieckiego niepowodzenia i tu widać rękę badacza, a nie kompilatora. Zaloga rozkłada klęskę na czynniki pierwsze: niedoszacowanie amerykańskiej obrony przez Dietricha, nieskuteczne przygotowanie artyleryjskie, które w dodatku ostrzegło Amerykanów przed atakiem, oraz brak wystarczającego wsparcia pancernego dla piechoty pierwszego rzutu. Mocny jest także ośmiostronicowy rozdział o armiach obu stron - autor pokazuje mizerną jakość uzupełnień nawet w rzekomo elitarnych formacjach Waffen-SS i spadochroniarzy, a przez to tłumaczy, dlaczego Niemcy sięgali po taktykę prymitywniejszą niż we wcześniejszych latach wojny. Podobnie dobre są partie o terenie i pogodzie, zwykle w tej serii traktowane ozdobnikowo, a tutaj wprzęgnięte w wyjaśnienie, dlaczego natarcie wyczerpało się w kilka dni. Konsekwencją tego wniosku jest zresztą wąska cezura książki: opis walk zamyka się w zasadzie na okresie 16-25 grudnia, co jest wyborem uczciwym, choć czytelnik szukający pełnej chronologii odwrotu do końca stycznia poczuje się rozczarowany.

Słabości są jednak realne i warto je nazwać. Rozdział o dowódcach to najsłabsze ogniwo tomu - nadmiernie skupia się na szczeblu armii i grupy armii kosztem oficerów niższego szczebla, którzy faktycznie stoczyli opisywane walki; nieobecność Jochena Peipera w tej części jest tu szczególnie trudna do wytłumaczenia, skoro jego bojowa grupa dostaje osobną planszę barwną. Ordre de bataille jest zbyt oszczędne, ogranicza się w zasadzie do dywizji i pomija bataliony saperów, artylerii oraz niszczycieli czołgów, choć akurat na północnym ramieniu były one czynnikiem rozstrzygającym. Wreszcie mapy - zwykle atut Ospreya - bywają tu mniej czytelne, niż wymagałby tego rozdrobniony, wioskowy charakter tych walk; część recenzentów sygnalizuje wprost trudność ze śledzeniem ruchów oddziałów na ich podstawie, choć inni oceniają je jako dobre, co sugeruje, że problem dotyczy raczej skali niż wykonania.

Warstwa ikonograficzna broni się bez zastrzeżeń. Zdjęcia, pochodzące w większości z zasobów amerykańskiego archiwum narodowego, są doskonałe i wyraźnie wykraczają poza kanon obiegowych fotografii z Ardenów - modelarze i miłośnicy broni pancernej znajdą tu materiał pierwszej klasy. Trzy barwne sceny batalistyczne Howarda Gerrarda przedstawiają cmentarzysko czołgów pod Krinkelt, natarcie grupy bojowej Peipera oraz straż tylną pod Sankt Vith. Są sprawne, poprawne rzeczowo i pozbawione patosu, ale też - jak to u Gerrarda - nieco statyczne; ich wartość jest bardziej dokumentacyjna niż artystyczna.

Odbiór książki pozostaje stabilnie dobry, choć nie entuzjastyczny. Na Goodreads na 2026 r. tom ma ocenę około 3,8-3,9 przy niewielkiej liczbie głosów, w sklepach Amazona 4,3 na 5 przy ponad stu ocenach. Najczęściej powracający sąd jest zbieżny z moim: to rzemiosło solidne, a nie odkrywcze. Jeden z recenzentów ujął to tak: "teza Zalogi, choć niezbyt oryginalna, została solidnie skonstruowana" - i trudno się z tym nie zgodzić. Inny czytelnik chwali tom jako zwięzłe kompendium do trzymania pod ręką, i to chyba najuczciwsza definicja jego funkcji.

Ocena końcowa: bardzo dobra pozycja wprowadzająca i wyjątkowo dobry punkt wyjścia do dalszej lektury, pod warunkiem że traktuje się ją jako to, czym jest. Kto zna Ardeny z Coleʼa, Parkera czy Beevora, znajdzie tu głównie porządkujące podsumowanie i dobre zdjęcia. Kto zaczyna - dostanie w 96 stronach klarowny wykład o tym, dlaczego ostatnia ofensywa Hitlera załamała się nie pod Bastogne, lecz na grzbiecie Elsenborn. Ta druga grupa czytelników zyska więcej, i do niej przede wszystkim tom adresuję.

Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com

Numer w serii 115
Numer ISBN-13 978-1841765600
Numer ISBN-10 1841765600
Język Angielski
Rok wydania 2003
Ilość stron 96
Wielkość i forma pliku PDF 13 427 KB
Tematyka
  • Taktyka i strategia
  • Wojska lądowe
  • Wojska pancerne
Okres XX wiek
Konflikt II wojna światowa (1939 - 1945)

Wyszukiwarka

Filtr

Skasuj