"British Battle Insignia (2): 1939-45" wydanie pozycji nr 187 z serii Men-at-Arms wydawnictwa Osprey, napisanej i zilustrowanej przez Mike'a Chappella - jednego z najbardziej cenionych ilustratorów wojskowych XX wieku, który przed karierą rysownika przez ponad dwadzieścia lat służył w piechocie brytyjskiej, dochodząc do stopnia Regimental Sergeant Major. Ten życiorys nie jest tu tylko ciekawostką biograficzną - widać go w każdym detalu książki. Chappell wie, jak naprawdę wyglądał mundur na żołnierzu, a nie tylko na zdjęciu w archiwum, i to doświadczenie przekłada się na wiarygodność rysunków, których próżno szukać u autorów piszących wyłącznie z perspektywy badacza-kolekcjonera.
Tematem publikacji są oznaki bojowe armii brytyjskiej z czasów II wojny światowej - naszywki dywizyjne, pułkowe, brygadowe, oznaczenia rodzaju broni na rękawach, a także cała chaotyczna historia tego, jak przepisy Ministerstwa Wojny dotyczące noszenia insygniów były (lub nie były) respektowane w praktyce. To jest właśnie największa zaleta książki: Chappell nie ogranicza się do skatalogowania wzorów, lecz pokazuje proces - jak od 1940 roku wojsko próbowało ujednolicić system oznaczeń kolorami broni, naszywkami na ramionach i charakterystycznymi "flashami" pułkowymi, i jak rzeczywistość pola walki regularnie rozmijała się z regulaminem. Dla czytelnika zainteresowanego nie tylko wyglądem, ale kontekstem historycznym i organizacyjnym, to ujęcie jest znacznie cenniejsze niż suchy katalog wzorów.
Format jest typowy dla serii Men-at-Arms - 48 stron, układ łączący tekst, fotografie czarno-białe oraz kolorowe plansze z komentarzem. To ograniczenie objętościowe jest jednocześnie siłą i słabością. Siłą, bo wymusza selekcję - Chappell skupia się na tym, co najważniejsze, i unika rozwlekania. Słabością, bo przy temacie tak rozległym jak system oznaczeń całej armii liczącej dziesiątki dywizji i setki jednostek, 48 stron to z definicji wybór, nie pełny przegląd. Recenzenci, w tym głosy na Goodreads, zwracają uwagę właśnie na ten brak - nie ma tu systematycznego przeglądu oznaczeń batalion po batalionie, czego nie dostarczył dotąd żaden autor w tej dziedzinie. To uwaga słuszna, ale trzeba ją czytać jako stwierdzenie granic gatunku, nie wadę konkretnego wydania - Osprey Men-at-Arms z założenia jest wprowadzeniem, nie encyklopedią.
Kolorowe plansze, sygnatura serii, są tu wykonane przez samego autora i stanowią mocny punkt książki. Chappell maluje mundury z dbałością o detal charakterystyczną dla kogoś, kto sam je nosił - układ naszywek, sposób ich przyszycia, zużycie tkaniny, to wszystko wygląda naturalnie, a nie jak rekonstrukcja z fotografii. Dla modelarzy i rekonstruktorów historycznych to wciąż jeden z podstawowych punktów odniesienia, mimo że książka ma już blisko czterdzieści lat - świadczy to o trwałości jej wartości referencyjnej, rzadkiej w literaturze popularnonaukowej tego typu.
Strona tekstowa jest solidna, choć miejscami nieco sucha w porównaniu z barwnością ilustracji - to typowa cecha starszych tytułów serii, pisanych zanim Osprey zaczął stawiać na bardziej narracyjny styl. Chappell pisze rzeczowo, czasem telegraficznie, zakładając pewną wcześniejszą wiedzę czytelnika o strukturze armii brytyjskiej. Dla kompletnego laika może to być momentami wymagające, choć nie na tyle, by zniechęcić - raczej wymusza dodatkowe poszukiwania kontekstu w innych źródłach.
Jako pozycja kolekcjonerska i bibliograficzna, "British Battle Insignia (2): 1939-45" jest dziś trudniej dostępna niż w latach osiemdziesiątych - egzemplarze pierwszego wydania krążą głównie na rynku antykwarycznym, w cenach odzwierciedlających status pozycji pionierskiej w temacie. To, że po blisko czterdziestu latach nadal jest poszukiwana przez kolekcjonerów i modelarzy, mówi więcej o jej jakości niż jakakolwiek recenzja - rzadko zdarza się, by skromny zeszyt formatu Men-at-Arms zachował aktualność tak długo, szczególnie w dziedzinie tak podatnej na rewizje jak historia umundurowania.
Podsumowując: to nie jest książka dla każdego, ale dla swojej niszy - modelarzy, rekonstruktorów, historyków wojskowości zainteresowanych szczegółami organizacyjnymi armii brytyjskiej - pozostaje punktem odniesienia. Jej wartość leży nie w objętości, lecz w połączeniu wiedzy praktycznej autora-żołnierza z umiejętnościami autora-ilustratora, co w tej dziedzinie jest kombinacją rzadką i trudną do powtórzenia.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder