Kiedy sięgamy po pozycję z serii New Vanguard wydawnictwa Osprey, wiemy, czego się spodziewać: skondensowanego, dobrze zilustrowanego kompendium, a nie monografii akademickiej. "Ships of the American Revolutionary Navy" Marka Lardasa (tekst) i Tony'ego Bryana (ilustracje), wydana w 2009 roku jako tom nr 161 serii, na 48 stronach próbuje ogarnąć całość dziejów floty kontynentalnej z lat 1776-1783. To ambitne przedsięwzięcie jak na taką objętość i trzeba przyznać, że autorowi udaje się to zaskakująco sprawnie - kosztem, siłą rzeczy, głębi analizy poszczególnych jednostek.
Największą zaletą książki jest jej struktura tematyczna, a nie chronologiczna - Lardas nie relacjonuje wojny bitwa po bitwie, lecz dzieli materiał według klas i typów okrętów: fregaty budowane od podstaw dla Kongresu, jednostki mniejsze (slupy, brygi, szkunery) oraz okręty przechwycone bądź przebudowane z jednostek handlowych. Taki układ jest trafiony merytorycznie, bo oddaje realia floty kontynentalnej, która - z braku funduszy i stoczni zdolnych budować okręty liniowe - musiała improwizować, przerabiając kupieckie kadłuby na jednostki bojowe. Autor poświęca też uwagę porównaniu rozwiązań konstrukcyjnych amerykańskich i brytyjskich, co jest wartościowym, choć siłą rzeczy skrótowym, elementem analitycznym - to właśnie różnice w projektowaniu, a nie tylko liczba dział, tłumaczą, dlaczego niektóre amerykańskie fregaty radziły sobie zaskakująco dobrze w starciach z Royal Navy.
Słabszą stroną tekstu jest sekcja poświęcona działaniom bojowym i sylwetce Johna Paula Jonesa. Nie dlatego, że jest napisana niekompetentnie, ale dlatego, że w formacie New Vanguard - gdzie priorytetem jest dokumentacja techniczna okrętu - opowieść o kampaniach z konieczności staje się skrótem skrótu. Czytelnik szukający pogłębionej narracji o starciu "BONHOMME RICHARD" z HMS "SERAPIS" czy o bitwie pod Valcour Island powinien traktować ten rozdział jako punkt wyjścia, nie jako wyczerpujące źródło. Książka kończy się momentem wejścia Francji do wojny i stopniowego marginalizowania floty kontynentalnej - decyzja o takim cięciu chronologicznym jest rozsądna, bo pozwala uniknąć rozwodnienia materiału, choć jednocześnie pozostawia niedosyt wobec losów ostatnich jednostek.
Ilustracje Tony'ego Bryana - barwne plansze, przekroje kadłubów, rekonstrukcje takielunku - to standardowo mocny punkt serii New Vanguard i tu nie inaczej. Wartość tych rysunków polega na tym, że wizualizują różnice konstrukcyjne, o których pisze Lardas w tekście, dzięki czemu opis i ilustracja rzeczywiście się uzupełniają, a nie tylko dekorują stronę. To realna przewaga tej publikacji nad czysto tekstowymi opracowaniami tematu - dla modelarzy i rekonstruktorów to prawdopodobnie najcenniejsza część książki.
Odbiór książki w recenzjach branżowych jest zgodnie pozytywny, choć trzeba pamiętać, że pochodzą one głównie z serwisów modelarskich i hobbystycznych, nie z historiografii akademickiej. Recenzent IPMS Jeff Leiby ocenił, że tom Ospreya na 48 stronach daje znakomity przegląd projektowania, rozwoju, historii operacyjnej oraz samych okrętów floty kontynentalnej, dodając rekomendację dla każdego zainteresowanego wojną o niepodległość lub historią żaglowych okrętów wojennych. Serwis Modeling Madness określił książkę jako pozycję, po którą sięga się wielokrotnie. Na Goodreads książka ma solidną, choć niewielką liczbę ocen - na 2026 r. 18 ocen przy średniej 4,11 - co jest wynikiem typowym dla niszowej, wąsko tematycznej publikacji z serii referencyjnej.
Trzeba jasno powiedzieć, dla kogo ta książka jest, a dla kogo nie jest. To nie jest lektura dla kogoś szukającego wciągającej narracji o wojnie morskiej rewolucji amerykańskiej - po to lepiej sięgnąć po obszerniejsze monografie. To raczej precyzyjne, uporządkowane źródło referencyjne: dla modelarzy budujących repliki fregat kontynentalnych, dla rekonstruktorów historycznych i dla czytelników, którzy chcą szybko zrozumieć typologię i konstrukcję pierwszej floty USA bez brnięcia przez setki stron. W tej niszy książka spełnia zadanie bardzo dobrze - rzeczowo, bez zbędnego patosu wobec tematu, który zresztą sam w sobie bywa mitologizowany w amerykańskiej historiografii wojskowej, a Lardas na szczęście tej pokusy unika.
Reasumując: to solidna, kompetentnie napisana pozycja referencyjna, ograniczona formatem serii, ale w ramach tych ograniczeń wykonana rzetelnie - z wyraźną przewagą warstwy technicznej i ilustracyjnej nad narracją batalistyczną. Dla odbiorcy świadomego charakteru serii New Vanguard będzie to zakup w pełni uzasadniony; dla kogoś oczekującego pogłębionej analizy historycznej - lektura zbyt skrótowa, by usatysfakcjonować w pełni.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder