Kiedy w 1994 roku wydawnictwo Osprey uruchamiało serię "Aircraft of the Aces", nikt chyba nie przewidywał, że rozrośnie się ona do ponad stu tomów. Symboliczne jest więc to, że numerem pierwszym uczyniono właśnie tę książkę - pierwszy tom serii "Aircraft of the Aces", pierwotnie opublikowany w 1994 roku. Wybór P-51 Mustanga i 8. Armii Powietrznej na otwarcie cyklu nie jest przypadkowy: to temat najbardziej rozpoznawalny, najlepiej udokumentowany fotograficznie i najchętniej kupowany przez modelarzy, więc dobrze sprzedawał się jako "twarz" nowej linii wydawniczej. Z perspektywy trzydziestu lat i setek kolejnych tytułów widać jednak, że ta pozycja pełni dziś funkcję niemal archeologiczną - pokazuje, jak wyglądał format Osprey, zanim się on wyklarował i ustandaryzował.
Zawartość merytoryczna jest solidna, choć nie rewelacyjna. Scutts prowadzi narrację przez siedem rozdziałów - Merlin's Reach, New Blood, A Wilder Pony, Outclassed, Mission Completed, The Blue-Nosers oraz aneksy - które w sumie odtwarzają chronologię wprowadzenia Mustanga do służby eskortowej nad Niemcami w latach 1943-45. Ciekawym zabiegiem jest wydzielenie osobnego rozdziału dla 352. Grupy Myśliwskiej, znanej jako "Bluenosed Bastards of Bodney" - jednostki, której historia obejmuje zarówno działania pilotów myśliwskich 8. Armii Powietrznej, jak i rozwój samego samolotu Mustang używanego przez obie grupy. To słuszna decyzja redakcyjna, bo 352. Grupa rzeczywiście zasługuje na wyróżnienie na tle reszty 8. Armii, ale jednocześnie ujawnia ograniczenie formatu - przy 96 stronach nie da się dać porównywalnej uwagi wszystkim grupom myśliwskim, więc czytelnik zainteresowany np. 4. czy 355. FG dostaje z konieczności bardziej pobieżne potraktowanie.
Sam tekst Scuttsa broni się warsztatowo, choć nie olśniewa stylem. Autor był w momencie pisania tej książki doświadczonym publicystą lotniczym, specjalizującym się w Luftwaffe i USAAF okresu II wojny - pracował w branży wydawnictw lotniczych od końca lat 60., napisał ponad 40 książek, co przekłada się na sprawność w prowadzeniu narracji przez suchy materiał źródłowy w postaci raportów bojowych i list zestrzeleń. Problem w tym, że ta sprawność bywa czasem zbyt "sprawozdawcza" - Scutts referuje fakty rzetelnie, ale rzadko zatrzymuje się, by wydobyć z nich coś więcej niż kronikarski zapis starcia. To książka bardziej do sprawdzania faktów niż do czytania dla przyjemności narracyjnej, co dla miłośnika suchej historii operacyjnej jest zaletą, a dla czytelnika szukającego pogłębionych portretów pilotów - ograniczeniem.
Strona ilustracyjna jest tym, co faktycznie uzasadnia zakup tej pozycji. Chris Davey dostarczył osiemnaście stron kolorowych profili maszyn, a do tego dochodzi bogaty materiał rysunkowy i fotograficzny z podpisami - liczne, dobrze podpisane zdjęcia archiwalne uzupełniają rzeczowy tekst autora, który zna swój temat. To właśnie ta warstwa - nie proza - stanowi realną wartość dla modelarzy i badaczy schematów malowania. Warto jednak wiedzieć o jednej usterce, na którą zwracają uwagę czytelnicy: dwustronicowe plany skalowe 1/72 wariantów P-51B i P-51D, choć estetycznie wykonane starannie, zawierają co najmniej jeden poważny błąd w opisie. Dla osoby budującej model to nie jest drobiazg - błąd w podpisie planu konstrukcyjnego potrafi zaważyć na całym projekcie, więc plany te trzeba traktować z ostrożnością i weryfikować krzyżowo z innymi źródłami.
Recepcja książki wśród czytelników jest dobra, choć nie entuzjastyczna - ocena na poziomie 4,34 na Goodreads przy relatywnie niewielkiej liczbie głosów sugeruje pozycję cenioną w wąskim gronie pasjonatów, ale niebudzącą specjalnych emocji poza tym środowiskiem. To trafna diagnoza: książka nie ma ambicji przełomowego opracowania, jest raczej solidnym punktem wyjścia do dalszych poszukiwań. Warto też zaznaczyć, że rynek antykwaryczny wycenia ją nisko - kilka do kilkunastu dolarów za egzemplarz - co samo w sobie mówi coś o jej statusie: to pozycja podstawowa, nie kolekcjonerski unikat, mimo swojej historycznej roli otwierającej serię.
Umieszczenie tej książki w szerszym kontekście wydawniczym Osprey dodatkowo osłabia argument za jej samodzielną wartością. Te same profile Scuttsa i Daveya trafiły później, wraz z dwoma innymi tomami serii, do zbiorczego wydania "Aces of the Mighty Eighth" - co sugeruje, że sam wydawca traktował ją jako część większej całości, a nie kompletne studium tematu. Dla kolekcjonera kompletującego serię od numeru pierwszego to pozycja obowiązkowa; dla czytelnika szukającego jednego, wyczerpującego opracowania o Mustangach 8. Armii lepszym wyborem będzie sięgnięcie od razu po tomy poświęcone konkretnym grupom myśliwskim, takie jak późniejsza monografia 357. Grupy pióra Chrisa Bucholtza, która przy węższym temacie oferuje głębsze, bardziej nasycone źródłowo portrety pilotów. Mustang Aces of the Eighth Air Force pozostaje więc pozycją wartościową jako punkt startowy i źródło ikonografii, ale nie jako ostatnie słowo w temacie.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com