Wydana w 1991 roku jako 232. pozycja w serii Men-at-Arms brytyjskiego Osprey Publishing, "The Armies of Bolivar and San Martin" Terry'ego Hookera z ilustracjami Rona Poultera to typowy przedstawiciel tej serii - 48-stronicowy zeszyt, który ma ambicję zmieścić dekadę wojen o niepodległość Ameryki Południowej na kilkudziesięciu stronach. To zarazem największa zaleta i największe ograniczenie tej publikacji: temat armii bolivarowskich i sanmartinowskich jest w anglojęzycznej literaturze wojskowej rzadko poruszany, więc sam fakt, że ktoś zebrał te informacje w jednym miejscu, ma wartość samą w sobie, niezależnie od tego, jak głęboko udało się go opracować.
Struktura książki jest przemyślana i logiczna - po wstępie i chronologii autor prowadzi czytelnika przez kolejne kampanie: pierwsze kampanie Bolivara, Legion Brytyjski, kampanie Bolivara z lat 1817-21, region Alto Perú i północną Argentynę w latach 1810-21, Armię Andów, kampanię peruwiańską 1820-22 oraz zachodnie kampanie Bolivara z lat 1821-24, kończąc na rozdziałach poświęconych jednostkom, umundurowaniu i szykom bojowym. Taki układ - najpierw narracja historyczna, potem część encyklopedyczna - sprawdza się dobrze jako szkielet, ale przy tak ograniczonej objętości każdy z tych rozdziałów siłą rzeczy zamienia się w streszczenie streszczenia, a dla kogoś oczekującego analizy operacyjnej bitew Boyacá, Carabobo czy Ayacucho będzie to zdecydowanie za mało mięsa.
Merytoryczna wartość tekstu budzi mieszane odczucia i w tym punkcie recenzje internetowe są zaskakująco zgodne. Recenzent na Goodreads ocenił tę pozycję jako słabszą na tle innych zeszytów serii, tłumacząc to niedostatkiem źródeł na temat tego okresu, ale przyznał, że informacje o samych armiach są "pospieszne, lecz wystarczająco funkcjonalne" - i ta ocena wydaje się trafna. Hooker, jako prezes South and Central American Military Historians Society i redaktor biuletynu El Dorado, ma niewątpliwe kompetencje w tej dziedzinie, ale skromny format serii Men-at-Arms nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł tak, jak w bardziej rozbudowanych opracowaniach. Efekt jest raczej katalogowy niż narracyjny - solidny punkt wyjścia dla kogoś, kto zaczyna przygodę z tematem, ale nie pozycja, która satysfakcjonuje badacza szukającego szczegółowej analizy taktyki czy organizacji wojsk.
Tam, gdzie książka broni się bezapelacyjnie, jest warstwa ilustracyjna. Osiem kolorowych plansz Rona Poultera to według wielu recenzentów najmocniejszy element całego wydawnictwa - jeden z komentarzy na Amazon UK określił je wprost jako jedne z najlepszych, jakie kiedykolwiek pojawiły się w Osprey, chwaląc widoczną wiedzę ilustratora o realiach umundurowania południowoamerykańskiego. Poulter specjalizuje się właśnie w ilustrowaniu jednostek południowoamerykańskich i kolonialnych sił brytyjskich w Ameryce Północnej, i ta specjalizacja widać na każdej planszy - barwy, detale oporządzenia i charakter postaci robią wrażenie żywych rekonstrukcji, a nie sztywnych tablic poglądowych. Dla modelarzy i wargamerów to właśnie te osiem stron stanowi realny powód, by sięgnąć po ten tytuł, niezależnie od ograniczeń tekstu.
Recenzja z niemieckojęzycznego serwisu Amazon dobrze oddaje, dla kogo ta książka jest faktycznie przeznaczona: autor podkreślił, że to dobry przegląd tematu rewolucji Bolivara, zdolny zachęcić czytelnika do głębszego zainteresowania się tym mało znanym fragmentem historii wojskowości, a dla graczy w wargamy to sensowna okazja, by uzupełnić kolekcję o rzadko spotykaną armię epoki napoleońskiej - z zastrzeżeniem, że to "tylko Osprey", czyli wprowadzenie, nie monografia. To uczciwe podsumowanie: książka spełnia funkcję bramy do tematu, ale nie funkcję jego wyczerpującego opracowania, i każdy, kto sięga po nią z takim nastawieniem, wyjdzie zadowolony.
Warto też odnotować kwestię czysto fizyczną, bo pojawia się ona regularnie w recenzjach kupujących - kilku czytelników na Amazon skarżyło się na słabą jakość oprawy, opisując egzemplarze jako rozpadające się już przy pierwszym użytkowaniu. To problem typowy dla tanich wydań broszurowych tej serii z lat 90., ale warto mieć go na uwadze przy zakupie egzemplarza z drugiej ręki - lepiej szukać wydań określanych przez sprzedawców jako "very good" lub nowszych dodruków, bo różnice w jakości oprawy między egzemplarzami bywają odczuwalne.
Podsumowując, "The Armies of Bolivar and San Martin" to pozycja nierówna, ale użyteczna w swojej niszy. Jako kompendium historyczne jest zbyt skondensowana, by zaspokoić czytelnika szukającego pogłębionej analizy kampanii wyzwoleńczych, natomiast jako wprowadzenie do tematu i źródło referencyjne dla modelarzy oraz miłośników umundurowania spełnia swoją rolę bardzo dobrze, głównie za sprawą pracy Poultera. To książka, którą kupuje się dla plansz i chronologii, a nie dla głębi narracji - i w tych granicach broni się bez zarzutu.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder