Drednot

Drednot był dominującą klasą pancernika na początku XX wieku. Pierwsza jednostka tego rodzaju, należący do Royal Navy HMS "DREADNOUGHT", wywarła tak wielki wpływ po swoim wodowaniu w 1906 roku, że podobne pancerniki budowane po nim zaczęto określać mianem "drednotów", a wcześniejsze jednostki stały się znane jako "predrednoty” (lub "przeddrednoty"). Jego konstrukcja posiadała dwie rewolucyjne cechy: schemat uzbrojenia typu "all-big-gun" (same ciężkie działa) z niespotykaną dotąd liczbą armat dużego kalibru oraz napęd w postaci turbin parowych. Ponieważ drednoty stały się kluczowym symbolem potęgi narodowej, pojawienie się tych nowych okrętów wojennych odnowiło morski wyścig zbrojeń między Wielką Brytanią a Niemcami. Wyścigi drednotów wybuchły na całym świecie, w tym w Ameryce Południowej, i trwały aż do wybuchu I wojny światowej. Kolejne projekty gwałtownie zwiększały swoje rozmiary i wykorzystywały ulepszenia w uzbrojeniu, opancerzeniu oraz napędzie przez całą erę drednotów. W ciągu zaledwie pięciu lat nowe pancerniki zdeklasowały samego HMS "DREADNOUGHT". Te potężniejsze jednostki stały się znane jako "superdrednoty". Większość oryginalnych drednotów została zezłomowana po zakończeniu I wojny światowej na mocy traktatu waszyngtońskiego, jednak wiele nowszych superdrednotów kontynuowało służbę podczas II wojny światowej.

Budowa drednotów pochłaniała ogromne zasoby na początku XX wieku, lecz doszło tylko do jednej bitwy między wielkimi flotami tych jednostek – bitwy jutlandzkiej w 1916 roku, w której floty brytyjska i niemiecka starły się bez rozstrzygającego rezultatu. Termin "drednot" stopniowo wychodził z użycia po I wojnie światowej, zwłaszcza po traktacie waszyngtońskim, ponieważ niemal wszystkie pozostałe pancerniki posiadały cechy drednotów; określenie to może być również używane do opisu krążowników liniowych, drugiego typu okrętów wynikającego z rewolucji drednotów.

Charakterystyczne uzbrojenie drednotów, składające się wyłącznie z ciężkich dział, zostało opracowane w pierwszych latach XX wieku, gdy marynarki wojenne dążyły do zwiększenia zasięgu i siły ognia swoich pancerników. Typowy pancernik z lat 90. XIX wieku, posiadał uzbrojenie główne składające się z czterech ciężkich armat kalibru 12 cali (305 mm), uzbrojenie średnie złożone z sześciu do osiemnastu szybkostrzelnych dział kalibru od 4,7 do 7,5 cala (119–191 mm) oraz inne mniejsze jednostki broni. Było to zgodne z panującą teorią walki morskiej, zakładającą, że bitwy będą rozpoczynać się na pewnym dystansie, ale okręty będą następnie zbliżać się na bliską odległość w celu zadania ostatecznych ciosów (tak jak miało to miejsce w bitwie w Zatoce Manilskiej) – wtedy to działa o krótszym zasięgu, lecz większej szybkostrzelności, miały okazać się najbardziej przydatne. Niektóre projekty posiadały baterię pośrednią, złożoną z dział o nieco mniejszym kalibrze np. dział 8-calowych (203 mm). Poważne propozycje dotyczące uzbrojenia typu "all-big-gun" krążyły w kilku krajach już w 1903 roku.

Projekty jednostek typu "all-big-gun" rozpoczęły się niemal jednocześnie w trzech marynarkach wojennych. W 1904 roku Cesarska Marynarka Wojenna Japonii zatwierdziła budowę okrętu "SATSUMA", pierwotnie zaprojektowanego z dwunastoma działami 12-calowymi (305 mm). Prace nad jego budową ruszyły w maju 1905 roku. Royal Navy rozpoczęła projektowanie HMS "DREADNOUGHT" w styczniu 1905 roku, a stępkę pod niego położono w październiku tego samego roku. Ostatecznie Marynarka Wojenna USA uzyskała w marcu 1905 roku upoważnienie do budowy USS "MICHIGAN", niosącego osiem dział 12-calowych, którego budowa rozpoczęła się w grudniu 1906 roku.

Przejście na projekty typu "all-big-gun" było możliwe, ponieważ jednolite uzbrojenie ciężkiego kalibru oferowało przewagę zarówno w sile ognia, jak i w kierowaniu nim, a wojna rosyjsko-japońska z lat 1904–1905 pokazała, że przyszłe bitwy morskie mogą i prawdopodobnie będą toczone na dużych dystansach. Najnowsze działa 12-calowe (305 mm) miały większy zasięg i wystrzeliwały cięższe pociski niż działa kalibru 10 czy 9,2 cala (254 lub 234 mm). Inną możliwą zaletą było kierowanie ogniem; na dużych dystansach celowano, obserwując rozbryzgi wody spowodowane przez pociski wystrzeliwane salwami, a interpretacja różnych rozbryzgów wywołanych przez różne kalibry dział była trudna. Wciąż trwa debata nad tym, jak istotna była ta cecha.

W bitwach morskich lat 90. XIX wieku decydującą bronią były działa średniego kalibru, zazwyczaj 6-calowe (152 mm), charakteryzujące się dużą szybkostrzelnością i prowadzące ogień na stosunkowo krótkich dystansach. Podczas bitwy u ujścia rzeki Jalu w 1894 roku zwycięscy Japończycy nie otworzyli ognia, dopóki dystans nie zmniejszył się do 4300 jardów (3900 m), a większość walki odbyła się na dystansie 2200 jardów (2000 m). Na takich odległościach lżejsze działa cechowały się dobrą celnością, a ich wysoka szybkostrzelność pozwalała zasypać cel ogromną masą pocisków, co zyskało miano "gradu ognia" (hail of fire). Ówczesna artyleria morska była zbyt niedokładna, by trafiać w cele na większych dystansach.

Na początku XX wieku brytyjscy i amerykańscy admirałowie spodziewali się, że przyszłe pancerniki będą walczyć na znacznie większych odległościach. Nowsze modele torped miały większy zasięg; na przykład w 1903 roku Marynarka Wojenna USA zamówiła projekt torpedy skutecznej na dystansie 4000 jardów (3700 m). Zarówno brytyjscy, jak i amerykańscy admirałowie doszli do wniosku, że muszą nawiązywać walkę z nieprzyjacielem na większych dystansach. W 1900 roku admirał John Fisher, dowodzący Flotą Śródziemnomorską Royal Navy, zarządził ćwiczenia artyleryjskie z użyciem dział 6-calowych na dystansie 6000 jardów (5500 m). Do 1904 roku amerykański Naval War College rozważał wpływ torped o zasięgu od 7000 do 8000 jardów (6400–7300 m) na taktykę pancerników. Zasięg dział lekkiego i średniego kalibru był ograniczony, a ich celność gwałtownie spadała na większych dystansach. Na dalekich dystansach przewaga wynikająca z wysokiej szybkostrzelności malała; celne strzelanie zależało bowiem od zaobserwowania rozbryzgów pocisków z poprzedniej salwy, co ograniczało optymalną częstotliwość prowadzenia ognia.

10 sierpnia 1904 roku Cesarska Marynarka Wojenna Rosji i Cesarska Marynarka Wojenna Japonii stoczyły jeden z najdłuższych pojedynków artyleryjskich w dotychczasowej historii - na dystansie ponad 14 000 jardów (13 000 m) podczas bitwy na Morzu Żółtym. Rosyjskie pancerniki były wyposażone w dalmierze Lugeola o skutecznym zasięgu 4400 jardów (4000 m), a japońskie okręty posiadały dalmierze Barr & Stroud o zasięgu do 6600 jardów (6000 m), mimo to obu stronom udało się trafić przeciwnika z dział 12-calowych (305 mm) na dystansie 14 000 jardów. Architekci morscy i stratedzy na całym świecie odnotowali ten fakt.

Krokiem ewolucyjnym było ograniczenie szybkostrzelnej artylerii średniej i zastąpienie jej dodatkowymi ciężkimi działami, zazwyczaj kalibru od 9,2 do 10 cali (234–254 mm). Okręty zaprojektowane w ten sposób określano mianem jednostek o "mieszanym kalibrze ciężkich dział" (all-big-gun mixed-calibre), a później "semidrednotami" (półdrednotami). Semidrednoty posiadały liczne ciężkie działa artylerii pomocniczej w wieżach bocznych umieszczonych w pobliżu śródokręcia, zamiast mniejszych dział montowanych w barbetach, charakterystycznych dla wcześniejszych przeddrednotów.

Do typów semidrednotów należały brytyjskie typy "KING EDWARD VII" i "LORD NELSON", japońskie "KATORI", "SATSUMA" i "KAWACHI", francuski "DANTON" oraz austro-węgierski "RADETZKY".

Proces projektowania tych okrętów często obejmował dyskusję nad alternatywą w postaci jednolitego uzbrojenia ciężkiego (all-big-gun one-calibre). W wydaniu Proceedings of the US Naval Institute z czerwca 1902 roku znalazły się komentarze czołowego eksperta artyleryjskiego US Navy, P.R. Algera, który proponował baterię główną złożoną z ośmiu dział 12-calowych (305 mm) w podwójnych wieżach. W maju 1902 roku Biuro Konstrukcji i Napraw przedłożyło projekt pancernika z dwunastoma działami 10-calowymi (254 mm) w podwójnych wieżach: dwóch na końcach okrętu i czterech na burtach (w tzw. "skrzydłach"). Komandor porucznik Homer C. Poundstone przedłożył prezydentowi Theodore'owi Rooseveltowi w grudniu 1902 roku memoriał argumentujący za budową większych pancerników. W aneksie do swojego opracowania Poundstone sugerował, że większa liczba dział 11 i 9-calowych (279 i 229 mm) jest preferowana nad mniejszą liczbą dział 12 i 9-calowych (305 i 229 mm). Naval War College oraz Biuro Konstrukcji i Napraw rozwijały te idee w studiach prowadzonych między 1903 a 1905 rokiem. Gry wojenne rozpoczęte w lipcu 1903 roku "wykazały, że pancernik uzbrojony w dwanaście dział 11 lub 12-calowych w układzie hexagonalnym byłby równy trzem lub więcej jednostkom typu konwencjonalnego".

Royal Navy myślała w podobny sposób. W latach 1902–1903 krążył projekt "potężnego uzbrojenia typu 'all big-gun' o dwóch kalibrach, tj. czterech działach 12-calowych (305 mm) i dwunastu 9,2-calowych (234 mm)". Admiralicja zdecydowała się jednak w programie budowy na lata 1903–1904 na konstrukcję trzech kolejnych jednostek typu "KING EDWARD VII" (z mieszanką dział 12, 9,2 oraz 6-calowych). Koncepcja jednolitego uzbrojenia powróciła w programie na lata 1904–1905 przy typie "LORD NELSON". Ograniczenia długości i szerokości kadłuba sprawiły, że wieże 9,2-calowe na śródokręciu stały się pojedyncze zamiast podwójnych, co dało uzbrojenie złożone z czterech dział 12-calowych, dziesięciu 9,2-calowych i całkowity brak dział 6-calowych. Konstruktor tego projektu, J.H. Narbeth, przedłożył alternatywny rysunek przedstawiający uzbrojenie z dwunastu dział 12-calowych, lecz Admiralicja nie była gotowa go zaakceptować. Częścią uzasadnienia decyzji o zachowaniu mieszanego kalibru dział była potrzeba szybkiego rozpoczęcia budowy okrętów ze względu na napiętą sytuację wywołaną wojną rosyjsko-japońską.

Zastąpienie dział 6- lub 8-calowych (152 lub 203 mm) bronią kalibru 9,2 lub 10 cali (234 lub 254 mm) zwiększyło siłę rażenia pancerników, szczególnie na większych dystansach. Jednolite uzbrojenie w ciężkie działa oferowało również wiele innych korzyści. Jedną z nich była prostota logistyczna. Na przykład, gdy w USA rozważano, czy zastosować mieszany kaliber uzbrojenia głównego dla typu "SOUTH CAROLINA", William Sims i Homer Poundstone podkreślali zalety homogeniczności w kwestii zaopatrzenia w amunicję oraz możliwości przenoszenia załóg z dział niezaangażowanych w walkę w celu zastąpienia kanonierów rannych w akcji.

Jednolity kaliber dział pomógł również usprawnić kierowanie ogniem. Projektanci "DREADNOUGHT" preferowali konstrukcję typu "all-big-gun", ponieważ oznaczała ona tylko jeden zestaw obliczeń przy wprowadzaniu poprawek do zasięgu dział. Niektórzy dzisiejsi historycy uważają, że jednolity kaliber był szczególnie ważny, ponieważ ryzyko pomylenia rozbryzgów wody po pociskach 12-calowych z tymi z lżejszych dział utrudniało dokładne wstrzeliwanie się w cel. Pogląd ten jest kontrowersyjny, ponieważ systemy kierowania ogniem w 1905 roku nie były jeszcze wystarczająco zaawansowane, by stosować technikę strzelania salwami, w której ta pomyłka mogłaby mieć znaczenie, a kwestia mylenia rozbryzgów nie wydaje się zaprzątać uwagi osób pracujących wówczas nad projektami "all-big-gun". Niemniej jednak prawdopodobieństwo nawiązywania walki na większych dystansach było istotne przy podejmowaniu decyzji, że standardem powinny stać się najcięższe możliwe działa – a zatem 12-calowe, a nie 10-calowe.

Nowsze konstrukcje łoża działa 12-calowego charakteryzowały się znacznie wyższą szybkostrzelnością, co eliminowało przewagę, jaką wcześniej cieszyły się mniejsze kalibry. W 1895 roku działo 12-calowe mogło oddawać jeden strzał co cztery minuty; do 1902 roku normą stały się dwa strzały na minutę. W październiku 1903 roku włoski architekt okrętowy Vittorio Cuniberti opublikował w "Jane's Fighting Ships" artykuł zatytułowany "Idealny pancernik dla brytyjskiej marynarki wojennej", w którym postulował budowę jednostki o wyporności 17 000 ton, niosącej uzbrojenie główne złożone z dwunastu dział 12-calowych, chronionej pancerzem o grubości 12 cali i osiągającej prędkość 24 węzłów. Koncepcja Cunibertiego – którą przedstawił już wcześniej własnej marynarce, Regia Marina – polegała na wykorzystaniu wysokiej szybkostrzelności nowych dział 12-calowych do stworzenia niszczycielskiego, szybkiego ognia z ciężkich armat, który miał zastąpić "grad ognia" z lżejszej broni. Coś podobnego legło u podstaw japońskiego zwrotu ku cięższym działom; pod Cuszimą japońskie pociski zawierały wyższą niż zwykle proporcję materiału wybuchowego i posiadały zapalniki ustawione na wybuch przy kontakcie, co miało na celu wzniecanie pożarów, a nie przebijanie pancerza. Zwiększona szybkostrzelność położyła fundamenty pod przyszłe postępy w kierowaniu ogniem.

W Japonii dwa pancerniki z programu na lata 1903–1904 były pierwszymi na świecie, pod które położono stępki jako pod jednostki typu "all-big-gun", mające posiadać osiem dział 12-calowych (305 mm). Ich opancerzenie uznano jednak za zbyt cienkie, co wymusiło gruntowne przeprojektowanie. Presja finansowa wywołana wojną rosyjsko-japońską oraz deficyt dział 12-calowych - które musiały być importowane z Wielkiej Brytanii - sprawiły, że okręty te ukończono z mieszanym uzbrojeniem złożonym z dział 12-calowych i 10-calowych. W projekcie z lat 1903–1904 zachowano tradycyjne maszyny parowe potrójnego rozprężania, w przeciwieństwie do "DREADNOUGHT".

Przełom związany z drednotami nastąpił w Wielkiej Brytanii w październiku 1905 roku. Fisher, pełniący wówczas funkcję Pierwszego Lorda Morskiego, od dawna był rzecznikiem nowych technologii w Royal Navy, a niedawno przekonał się do idei pancernika uzbrojonego wyłącznie w ciężkie działa. Fisherowi często przypisuje się miano twórcy drednota i ojca wielkiej brytyjskiej floty tych jednostek - wrażenie to on sam usilnie wzmacniał. Sugeruje się jednak, że główna uwaga Fishera skupiała się na być może jeszcze bardziej rewolucyjnym krążowniku liniowym, a nie na pancerniku.

Krótko po objęciu urzędu Fisher powołał Komitet Projektowy (Committee on Designs), mający rozważyć projekty przyszłych pancerników i krążowników pancernych. Pierwszym zadaniem komitetu było opracowanie nowego pancernika. Specyfikacja nowej jednostki zakładała baterię główną kalibru 12 cali oraz działa przeciw torpedowcom, ale bez kalibrów pośrednich, a także prędkość 21 węzłów — o dwa lub trzy węzły większą niż u istniejących pancerników. Początkowe projekty przewidywały dwanaście dział 12-calowych, choć trudności w ich rozmieszczeniu skłoniły głównego konstruktora na pewnym etapie do zaproponowania powrotu do czterech dział 12-calowych wraz z szesnastoma lub osiemnastoma działami 9,2-calowymi. Po pełnej analizie raportów z bitwy pod Cuszimą, sporządzonych przez oficjalnego obserwatora, kapitana Pakenhama, Komitet zdecydował się na baterię główną złożoną z dziesięciu dział 12-calowych oraz dwudziestu dwóch dział 12-funtowych jako uzbrojenia pomocniczego.

Komitet wyposażył również "DREADNOUGHT" w napęd turbinami parowymi, co było bezprecedensowe w przypadku tak dużego okrętu wojennego. Większa moc i mniejsza waga turbin oznaczały, że projektową prędkość 21 węzłów można było osiągnąć na mniejszym i tańszym okręcie, niż gdyby zastosowano silniki tłokowe. Budowa przebiegła błyskawicznie: stępkę położono 2 października 1905 roku, okręt zwodowano 10 lutego 1906 roku, a ukończono 3 października 1906 roku - co było imponującym pokazem brytyjskiej potęgi przemysłowej.

Pierwszymi amerykańskimi drednotami były dwa okręty typu "SOUTH CAROLINA". Szczegółowe plany tych jednostek opracowano w okresie od lipca do listopada 1905 roku i zatwierdzono przez Radę Budowy 23 listopada 1905 roku. Budowa postępowała powoli: specyfikacje dla oferentów wydano 21 marca 1906 roku, kontrakty przyznano 21 lipca 1906 roku, a stępki pod oba okręty położono w grudniu 1906 roku, już po ukończeniu "DREADNOUGHT".

Projektanci drednotów dążyli do zapewnienia możliwie największej ochrony, prędkości i siły ognia w ramach okrętu o realistycznych rozmiarach i kosztach. Znakiem rozpoznawczym pancerników typu drednot było uzbrojenie typu "all-big-gun" (same ciężkie działa), ale posiadały one również silne opancerzenie, skoncentrowane głównie w grubym pasie na linii wodnej oraz w jednym lub kilku pokładach pancernych. W kadłubie musiały zostać upchnięte także: uzbrojenie pomocnicze, systemy kierowania ogniem, wyposażenie dowodzenia oraz zabezpieczenia przeciwtorpedowe. Nieuchronną konsekwencją żądań coraz większej prędkości, siły rażenia i wytrzymałości był fakt, że wyporność - a co za tym idzie, koszt drednotów - systematycznie rosła. Traktat waszyngtoński z 1922 roku nałożył limit 35 000 ton na wyporność okrętów liniowych. W kolejnych latach do służby wchodziły tzw. "pancerniki traktatowe", budowane tak, by mieścić się w tym limicie. Decyzja Japonii o wystąpieniu z traktatu w latach 30. XX wieku oraz wybuch II wojny światowej sprawiły, że ograniczenie to ostatecznie przestało mieć znaczenie.

Drednoty posiadały jednolitą baterię główną dział ciężkiego kalibru; ich liczba, rozmiar oraz rozmieszczenie różniły się w zależności od projektu. "DREADNOUGHT" posiadał dziesięć dział 12-calowych (305 mm). Działa tego kalibru były standardem w większości marynarek wojennych w erze przeddrednotów i pozostało tak w przypadku pierwszej generacji nowych pancerników. Wyjątek stanowiła Cesarska Marynarka Wojenna Niemiec, która w swoim pierwszym typie drednotów, typu "NASSAU", nadal stosowała działa 11-calowe (280 mm). Drednoty niosły również lżejszą broń. Wiele wczesnych jednostek posiadało uzbrojenie pomocnicze składające się z lekkich dział, przeznaczonych do odpierania ataków wrogich torpedowców. Kaliber i masa uzbrojenia pomocniczego systematycznie rosły wraz ze zwiększaniem się zasięgu torped oraz wytrzymałości torpedowców i niszczycieli, które je przenosiły. Od zakończenia I wojny światowej pancerniki musiały być wyposażane w liczne lekkie działa pełniące funkcję uzbrojenia przeciwlotniczego.

Pancerniki te często same posiadały wyrzutnie torpedowe. Teoretycznie linia pancerników tak wyposażonych mogła wystrzelić niszczycielską salwę torped w stronę nieprzyjacielskiej floty płynącej kursem równoległym. Była to pozostałość po starszej doktrynie taktycznej, zakładającej ciągłe zmniejszanie dystansu do wroga oraz przekonanie, że sam ogień artyleryjski może wystarczyć do unieruchomienia pancernika, ale nie do jego natychmiastowego zatopienia – dlatego "cios łaski" (coup de grâce) miał być zadawany torpedami. W praktyce torpedy wystrzeliwane z pancerników rzadko trafiały w cel, a istniało ryzyko, że składowana torpeda spowoduje groźną eksplozję w przypadku trafienia przez ogień nieprzyjaciela. W rzeczywistości jedyny udokumentowany przypadek skutecznego storpedowania jednego pancernika przez drugi miał miejsce podczas bitwy 27 maja 1941 roku, kiedy brytyjski pancernik HMS "RODNEY" zameldował o storpedowaniu unieruchomionego pancernika "BISMARCK" z bliskiej odległości.

Skuteczność dział zależała częściowo od rozmieszczenia wież. "DREADNOUGHT" oraz brytyjskie okręty, które powstały bezpośrednio po nim, posiadały pięć wież: jedną na dziobie, jedną na rufie, jedną na śródokręciu w osi symetrii oraz dwie wieże boczne ("skrzydłowe") obok nadbudówki. Pozwalało to na prowadzenie ognia z trzech wież w kierunku dziobu oraz z czterech na każdą burtę. Niemieckie drednoty typów "NASSAU" i "HELGOLAND" przyjęły układ "hexagonalny" (sześciokątny), z jedną wieżą na dziobie, jedną na rufie i czterema wieżami bocznymi; oznaczało to większą łączną liczbę dział, ale w kierunku dziobu lub na burtę mogła strzelać taka sama liczba armat jak w przypadku "DREADNOUGHT". W projektach drednotów eksperymentowano z różnymi układami. Na brytyjskich pancernikach typu "NEPTUNE" przesunięto wieże boczne względem siebie (układ diagonalny), dzięki czemu wszystkie dziesięć dział mogło strzelać na jedną burtę – rozwiązanie to zastosowano również w niemieckim typie "KAISER". Niosło to jednak ryzyko uszkodzeń od podmuchu wystrzałów w częściach okrętu, nad którymi strzelały działa, oraz poddawało ramy konstrukcyjne okrętu ogromnym naprężeniom.

Jeśli wszystkie wieże znajdowały się w osi symetrii jednostki, naprężenia konstrukcji były stosunkowo niskie. Taki układ pozwalał całej baterii głównej strzelać na burtę, choć mniej dział mogło strzelać wzdłuż osi okrętu (na dziób lub rufę). Wiązało się to z wydłużeniem kadłuba, co stawiało przed projektantami wyzwania: dłuższy okręt wymagał cięższego opancerzenia dla uzyskania analogicznej ochrony, a magazyny amunicyjne obsługujące każdą wieżę kolidowały z rozmieszczeniem kotłów i silników. Z tych powodów HMS "AGINCOURT", niosący rekordową liczbę czternastu dział 12-calowych w siedmiu wieżach w osi okrętu, nie został uznany za konstrukcję udaną.

Ostatecznie za standard przyjęto układ superpozycji (superfiring). Polegał on na podwyższeniu jednej lub dwóch wież tak, aby mogły strzelać nad wieżą znajdującą się bezpośrednio przed lub za nimi. Marynarka Wojenna USA wprowadziła to rozwiązanie w swoich pierwszych drednotach w 1906 roku, ale inne kraje robiły to wolniej. Podobnie jak inne układy, ten również miał wady. Początkowo obawiano się wpływu podmuchu z podwyższonych dział na niższą wieżę. Podniesione wieże podwyższały środek ciężkości okrętu, co mogło zmniejszyć jego stabilność. Niemniej jednak układ ten pozwalał najlepiej wykorzystać siłę ognia przy danej liczbie dział i został ostatecznie powszechnie przyjęty. US Navy zastosowała superpozycję w typie "SOUTH CAROLINA", a Royal Navy przyjęła ją w typie "ORION" z 1910 roku. Do czasów II wojny światowej superpozycja była całkowitym standardem.

Początkowo wszystkie drednoty miały po dwa działa w wieży. Jednym z rozwiązań problemu rozmieszczenia wież było umieszczenie trzech lub nawet czterech dział w każdej z nich. Mniejsza liczba wież pozwalała na skrócenie okrętu lub przeznaczenie większej przestrzeni na maszynownię. Z drugiej strony oznaczało to, że w przypadku zniszczenia jednej wieży przez pocisk nieprzyjaciela, większa część uzbrojenia głównego zostawała wyłączona z walki. Ryzyko interferencji fal uderzeniowych z poszczególnych luf w tej samej wieży nieco zmniejszało szybkostrzelność dział. Pierwszym krajem, który przyjął wieże trójdziałowe, były Włochy na okręcie "DANTE ALIGHIERI", a wkrótce potem Rosja (typ "GANGUT"), Austro-Węgry (typ "TEGETTHOFF") oraz USA (typ "NEVADA"). Brytyjska Royal Navy przyjęła wieże trójdziałowe dopiero po I wojnie światowej (typ "NELSON"), a pancerniki japońskie dopiero pod koniec lat 30. (typ "YAMATO"). W kilku późniejszych projektach zastosowano wieże czterodziałowe, w tym w brytyjskim typie "KING GEORGE V" i francuskim "RICHELIEU".

Zamiast próbować upchnąć na okręcie więcej dział, można było zwiększyć moc każdego z nich. Dało się to osiągnąć albo poprzez zwiększenie kalibru broni (a tym samym masy pocisku), albo przez wydłużenie lufy w celu zwiększenia prędkości wylotowej. Każda z tych metod dawała szansę na zwiększenie zasięgu oraz przebijalności pancerza. Obie metody miały swoje wady i zalety, choć generalnie większa prędkość wylotowa oznaczała przyspieszone zużycie lufy. W miarę strzelania lufy wycierają się, tracąc celność i ostatecznie wymagając wymiany. Czasami stawało się to problematyczne; w 1910 roku Marynarka Wojenna USA poważnie rozważała wstrzymanie strzelań ćwiczebnych z ciężkich dział ze względu na zużycie luf. Wadą dział o większym kalibrze jest konieczność stosowania cięższych armat i wież; ponadto cięższe pociski, wystrzeliwane z mniejszą prędkością, wymagają konstrukcji wież pozwalających na większy kąt podniesienia dla uzyskania tego samego zasięgu. Zaletą cięższych pocisków jest to, że wolniej wytracają prędkość wskutek oporu powietrza, zachowując większą zdolność penetracji na dużych dystansach.

Różne marynarki wojenne podchodziły do kwestii kalibru na różne sposoby. Marynarka niemiecka, na przykład, zazwyczaj używała dział o mniejszym kalibrze niż odpowiadające im okręty brytyjskie, np. 12 cali (305 mm), podczas gdy brytyjskim standardem było 13,5 cala (343 mm). Ponieważ niemiecka metalurgia stała na wyższym poziomie, niemieckie działo 12-calowe miało korzystniejszą masę pocisku i prędkość wylotową niż brytyjskie działo tego samego kalibru. Dzięki temu niemieckie okręty mogły pozwolić sobie na silniejsze opancerzenie przy tej samej masie jednostki, ponieważ ich działa 12-calowe były lżejsze niż armaty 13,5-calowe, których Brytyjczycy potrzebowali do uzyskania porównywalnego efektu.

Z czasem kaliber dział systematycznie rósł. W Royal Navy pancerniki typu "ORION", zwodowane w 1910 roku, posiadały dziesięć dział kalibru 13,5 cala, wszystkie w osi symetrii okrętu; typ "QUEEN ELIZABETH", zwodowany w 1913 roku, miał osiem dział 15-calowych (381 mm). We wszystkich marynarkach zaczęto stosować mniejszą liczbę dział, ale o większym kalibrze. Mniejsza liczba armat upraszczała ich rozmieszczenie, a wieże w osi symetrii stały się normą. Kolejny skokowy wzrost planowano dla pancerników projektowanych i budowanych pod koniec I wojny światowej. Japońskie pancerniki typu "NAGATO" z 1917 roku niosły działa kalibru 410 mm, na co Marynarka Wojenna USA szybko odpowiedziała typem "COLORADO". Zarówno Wielka Brytania, jak i Japonia planowały pancerniki z uzbrojeniem 18-calowym (457 mm) - w przypadku brytyjskim był to typ "N3". Traktat waszyngtoński, zawarty 6 lutego 1922 roku i ratyfikowany później, ograniczył kaliber dział pancerników do maksymalnie 16 cali (406 mm), przez co te cięższe działa nie weszły do produkcji.

Jedynymi pancernikami, które złamały ten limit, były japońskie jednostki typu "YAMATO", rozpoczęte w 1937 roku (po wygaśnięciu traktatu), które niosły działa główne kalibru 460 mm. W połowie II wojny światowej Wielka Brytania wykorzystała działa 15-calowe (381 mm), przechowywane jako zapasowe dla typu "QUEEN ELIZABETH", aby uzbroić ostatni brytyjski pancernik - HMS "VANGUARD". Niektóre projekty z okresu II wojny światowej zakładały kolejny krok w stronę gigantycznego uzbrojenia. Niemieckie projekty "H-43" i "H-44" przewidywały działa 20-calowe (508 mm), a istnieją dowody, że Hitler domagał się kalibrów rzędu nawet 24 cali (609 mm); japoński projekt "Super Yamato" również zakładał użycie dział 20-calowych. Żadna z tych propozycji nie wyszła poza fazę bardzo wstępnych prac projektowych.

Pierwsze drednoty posiadały zazwyczaj bardzo lekkie uzbrojenie pomocnicze, przeznaczone do ochrony przed torpedowcami. "DREADNOUGHT" niósł 12-funtowe działa (76 mm); każde z dwudziestu dwóch takich dział mogło oddać co najmniej 15 strzałów na minutę do dowolnego atakującego torpedowca. Jednostki typu "SOUTH CAROLINA" oraz inne wczesne amerykańskie drednoty były wyposażone podobnie. Na tym etapie spodziewano się, że torpedowce będą atakować niezależnie od działań głównych flot. W związku z tym nie było potrzeby opancerzania artylerii pomocniczej ani chronienia jej załóg przed skutkami podmuchu dział głównego kalibru. W tym kontekście lekkie działa montowano zazwyczaj na nieopancerzonych stanowiskach wysoko na okręcie, aby zminimalizować wagę i maksymalnie zwiększyć pole ostrzału.

W ciągu kilku lat głównym zagrożeniem stał się niszczyciel (kontrtorpedowiec) – jednostka większa, silniej uzbrojona i trudniejsza do zniszczenia niż torpedowiec. Ponieważ ryzyko ze strony niszczycieli było bardzo poważne, uznano, że pojedynczy pocisk z artylerii pomocniczej pancernika powinien zatopić (a nie tylko uszkodzić) atakujący niszczyciel. Niszczyciele, w przeciwieństwie do torpedowców, miały atakować w ramach ogólnego starcia flot, konieczne stało się więc zabezpieczenie artylerii pomocniczej przed odłamkami pocisków ciężkich dział oraz przed podmuchem własnego uzbrojenia głównego. Tę filozofię uzbrojenia pomocniczego od początku przyjęła marynarka niemiecka; na przykład "NASSAU" posiadał dwanaście dział kalibru 150 mm i szesnaście kalibru 88 mm, a kolejne typy niemieckich drednotów podążały tym śladem. Te cięższe działa montowano zazwyczaj w opancerzonych barbetach lub kazamatach na pokładzie głównym. Royal Navy zwiększyła swoje uzbrojenie pomocnicze z 12-funtowych najpierw do 4-calowych (102 mm), a następnie do 6-calowych (152 mm), które były standardem w momencie wybuchu I wojny światowej. USA ustandaryzowały kaliber 5 cali (127 mm) na czas wojny, ale planowały działa 6-calowe dla okrętów projektowanych tuż po niej.

Bateria pomocnicza pełniła kilka innych ról. Miano nadzieję, że pocisk średniego kalibru zdoła trafić w czułe systemy kierowania ogniem wrogiego drednota. Uważano również, że artyleria pomocnicza może odegrać ważną rolę w odpieraniu ataków wrogich krążowników na uszkodzony pancernik. Ogólnie rzecz biorąc, uzbrojenie pomocnicze drednotów było niesatysfakcjonujące. Nie można było polegać na trafieniu z lekkiego działa, by powstrzymać niszczyciel. Z kolei na cięższych działach nie można było polegać w kwestii trafienia niszczyciela, co pokazały doświadczenia z bitwy jutlandzkiej. Montaż cięższych dział w kazamatach okazał się problematyczny; umieszczone nisko w kadłubie, były podatne na zalewanie, a w kilku typach okrętów część z nich ostatecznie usunięto i zaślepiono otwory blachą. Jedynym pewnym sposobem na ochronę drednota przed atakiem niszczycieli lub torpedowców było zapewnienie mu eskorty w postaci własnej eskadry niszczycieli. Po I wojnie światowej uzbrojenie pomocnicze montowano zazwyczaj w wieżach na górnym pokładzie i wokół nadbudówek. Pozwalało to na szerokie pole ostrzału i dobrą ochronę bez wad typowych dla kazamat. Coraz częściej w latach 20. i 30. XX wieku działa pomocnicze postrzegano jako główną część baterii przeciwlotniczej, masowo wprowadzając działa uniwersalne (dual-purpose) o dużym kącie podniesienia.

Znaczna część wyporności drednota była pochłaniana przez stalowe płyty opancerzenia. Projektanci poświęcali mnóstwo czasu i wysiłku, aby zapewnić swoim okrętom najlepszą możliwą ochronę przed różnymi rodzajami broni, z którymi mogły się zetknąć. Na opancerzenie można było przeznaczyć jedynie ograniczoną część masy, aby nie ucierpiały na tym prędkość, siła ognia czy dzielność morska. Większość opancerzenia drednota była skoncentrowana wokół "cytadeli pancernej". Była to skrzynia o czterech pancernych ścianach i pancernym dachu, otaczająca najważniejsze części okrętu. Boki cytadeli stanowiły „pas pancerny” okrętu, który zaczynał się na kadłubie tuż przed dziobową wieżą i biegł aż za wieżę rufową. Końce cytadeli tworzyły dwie pancerne grodzie - dziobowa i rufowa - rozciągające się między końcami pasa pancernego. "Dachem" cytadeli był pokład pancerny. Wewnątrz cytadeli znajdowały się kotły, silniki oraz magazyny amunicyjne uzbrojenia głównego. Trafienie w którykolwiek z tych systemów mogło unieruchomić lub zniszczyć okręt. "Podłogę" skrzyni stanowiło dno kadłuba, które było nieopancerzone, choć w rzeczywistości posiadało konstrukcję tzw. "potrójnego dna".

Najwcześniejsze drednoty były projektowane z myślą o walce z innymi pancernikami na dystansach do 10 000 jardów (9100 m). W takim starciu pociski leciałyby po stosunkowo płaskiej trajektorii, a pocisk musiałby uderzyć w linię wodną lub tuż nad nią, aby uszkodzić kluczowe elementy statku. Z tego powodu opancerzenie wczesnych drednotów koncentrowało się w grubym pasie wokół linii wodnej; w przypadku "DREADNOUGHT" miał on grubość 11 cali (280 mm). Za tym pasem rozmieszczone były bunkry węglowe, które miały dodatkowo chronić przedziały maszynowe. W starciu tego typu istniało również mniejsze zagrożenie pośrednimi uszkodzeniami kluczowych części okrętu. Pocisk, który uderzył powyżej pasa pancernego i eksplodował, mógł rozrzucić odłamki we wszystkich kierunkach. Odłamki te były niebezpieczne, ale mogły zostać zatrzymane przez znacznie cieńszy pancerz niż ten wymagany do zatrzymania niewybuchniętego pocisku przeciwpancernego. Aby chronić wnętrze okrętu przed odłamkami pocisków detonujących na nadbudówkach, na pokładach stosowano znacznie cieńsze stalowe płyty.

We wszystkich pancernikach najgrubsza ochrona była zarezerwowana dla centralnej cytadeli. Niektóre marynarki przedłużały cieńszy pas pancerny i pokład, aby osłonić końce okrętu, lub ciągnęły cieńszy pas w górę poszycia kadłuba. To "stopniowane" (tapered) opancerzenie było stosowane przez główne marynarki europejskie - Wielką Brytanię, Niemcy i Francję. Takie rozwiązanie zapewniało pewną ochronę większej części okrętu; dla pierwszych drednotów, kiedy ogień pociskami burzącymi wciąż uważano za istotne zagrożenie, było to użyteczne. Skutkowało to jednak tym, że główny pas był bardzo krótki i chronił jedynie wąski pasek nad linią wodną; niektóre marynarki odkryły, że gdy ich drednoty były mocno obciążone, pas pancerny był całkowicie zanurzony. Alternatywą był system ochrony "wszystko albo nic" (all or nothing), opracowany przez US Navy. Pas pancerny był wysoki i gruby, ale nie zapewniano żadnej ochrony bocznej na końcach okrętu ani na górnych pokładach. Pogrubiono również pokład pancerny. System "wszystko albo nic" zapewniał skuteczniejszą ochronę podczas starć na bardzo dużych dystansach i został przyjęty poza USA po I wojnie światowej.

Konstrukcja drednota zmieniała się, aby sprostać nowym wyzwaniom. Na przykład schematy opancerzenia zmieniano, aby odzwierciedlić większe ryzyko trafień pociskami spadającymi pod dużym kątem (plunging shells) przy ogniu dalekosiężnym oraz rosnące zagrożenie ze strony bomb przeciwpancernych zrzucanych przez samoloty. Późniejsze projekty posiadały pancerz o większej grubości na pokładzie pancernym; "YAMATO" posiadał 16-calowy (410 mm) pas główny, ale pokład o grubości 9 cali (230 mm).

Ostatnim elementem systemu ochrony pierwszych drednotów był podział statku poniżej linii wodnej na szereg wodoszczelnych przedziałów. Jeśli kadłub zostałby przebity - przez ogień artyleryjski, minę, torpedę lub w wyniku kolizji - wówczas, teoretycznie, zalany zostałby tylko jeden obszar, a okręt mógłby przetrwać. Aby uczynić to zabezpieczenie jeszcze skuteczniejszym, wiele drednotów nie posiadało drzwi między różnymi sekcjami podwodnymi, dzięki czemu nawet niespodziewana dziura poniżej linii wodnej nie musiała doprowadzić do zatonięcia jednostki. Mimo to wciąż zdarzały się przypadki, w których zalanie rozprzestrzeniało się między przedziałami podwodnymi.

Największa ewolucja w ochronie drednotów nastąpiła wraz z opracowaniem bąbli przeciwtorpedowych (anti-torpedo bulge) oraz pasa torpedowego (torpedo belt) — obu będących próbą ochrony przed uszkodzeniami podwodnymi spowodowanymi przez miny i torpedy. Celem ochrony podwodnej było pochłonięcie siły wybuchu miny lub torpedy w bezpiecznej odległości od właściwego, wodoszczelnego kadłuba. Oznaczało to zamontowanie wewnętrznej grodzi wzdłuż boku kadłuba, która była zazwyczaj lekko opancerzona, aby zatrzymać odłamki, i oddzielona od poszycia zewnętrznego jednym lub kilkoma przedziałami. Przedziały te pozostawiano puste lub wypełniano węglem, wodą albo paliwem płynnym.

Drednoty były napędzane przez dwa do czterech pędników śrubowych. Sam "DREADNOUGHT" oraz wszystkie kolejne brytyjskie drednoty posiadały wały śrub napędzane przez turbiny parowe. Pierwsza generacja drednotów budowanych w innych państwach wykorzystywała wolniejsze maszyny parowe potrójnego rozprężania, które stanowiły standard na przeddrednotach. Turbiny oferowały większą moc niż silniki tłokowe (posuwisto-zwrotne) przy tej samej objętości maszynerii. To, wraz z gwarancją na nowe urządzenia udzieloną przez wynalazcę, Charlesa Parsonsa, przekonało Royal Navy do zastosowania turbin na "DREADNOUGHT". Często wskazuje się, że dodatkowymi zaletami turbin była ich większa czystość pracy oraz niezawodność w porównaniu z silnikami tłokowymi. Warto jednak zauważyć, że do 1905 roku dostępne były już nowe konstrukcje silników tłokowych, które również były czystsze i bardziej niezawodne niż ich poprzednie modele.

Turbiny miały jednak także swoje wady. Przy prędkościach marszowych (ekonomicznych), znacznie niższych od prędkości maksymalnej, były one wyraźnie mniej wydajne pod względem zużycia paliwa niż silniki tłokowe. Było to szczególnie istotne dla marynarek wymagających dużego zasięgu przy prędkościach przelotowych - a tym samym dla US Navy, która planowała na wypadek wojny przemierzyć Pacyfik i wydać bitwę Japończykom na Filipinach. Marynarka Wojenna USA eksperymentowała z silnikami turbinowymi od 1908 roku na okręcie "NORTH DAKOTA", ale w pełni przekonała się do nich dopiero przy typie "PENNSYLVANIA" w 1916 roku. W poprzedzającym go typie "NEVADA" jeden okręt, USS "OKLAHOMA", otrzymał silniki tłokowe, podczas gdy USS "NEVADA" otrzymał turbiny z przekładniami. Oba pancerniki typu "NEW YORK" z 1914 roku otrzymały silniki tłokowe, ale wszystkie cztery jednostki typów "FLORIDA" (1911) i "WYOMING" (1912) były wyposażone w turbiny.

Wady turbin zostały ostatecznie przezwyciężone. Rozwiązaniem, które z czasem powszechnie przyjęto, była turbina zębata (z przekładnią), w której przekładnia redukowała prędkość obrotową śrub, zwiększając tym samym ich wydajność. Rozwiązanie to wymagało ogromnej precyzji technicznej w wykonaniu kół zębatych, przez co było trudne do wdrożenia. Jedną z alternatyw był napęd turboelektryczny, w którym turbina parowa generowała energię elektryczną, która następnie napędzała śruby. Rozwiązanie to było szczególnie faworyzowane przez US Navy, która stosowała je we wszystkich drednotach od końca 1915 do 1922 roku. Zaletami tej metody były niskie koszty, możliwość bardzo gęstego podziału kadłuba na przedziały wodoszczelne oraz dobra charakterystyka pracy przy biegu wstecznym. Wadami były: duża masa maszynerii oraz podatność na uszkodzenia bojowe, szczególnie wpływ zalania na instalację elektryczną.

Turbiny nigdy nie zostały wyparte z projektów pancerników. Niektóre mocarstwa rozważały zastosowanie silników Diesla, ponieważ oferowały one bardzo dużą wytrzymałość (zasięg) i zajmowały mniej miejsca na długość statku. Były one jednak cięższe, zajmowały więcej miejsca w pionie, oferowały mniejszą moc i były uważane za mało niezawodne.

Pierwsza generacja drednotów wykorzystywała węgiel do opalania kotłów dostarczających parę do turbin. Węgiel był w użyciu od czasów pierwszych parowych okrętów wojennych. Jedną z jego zalet było to, że (w formie brył) jest dość obojętny, dzięki czemu mógł być wykorzystywany jako część systemu ochrony okrętu. Węgiel miał jednak również wiele wad. Pakowanie go do bunkrów okrętowych, a następnie podawanie do kotłów, wymagało ogromnego nakładu pracy ludzkiej. Kotły zapychały się popiołem. Pył węglowy unoszący się w powietrzu oraz powiązane z nim opary były silnie wybuchowe, czego dowodem mogła być eksplozja na pokładzie USS "MAINE". Spalanie węgla jako paliwa wytwarzało również gęsty, czarny dym, który zdradzał pozycję floty i utrudniał widoczność, sygnalizację oraz kierowanie ogniem. Ponadto węgiel był bardzo nieporęczny i charakteryzował się stosunkowo niską sprawnością cieplną.

Napęd opalany ropą posiadał wiele zalet, zarówno dla architektów okrętowych, jak i oficerów służących na morzu. Ograniczał dym, czyniąc okręty mniej widocznymi. Paliwo mogło być podawane do kotłów automatycznie, co eliminowało potrzebę posiadania licznego personelu palaczy wykonujących tę pracę ręcznie. Ropa ma mniej więcej dwukrotnie wyższą wartość energetyczną niż węgiel. Oznaczało to, że same kotły mogły być mniejsze, a przy tej samej objętości paliwa okręt opalany ropą miał znacznie większy zasięg. Korzyści te sprawiły, że już w 1901 roku Fisher naciskał na wykorzystanie zalet paliwa płynnego. Istniały jednak problemy techniczne związane z opalaniem ropą, wynikające z innego rozkładu masy paliwa płynnego w porównaniu do węgla oraz trudności z pompowaniem lepkiej ropy. Głównym problemem związanym z użyciem ropy przez flotę liniową był fakt, że - z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych - każda większa marynarka wojenna musiałaby ją importować. W rezultacie niektóre floty przyjęły kotły o "mieszanym opalaniu", które mogły wykorzystywać węgiel spryskiwany ropą; wyposażone w nie brytyjskie okręty, w tym drednoty, mogły pracować wyłącznie na ropie przy wykorzystaniu do 60% mocy.

USA posiadały ogromne rezerwy ropy i Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych jako pierwsza zdecydowanie przeszła na opalanie olejowe, podejmując taką decyzję w 1910 roku i zamawiając kotły na ropę dla typu "NEVADA" w roku 1911. Wielka Brytania nie pozostała daleko w tyle, decydując w 1912 roku o wyłącznym użyciu ropy w typie "QUEEN ELIZABETH"; krótszy brytyjski czas projektowania i budowy sprawił, że "QUEEN ELIZABETH" wszedł do służby przed którymkolwiek z okrętów typu "NEVADA". Wielka Brytania planowała powrót do mieszanego opalania w kolejnym typie, "REVENGE", kosztem pewnej utraty prędkości - jednak Fisher, który powrócił do urzędu w 1914 roku, nalegał, aby wszystkie kotły były opalane ropą. Inne główne marynarki wojenne zachowały mieszane opalanie węglem i ropą aż do końca I wojny światowej.

Drednoty powstały jako kolejny etap w międzynarodowym wyścigu zbrojeń morskich, który rozpoczął się w latach 90. XIX wieku. Brytyjska Royal Navy posiadała ogromną przewagę w liczbie pancerników typu przeddrednot, ale w 1906 roku jej przewaga wynosiła zaledwie jeden drednot. Doprowadziło to do krytyki, jakoby Brytyjczycy, wodując HMS "DREADNOUGHT", zaprzepaścili swoją strategiczną przewagę. Większość morskich rywali Wielkiej Brytanii rozważała już lub nawet budowała okręty wojenne charakteryzujące się jednolitą baterią ciężkich dział. Zarówno marynarka japońska, jak i amerykańska zamówiły statki typu "all-big-gun" w latach 1904–1905 (odpowiednio "SATSUMA" i "SOUTH CAROLINA"). Niemiecki cesarz Wilhelm II już od lat 90. XIX wieku opowiadał się za szybkimi okrętami wojennymi uzbrojonymi wyłącznie w ciężkie działa. Zapewniając sobie przewagę na starcie budowy drednotów, Wielka Brytania zagwarantowała kontynuację swojej dominacji na morzach.

Wyścig pancerników wkrótce ponownie przyspieszył, nakładając ogromne obciążenie na finanse rządów, które w nim uczestniczyły. Pierwsze drednoty nie były znacznie droższe od ostatnich przeddrednotów, ale koszt w przeliczeniu na jeden okręt rósł od tego momentu nieustannie. Nowoczesne pancerniki, mimo swojej ceny, stanowiły kluczowy element potęgi morskiej. Każdy pancernik był sygnałem potęgi narodowej i prestiżu, w sposób zbliżony do dzisiejszej broni nuklearnej. Niemcy, Francja, Rosja, Włochy, Japonia i Austro-Węgry rozpoczęły własne programy budowy drednotów, a państwa drugiej rangi — w tym Imperium Osmańskie, Grecja, Argentyna, Brazylia i Chile - zlecały brytyjskim, francuskim, niemieckim i amerykańskim stoczniom budowę drednotów dla swoich flot.

Budowa HMS "DREADNOUGHT" zbiegła się w czasie z rosnącym napięciem między Wielką Brytanią a Niemcami. Niemcy zaczęły budować wielką flotę wojenną już w latach 90. XIX wieku w ramach celowej polityki rzucenia wyzwania brytyjskiej supremacji na morzu. Po podpisaniu porozumienia Entente Cordiale w kwietniu 1904 roku stawało się coraz bardziej jasne, że głównym morskim wrogiem Wielkiej Brytanii będą Niemcy, które w oparciu o tzw. "ustawy Tirpitza" budowały potężną, nowoczesną flotę. Rywalizacja ta doprowadziła do powstania dwóch największych flot drednotów w okresie przed 1914 rokiem. Pierwszą niemiecką odpowiedzią na Dreadnoughta był typ "NASSAU", pod który stępkę położono w 1907 roku, a następnie typ Helgoland w 1909 roku. Wraz z dwoma krążownikami liniowymi - klasą, do którego Niemcy mieli mniej entuzjazmu niż Fisher, ale który mógł być budowany w ramach limitów dla krążowników pancernych, a nie okrętów liniowych - dawały Niemcom łącznie dziesięć nowoczesnych okrętów liniowych zbudowanych lub w budowie w 1909 roku. Brytyjskie jednostki były szybsze i potężniejsze od swoich niemieckich odpowiedników, ale stosunek sił 12:10 był daleki od przewagi 2:1, którą Royal Navy chciała utrzymać.

W 1909 roku brytyjski parlament zatwierdził budowę dodatkowych czterech okrętów liniowych, mając nadzieję, że Niemcy będą skłonne wynegocjować traktat ograniczający liczbę pancerników. Gdyby nie udało się znaleźć takiego rozwiązania, w 1910 roku miano położyć stępki pod kolejne cztery jednostki. Nawet ten kompromis oznaczał - w połączeniu z reformami społecznymi - konieczność podniesienia podatków na tyle wysoką, by wywołać w Wielkiej Brytanii kryzys konstytucyjny w latach 1909–1910. W 1910 roku brytyjski plan budowy ośmiu okrętów ruszył naprzód, obejmując cztery superdrednoty typu "ORION", wzmocnione krążownikami liniowymi zakupionymi przez Australię i Nową Zelandię. W tym samym okresie Niemcy rozpoczęli budowę tylko trzech okrętów, co dało Wielkiej Brytanii przewagę 22 jednostek do 13. Brytyjska determinacja, zademonstrowana przez ten program budowy, skłoniła Niemców do poszukiwania negocjacyjnego zakończenia wyścigu zbrojeń. Nowy cel Admiralicji — 60% przewagi nad Niemcami — był bliski celowi Tirpitza (zredukowanie brytyjskiej przewagi do 50%), jednak rozmowy załamały się w kwestii wliczania do stanu floty brytyjskich krążowników kolonialnych oraz w sprawach poza morskich, jak niemieckie żądania uznania praw do Alzacji i Lotaryngii.

Wyścig drednotów przyspieszył w 1910 i 1911 roku — Niemcy kładli stępki pod cztery okręty rocznie, a Wielka Brytania pod pięć. Napięcie sięgnęło szczytu po niemieckiej ustawie morskiej z 1912 roku. Zakładała ona flotę 33 niemieckich pancerników i krążowników liniowych, co liczebnie przewyższało siły Royal Navy na wodach macierzystych. Sytuację Wielkiej Brytanii pogarszał fakt, że cesarska Marynarka Wojenna Austro-Węgier budowała cztery drednoty, a Włochy posiadały cztery i budowały dwa kolejne. W obliczu takich zagrożeń Royal Navy nie mogła już gwarantować żywotnych brytyjskich interesów. Wielka Brytania stanęła przed wyborem: budować więcej pancerników, wycofać się z Morza Śródziemnego lub szukać sojuszu z Francją. Dalsza budowa okrętów była nie do zaakceptowania pod względem kosztów w czasie, gdy wydatki na opiekę społeczną obciążały budżet. Wycofanie się z Morza Śródziemnego oznaczałoby ogromną utratę wpływów, osłabienie brytyjskiej dyplomacji w regionie i zachwianie stabilnością Imperium Brytyjskiego. Jedyną akceptowalną opcją, rekomendowaną przez Pierwszego Lorda Admiralicji Winstona Churchilla, było zerwanie z polityką przeszłości i porozumienie się z Francją. Francuzi przejęli odpowiedzialność za szachowanie Włoch i Austro-Węgier na Morzu Śródziemnym, podczas gdy Brytyjczycy mieli chronić północne wybrzeże Francji. Pomimo oporu niektórych polityków, Royal Navy zreorganizowała się na tej podstawie w 1912 roku.

Mimo tych ważnych konsekwencji strategicznych, ustawa morska z 1912 roku miała niewielki wpływ na stosunek sił pancerników. Wielka Brytania odpowiedziała położeniem stępek pod dziesięć nowych superdrednotów w budżetach na lata 1912 i 1913 - okrętów typów "QUEEN ELIZABETH" i "REVENGE", które wprowadziły kolejny skokowy wzrost w uzbrojeniu, prędkości i ochronie - podczas gdy Niemcy rozpoczęli budowę tylko pięciu, koncentrując zasoby na armii lądowej.

Amerykańskie pancerniki typu "SOUTH CAROLINA" były pierwszymi okrętami typu "all-big-gun" ukończonymi przez jednego z rywali Wielkiej Brytanii. Planowanie tego typu rozpoczęło się jeszcze przed wodowaniem HMS "DREADNOUGHT". Istnieją pewne przypuszczenia, że nieformalne kontakty z przychylnymi urzędnikami Royal Navy wpłynęły na projekt US Navy, jednak amerykański okręt znacząco różnił się od brytyjskiego pierwowzoru. Kongres USA upoważnił Marynarkę Wojenną do budowy dwóch pancerników, ale o wyporności ograniczonej do zaledwie 16 000 ton lub mniejszej. W rezultacie typ "SOUTH CAROLINA" budowano pod znacznie surowszymi rygorami niż HMS "DREADNOUGHT". Aby jak najlepiej wykorzystać wagę dostępną na uzbrojenie, wszystkie osiem dział 12-calowych zamontowano w osi symetrii okrętu, w parach ustawionych w superpozycji (jedna nad drugą) na dziobie i rufie. Taki układ dawał salwę burtową równą "DREADNOUGHT", ale przy mniejszej liczbie dział; był to najbardziej efektywny rozkład uzbrojenia, który stał się prekursorem standardowych rozwiązań dla przyszłych pokoleń pancerników. Główną oszczędność wyporności w porównaniu do brytyjskiego okrętu uzyskano na napędzie; "SOUTH CAROLINA" zachował maszyny parowe potrójnego rozprężania i mógł osiągnąć jedynie 18,5 węzła (34,3 km/h), podczas gdy "DREADNOUGHT" rozwijał 21 węzłów. Z tego powodu późniejszy typ "DELAWARE" bywa określany przez niektórych jako pierwsze prawdziwe drednoty US Navy; zaledwie kilka lat po wejściu do służby jednostki typu "SOUTH CAROLINA" nie mogły operować taktycznie z nowszymi drednotami ze względu na małą prędkość i zostały zmuszone do działań wraz ze starszymi przeddrednotami.

Dwa 10-działowe okręty typu "DELAWARE" o wyporności 20 500 ton były pierwszymi amerykańskimi pancernikami, które dorównywały prędkością brytyjskim drednotom, ale ich bateria pomocnicza była "mokra" (zalewana przez fale), a dzioby znajdowały się nisko nad wodą. Alternatywny, 12-działowy projekt o wyporności 24 000 ton również miał wiele wad; dodatkowe dwa działa i niżej położone kazamaty niosły ze sobą "ukryte koszty" - dwie planowane wieże boczne osłabiłyby pokład górny, byłyby niemal niemożliwe do odpowiedniego zabezpieczenia przed atakiem podwodnym i wymusiłyby umieszczenie magazynów amunicyjnych zbyt blisko burt okrętu. Marynarka Wojenna USA kontynuowała rozbudowę swojej floty liniowej, kładąc stępki pod dwa okręty niemal każdego roku aż do 1920 r. Stany Zjednoczone nadal stosowały silniki tłokowe jako alternatywę dla turbin aż do typu "NEVADA", którego budowę rozpoczęto w 1912 roku. Odzwierciedlało to częściowo ostrożne podejście do budowy pancerników, a częściowo preferencję dla dużej autonomiczności (zasięgu) nad wysoką prędkością maksymalną, co wynikało z potrzeby operowania US Navy na rozległych obszarach Oceanu Spokojnego.

Po zwycięstwie w wojnie rosyjsko-japońskiej (1904–1905), Japonia zaczęła obawiać się potencjalnego konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi. Teoretyk Sato Tetsutaro opracował doktrynę, według której japońska flota liniowa powinna wynosić co najmniej 70% wielkości floty USA. Miało to umożliwić japońskiej marynarce wygranie dwóch decydujących bitew: pierwszej na wczesnym etapie ewentualnej wojny przeciwko amerykańskiej Flocie Pacyfiku oraz drugiej przeciwko Flocie Atlantyku, która nieuchronnie zostałaby wysłana jako wsparcie.

Pierwszymi priorytetami Japonii były remonty przeddrednotów zdobytych na Rosji oraz ukończenie pancerników "SATSUMA" i "AKI". Jednostki typu "SATSUMA" zaprojektowano jeszcze przed wejściem do służby "DREADNOUGHT", jednak braki finansowe wynikające z wojny rosyjsko-japońskiej opóźniły ich budowę i wymusiły zastosowanie mieszanego uzbrojenia. Z tego powodu znane były jako "półdrednoty". Po nich nastąpił zmodyfikowany typ oparty na "AKI": "KAWACHI" i "SETTSU" (typ "KAWACHI"). Pod te dwa okręty położono stępki w 1909 roku, a ukończono je w 1912 roku. Uzbrojono je w dwanaście dział 12-calowych (305 mm), lecz były to dwa różne modele o odmiennych długościach luf, co oznaczało, że miałyby one trudności z precyzyjnym kierowaniem ogniem na dużych dystansach.

W porównaniu z innymi potęgami morskimi, Francja ociągała się z rozpoczęciem budowy drednotów, decydując się na dokończenie planowanego typu "DANTON" (preddrednotów), kładąc stępki pod pięć jednostek w latach 1907 i 1908. Dopiero we wrześniu 1910 roku rozpoczęto budowę pierwszego okrętu typu "COURBET", co uczyniło Francję jedenastym narodem przystępującym do wyścigu drednotów. W raporcie budżetowym z 1911 roku Paul Bénazet stwierdził, że w latach 1896–1911 Francja spadła z pozycji drugiej potęgi morskiej świata na czwartą; przypisał to problemom z rutynową konserwacją oraz zaniedbaniom. Zacieśnienie sojuszu z Wielką Brytanią sprawiło, że te zredukowane siły były w pełni wystarczające dla potrzeb Francji.

Włoska Regia Marina otrzymała propozycje pancernika typu "all-big-gun" od Cunibertiego na długo przed wodowaniem "DREADNOUGHT", jednak dopiero w 1909 roku Włochy położyły stępkę pod własną jednostkę tego typu. Budowa okrętu "DANTE ALIGHIERI" została sprowokowana pogłoskami o budowie drednotów przez Austro-Węgry. Następnie powstało pięć kolejnych jednostek typów "CONTE DI CAVOUR" i "ANDREA DORIA", ponieważ Włochy dążyły do utrzymania przewagi nad Austro-Węgrami. Okręty te pozostały trzonem włoskiej potęgi morskiej aż do II wojny światowej. Budowa kolejnych pancerników typu "FRANCESCO CARACCIOLO" została zawieszona (a później anulowana) po wybuchu I wojny światowej.

W styczniu 1909 roku austro-węgierscy admirałowie rozesłali dokument wzywający do budowy floty złożonej z czterech drednotów. Kryzys konstytucyjny w latach 1909–1910 oznaczał, że żadna budowa nie mogła zostać oficjalnie zatwierdzona. Mimo to stocznie położyły stępki pod dwa drednoty na zasadzie spekulacji - głównie dzięki energicznym manipulacjom Rudolfa Montecuccolego, dowódcy Marynarki Wojennej Austro-Węgier. Zostały one później zatwierdzone wraz z dwoma dodatkowymi jednostkami. Powstałe okręty typu "TEGETTHOFF" miały zostać uzupełnione przez cztery kolejne statki typu "ERSATZ MONARCH", ale te zostały anulowane po przystąpieniu Austro-Węgier do I wojny światowej.

W czerwcu 1909 roku Cesarska Marynarka Wojenna Rosji rozpoczęła budowę czterech drednotów typu "GANGUT" dla Floty Bałtyckiej, a w październiku 1911 roku położono stępki pod trzy kolejne jednostki typu "IMPIERATRICA MARIJA" dla Floty Czarnomorskiej. Z siedmiu okrętów tylko jeden został ukończony w ciągu czterech lat od rozpoczęcia budowy, a jednostki typu "GANGUT" w momencie wejścia do służby były "przestarzałe i zdeklasowane". Czerpiąc lekcje z bitwy pod Cuszimą i będąc pod wpływem Cunibertiego, Rosjanie stworzyli okręty bardziej przypominające wolniejsze wersje krążowników liniowych Fishera niż samego HMS "DREADNOUGHT". Okazały się one wysoce wadliwe ze względu na mniejsze działa i cieńszy pancerz w porównaniu ze współczesnymi im drednotami innych państw.

Hiszpania zamówiła trzy jednostki typu "ESPAÑA", z których pierwszą zaczęto budować w 1909 roku. Te trzy okręty, będące najmniejszymi drednotami, jakie kiedykolwiek skonstruowano, powstały w Hiszpanii przy wsparciu Brytyjczyków. Budowa trzeciego z nich, "JAIME I", trwała dziewięć lat od położenia stępki do ukończenia z powodu braku dostaw kluczowych materiałów, zwłaszcza uzbrojenia, z Wielkiej Brytanii.

Brazylia była trzecim krajem na świecie, który rozpoczął budowę drednota. Zamówiła ona w Wielkiej Brytanii trzy jednostki, które miały posiadać silniejszą baterię główną niż jakikolwiek inny ówczesny pancernik (dwanaście dział kalibru 305 mm). Dla Brazylii ukończono dwa okręty: "MINAS GERAES" (stępkę położono 17 kwietnia 1907 r. w zakładach Armstronga) oraz bliźniaczy "SÃO PAULO" (trzynaście dni później w zakładach Vickersa). Choć wiele pism marynistycznych w Europie i USA spekulowało, że Brazylia działa jedynie jako pośrednik dla jednego z mocarstw, oba okręty weszły do służby w brazylijskiej marynarce w 1910 roku. Trzeci statek, "RIO DE JANEIRO", był bliski ukończenia, gdy ceny kauczuku gwałtownie spadły i Brazylii przestało być na niego stać. W 1913 roku został sprzedany Imperium Osmańskiemu.

Holandia zamierzała do 1912 roku zastąpić swoją flotę pancerników obrony wybrzeża nowoczesnym zespołem złożonym z drednotów. Po tym, jak Królewska Komisja zaproponowała zakup dziewięciu drednotów w sierpniu 1913 roku, wywiązały się burzliwe debaty nad potrzebą posiadania takich jednostek oraz ich ostateczną liczbą. Trwały one do sierpnia 1914 roku, kiedy sfinalizowano ustawę o finansowaniu czterech drednotów, jednak wybuch I wojny światowej przerwał te ambitne plany.

Imperium Osmańskie zamówiło w brytyjskich stoczniach dwa drednoty: "RESHADIYE" w 1911 roku oraz "FATIH SULTAN MEHMED" w 1914 roku. "RESHADIYE" został ukończony, a w 1913 roku Turcy nabyli również niemal gotowy okręt od Brazylii, który otrzymał nazwę "SULTAN OSMAN I". Po wybuchu I wojny światowej Wielka Brytania skonfiskowała oba ukończone okręty na potrzeby Royal Navy. "RESHADIYE" i "SULTAN OSMAN I" stały się odpowiednio HMS "ERIN" i HMS "AGINCOURT". (Budowę "FATIH SULTAN MEHMED" przerwano i okręt zezłomowano). Wywołało to ogromne oburzenie w Imperium Osmańskim. Gdy dwa niemieckie okręty — krążownik liniowy SMS "GOEBEN" i krążownik SMS "BRESLAU" - zostały uwięzione na wodach osmańskich po wybuchu wojny, Niemcy "podarowały" je Turkom (pozostały one jednak pod dowództwem niemieckim i z niemieckimi załogami). Brytyjska konfiskata i niemiecki podarunek okazały się kluczowymi czynnikami, które skłoniły Imperium Osmańskie do dołączenia do państw centralnych w październiku 1914 roku.

Grecja zamówiła w Niemczech drednot "SALAMIS", lecz prace przerwano po wybuchu wojny. Główne uzbrojenie dla greckiego okrętu zamówiono w USA, a wyprodukowane działa ostatecznie trafiły na brytyjskie monitory. W 1914 roku Grecja odkupiła od Marynarki Wojennej USA dwa przeddrednoty, nadając im nazwy "KILKIS" i "LEMNOS". W Kanadzie zdominowana przez konserwatystów Izba Gmin uchwaliła ustawę o zakupie trzech brytyjskich drednotów za 35 milionów dolarów, jednak środek ten został odrzucony przez Senat, w którym przewagę mieli liberałowie. W rezultacie kanadyjska marynarka wojenna była nieprzygotowana do I wojny światowej.

Zaledwie pięć lat po wejściu do służby "DREADNOUGHT", budowano już nową generację potężniejszych "superdrednotów". Brytyjski typ "ORION" przyniósł bezprecedensowy skok wyporności o 2000 ton, wprowadził cięższe działa kalibru 13,5 cala (343 mm) i posiadał całe uzbrojenie główne rozmieszczone w osi symetrii okrętu (co oznaczało, że część wież znajdowała się w superpozycji nad innymi). W ciągu czterech lat dzielących "DREADNOUGHT" od "ORION", wyporność wzrosła o 25%, a masa salwy burtowej (łączna waga pocisków wystrzelonych w jednej salwie na jedną burtę) uległa podwojeniu.

Do brytyjskich superdrednotów dołączyły jednostki budowane przez inne narody. Typ "NEW YORK" Marynarki Wojennej USA, pod który stępkę położono w 1911 roku, posiadał działa 14-calowe (356 mm) w odpowiedzi na ruch Brytyjczyków, i ten kaliber stał się standardem. W Japonii w 1912 roku rozpoczęto budowę dwóch superdrednotów typu "FUSŌ", a następnie w 1914 roku dwóch jednostek typu "ISE" - oba typy niosły po dwanaście dział 14-calowych. W 1917 roku zamówiono typ "NAGATO", pierwsze superdrednoty uzbrojone w działa 16-calowe (410 mm), co czyniło je prawdopodobnie najpotężniejszymi okrętami wojennymi na świecie. Jednostki te w coraz większym stopniu budowano z japońskich, a nie z importowanych komponentów. We Francji po typie "COURBET" powstały trzy superdrednoty typu "BRETAGNE", niosące działa kalibru 13,4 cala (340 mm); budowę kolejnych pięciu jednostek typu "NORMANDIE" przerwano po wybuchu I wojny światowej.

Wspomniane wcześniej brazylijskie drednoty wywołały wyścig zbrojeń na mniejszą skalę w Ameryce Południowej – Argentyna i Chile zamówiły po dwa superdrednoty, odpowiednio w USA i Wielkiej Brytanii. Argentyńskie jednostki "RIVADAVIA" i "MORENO" posiadały uzbrojenie główne równe ich brazylijskim odpowiednikom, ale były znacznie cięższe i dysponowały grubszym pancerzem. Brytyjczycy odkupili oba chilijskie pancerniki po wybuchu I wojny światowej. Jeden z nich, "ALMIRANTE LATORRE", został później odkupiony przez Chile.

Późniejsze brytyjskie superdrednoty, głównie typu "QUEEN ELIZABETH", zrezygnowały z wieży na śródokręciu, co pozwoliło zaoszczędzić wagę i miejsce na większe kotły opalane ropą. Nowe działa kalibru 15 cali (381 mm) zapewniały większą siłę ognia mimo utraty jednej wieży, a okręty otrzymały grubszy pas pancerny i lepszą ochronę podwodną. Typ ten projektowano z myślą o prędkości 25 węzłów i uznaje się go za pierwsze szybkie pancerniki.

Słabością projektową superdrednotów, która odróżniała je od jednostek powstałych po 1918 roku, był rozkład opancerzenia. Ich konstrukcja kładła nacisk na pionową ochronę pancernego pasa, niezbędną w bitwach na krótkim dystansie, gdzie pociski uderzały w burtę. Zakładano, że zewnętrzna płyta pancerza zdetonuje każdy nadlatujący pocisk, więc kluczowe struktury wewnętrzne, takie jak podstawy wież, wymagały jedynie lekkiej osłony przeciwodłamkowej. Działo się to pomimo możliwości nawiązania walki na dystansie 20 000 jardów (18 000 m) - odległości, przy której pociski opadały pod kątem do 30 stopni ("ogień nurkujący"), przebijając pokład za zewnętrzną płytą i uderzając bezpośrednio w struktury wewnętrzne. Projekty powojenne miały zazwyczaj od 5 do 6 cali (130–150 mm) pancerza pokładowego, ułożonego na szczycie pojedynczych, znacznie grubszych płyt pionowych, by bronić się przed tym zagrożeniem. Koncepcja strefy odporności (zone of immunity) stała się kluczowym elementem myślenia o projektowaniu pancerników. Wadą tych przedwojennych konstrukcji był także brak ochrony podwodnej, gdyż powstawały one przed masowym upowszechnieniem się torped.

Marynarka Wojenna USA zaprojektowała swoje "pancerniki typu standardowego", poczynając od typu "NEVADA", z myślą o starciach na dużym dystansie i ogniu nurkującym; stępkę pod pierwszy z nich położono w 1912 roku, cztery lata przed bitwą jutlandzką, która nauczyła floty europejskie o niebezpieczeństwach walki z dystansu. Ważnymi cechami pancerników standardowych był pancerz typu "wszystko albo nic" oraz konstrukcja typu "tratwa" (raft construction). Opierała się ona na filozofii, według której tylko te części okrętu, którym można zapewnić najgrubszą możliwą ochronę, są w ogóle warte opancerzenia, a powstała w ten sposób pancerna "tratwa" powinna posiadać wystarczającą zapasową pływalność, by utrzymać cały okręt na wodzie, nawet jeśli nieopancerzony dziób i rufa zostałyby całkowicie podziurawione i zalane. Konstrukcja ta dowiodła swej wartości w 1942 roku podczas bitwy morskiej pod Guadalcanal, kiedy niefortunny zwrot pancernika "SOUTH DAKOTA" wystawił go na ogień japońskich dział. Mimo otrzymania 26 trafień, jego pancerna "tratwa" pozostała nietknięta, a okręt zachował pływalność i zdolność operacyjną do końca starcia.

Podczas I wojny światowej nie doszło do żadnych decydujących starć między flotami liniowymi, które można by porównać z bitwą pod Cuszimą. Rola pancerników była drugorzędna wobec walk lądowych we Francji i Rosji; była równie marginalna dla niemieckiej wojny handlowej (Handelskrieg) oraz alianckiej blokady. Dzięki uwarunkowaniom geograficznym Royal Navy mogła ze stosunkową łatwością utrzymywać niemiecką Hochseeflotte w zamknięciu na Morzu Północnym, ale nie była w stanie przełamać niemieckiej dominacji na Morzu Bałtyckim. Obie strony były świadome, że ze względu na większą liczbę brytyjskich drednotów pełne starcie flot prawdopodobnie zakończyłoby się zwycięstwem Brytyjczyków. Niemiecka strategia polegała zatem na próbach sprowokowania starcia na korzystnych warunkach: albo poprzez wciągnięcie części brytyjskiej Wielkiej Floty (Grand Fleet) do samotnej walki, albo poprzez stoczenie walnej bitwy w pobliżu niemieckiego wybrzeża, gdzie sojusznicze pola minowe, torpedowce i okręty podwodne mogłyby wyrównać szanse.

Pierwsze dwa lata wojny na Morzu Północnym ograniczały się do potyczek krążowników liniowych podczas bitew w Zatoce Helgolandzkiej i na Dogger Bank oraz rajdów na angielskie wybrzeże. W maju 1916 roku kolejna próba wciągnięcia brytyjskich okrętów do bitwy na korzystnych warunkach doprowadziła do starcia flot liniowych w dniach 31 maja – 1 czerwca w nierozstrzygniętej bitwie jutlandzkiej. Na pozostałych teatrach działań morskich nie doszło do żadnych decydujących walnych bitew. Na Morzu Czarnym dochodziło do potyczek między rosyjskimi i tureckimi pancernikami, ale na tym się kończyło. Na Bałtyku działania ograniczały się głównie do ataków na konwoje i stawiania defensywnych pól minowych. Morze Adriatyckie było w pewnym sensie lustrzanym odbiciem Morza Północnego: austro-węgierska flota drednotów została zamknięta na Adriatyku przez blokadę włoską, brytyjską i francuską, choć kilkakrotnie bombardowała włoskie wybrzeże, zwłaszcza Ankonę w 1915 roku. Z kolei na Morzu Śródziemnym najważniejszym zastosowaniem pancerników było wsparcie desantu amfibijnego pod Gallipoli.

Przebieg wojny ukazał wrażliwość pancerników na tańsze rodzaje broni. We wrześniu 1914 roku zagrożenie ze strony U-bootów dla dużych okrętów liniowych zostało potwierdzone przez skuteczne ataki na brytyjskie krążowniki, w tym zatopienie trzech starszych brytyjskich krążowników pancernych przez niemiecki okręt podwodny "U-9" w czasie krótszym niż godzina. Miesiąc później miny ponownie okazały się śmiertelnym zagrożeniem, gdy nowo oddany do służby brytyjski superdrednot HMS "AUDACIOUS" wszedł na jedną z nich i zatonął. Do końca października brytyjska strategia i taktyka na Morzu Północnym uległy zmianie, aby zminimalizować ryzyko ataków okrętów podwodnych.

Bitwa jutlandzka była jedynym w historii starciem wielkich flot drednotów, a niemiecki plan bitwy opierał się na atakach U-bootów na brytyjską flotę. Ucieczka floty niemieckiej przed przeważającą siłą ognia Brytyjczyków była możliwa dzięki niemieckim krążownikom i niszczycielom, które zbliżyły się do brytyjskich pancerników, zmuszając je do odwrotu w celu uniknięcia ataku torpedowego. Kolejne incydenty, w których pancerniki o mały włos nie padły ofiarą okrętów podwodnych, doprowadziły do rosnącego niepokoju w Royal Navy co do bezpieczeństwa tych kolosów. Ze strony niemieckiej, Hochseeflotte zdecydowała nie nawiązywać walki z Brytyjczykami bez wsparcia okrętów podwodnych, a ponieważ te były bardziej potrzebne do zwalczania handlu, flota pozostała w portach przez większą część reszty wojny. Inne teatry działań również pokazały rolę małych jednostek w uszkadzaniu lub niszczeniu drednotów. Dwa austriackie drednoty stracone w listopadzie 1918 roku padły ofiarą włoskich kutrów torpedowych oraz płetwonurków-dywersantów.

Wybuch I wojny światowej w dużej mierze powstrzymał wyścig zbrojeń drednotów, ponieważ fundusze i zasoby techniczne zostały przekierowane na pilniejsze potrzeby. Odlewnie produkujące działa okrętowe skoncentrowały się na produkcji artylerii lądowej, a stocznie zostały zalane zamówieniami na mniejsze jednostki. Słabsze potęgi morskie biorące udział w Wielkiej Wojnie - Francja, Austro-Węgry, Włochy i Rosja - całkowicie zawiesiły swoje programy budowy pancerników. Wielka Brytania i Niemcy kontynuowały budowę okrętów liniowych i krążowników liniowych, ale w znacznie wolniejszym tempie.

W Wielkiej Brytanii Fisher powrócił na swoje dawne stanowisko Pierwszego Lorda Morskiego; w 1909 roku otrzymał tytuł 1. Barona Fishera, przyjmując motto: Bój się Boga i nie lękaj się niczego (ang. Fear God and dread nought). To, w połączeniu z rządowym moratorium na budowę pancerników, oznaczało ponowne skupienie uwagi na krążownikach liniowych. Fisher podał się do dymisji w 1915 roku po sporach z Pierwszym Lordem Admiralicji, Winstonem Churchillem, dotyczących kampanii o Gallipoli. Ukończono ostatnie jednostki typów "REVENGE" i "QUEEN ELIZABETH", choć dwa ostatnie pancerniki typu "REVENGE" zostały przeprojektowane jako krążowniki liniowe typu "RENOWN". Fisher poszedł o krok dalej, tworząc jeszcze bardziej ekstremalny typ "COURAGEOUS" - bardzo szybkie i silnie uzbrojone okręty z minimalnym, zaledwie 3-calowym (76 mm) pancerzem, nazwane "wielkimi lekkimi krążownikami", aby obejść decyzję rządu zakazującą budowy nowych dużych okrętów pancernych. Mania prędkości Fishera kulminowała w projekcie HMS "INCOMPARABLE" - gigantycznego, lekko opancerzonego krążownika liniowego.

W Niemczech stopniowo ukończono dwie jednostki przedwojennego typu "BAYERN", ale dwie pozostałe, pod które położono stępki, nie zostały ukończone do końca wojny. "HINDENBURG", również zaczęty przed wojną, został oddany do służby w 1917 roku. Budowę jednostek typu "MACKENSEN", zaprojektowanych w latach 1914–1915, rozpoczęto, ale nigdy ich nie ukończono.

Pomimo zastoju w budowie pancerników podczas wojny światowej, lata 1919–1922 przyniosły groźbę ponownego wyścigu zbrojeń morskich między Wielką Brytanią, Japonią a USA. Bitwa jutlandzka wywarła ogromny wpływ na projekty powstające w tym okresie. Pierwszymi jednostkami pasującymi do tego obrazu były brytyjskie okręty typu "ADMIRAL", zaprojektowane w 1916 roku. Jutlandia ostatecznie przekonała Admiralicję, że słabo opancerzone krążowniki liniowe są zbyt wrażliwe, dlatego ostateczny projekt typu "ADMIRAL" zakładał znacznie wzmocnione opancerzenie, co zwiększyło wyporność do 42 000 ton. Inicjatywa w kreowaniu nowego wyścigu zbrojeń leżała po stronie marynarek wojennych Japonii i Stanów Zjednoczonych. Amerykańska ustawa o środkach na marynarkę wojenną (Naval Appropriations Act) z 1916 roku upoważniła do budowy 156 nowych jednostek, w tym dziesięciu pancerników i sześciu krążowników liniowych. Po raz pierwszy w historii Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych zagroziła brytyjskiej dominacji na świecie. Program ten wdrażano powoli (częściowo z chęci wyciągnięcia wniosków z bitwy jutlandzkiej) i nigdy nie został w pełni zrealizowany. Nowe amerykańskie okręty (pancerniki typu "COLORADO" i "SOUTH DAKOTA" oraz krążowniki liniowe typu "LEXINGTON") stanowiły jakościowy krok naprzód względem brytyjskich typów "QUEEN ELIZABETH" i "ADMIRAL", dzięki wprowadzeniu dział kalibru 16 cali (406 mm).

W tym samym czasie Cesarska Marynarka Wojenna Japonii ostatecznie uzyskała zgodę na budowę swojej floty liniowej "osiem-osiem" (Hachihachi Kantai). Jednostki typu "NAGATO", zatwierdzone w 1916 roku, niosły osiem dział 16-calowych, podobnie jak ich amerykańskie odpowiedniki. Ustawa morska z kolejnego roku przewidywała budowę dwóch kolejnych pancerników i dwóch kolejnych krążowników liniowych. Pancerniki te, typu "TOSA", miały posiadać dziesięć dział 16-calowych. Krążowniki liniowe typu "AMAGI" również uzbrojono w dziesięć dział 16-calowych; zaprojektowano je tak, by osiągały prędkość 30 węzłów, co pozwalałoby im pokonać zarówno brytyjski typ "ADMIRAL", jak i amerykański "LEXINGTON".

W 1919 roku Woodrow Wilson zaproponował dalszą rozbudowę Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, prosząc o fundusze na dodatkowe dziesięć pancerników i sześć krążowników liniowych (oprócz ukończenia programu z 1916 r., w tym niezakupionego jeszcze typu "SOUTH DAKOTA"). W odpowiedzi japoński parlament ostatecznie zgodził się na dokończenie floty "osiem-osiem", włączając w to kolejne cztery pancerniki. Okręty te, typu "KII", miały wyporność 43 000 ton; następny projekt, znany jako "NUMER 13", miał nosić działa 18-calowe (457 mm). Wielu oficerów w japońskiej marynarce wciąż było niezadowolonych, domagając się floty "osiem-osiem-osiem" z 24 nowoczesnymi okrętami liniowymi.

Brytyjczycy, zubożali przez I wojnę światową, stanęli przed perspektywą utraty dominacji na rzecz USA i Japonii. Od czasów typu Admiral nie rozpoczęto budowy żadnych nowych jednostek, a z tamtego projektu ukończono jedynie HMS "HOOD". Plan Admiralicji z czerwca 1919 roku zakładał powojenną flotę z 33 pancernikami i ośmioma krążownikami liniowymi, których budowa i utrzymanie kosztowałyby 171 milionów funtów rocznie (ok. 9,93 mld funtów dziś); tymczasem dostępne były tylko 84 miliony. Admiralicja zażądała więc, jako absolutne minimum, kolejnych ośmiu pancerników. Miały to być krążowniki liniowe typu "G3" (z działami 16-calowymi i wysoką prędkością) oraz pancerniki typu "N3" z działami 18-calowymi (457 mm). Niemcy, których marynarka została drastycznie ograniczona przez traktat wersalski, nie brały udziału w tej trójstronnej konkurencji. Większość niemieckiej floty drednotów została samozatopiona przez załogi w Scapa Flow w 1919 roku; pozostałe jednostki przekazano jako łupy wojenne.

Główne potęgi morskie uniknęły wyniszczająco drogich programów rozbudowy, negocjując w 1922 roku Traktat Waszyngtoński. Traktat zawierał listę okrętów - w tym większość starszych drednotów i niemal wszystkie nowe jednostki w budowie - które miały zostać zezłomowane lub wycofane z użytku. Ponadto ogłoszono "wakacje budowlane", podczas których nie wolno było kłaść stępek pod żadne nowe pancerniki ani krążowniki liniowe, z wyjątkiem brytyjskiego typu "NELSON". Okręty, które przetrwały traktat, w tym najnowocześniejsze superdrednoty wszystkich trzech mocarstw, stanowiły trzon międzynarodowej potęgi morskiej w okresie międzywojennym i - po modernizacjach - aż do II wojny światowej. Jednostki zbudowane zgodnie z warunkami Traktatu Waszyngtońskiego (a później traktatów londyńskich z 1930 i 1936 r.) w celu zastąpienia przestarzałych statków, znane były jako pancerniki traktatowe. Od tego momentu termin "drednot" stał się rzadziej używany. Większość przeddrednotów po I wojnie światowej została zezłomowana lub zamieniona na hulki, więc doprecyzowanie typu stało się zbędne.