Drugi tom serii Angusa Konstama poświęconej brytyjskim pancernikom II wojny światowej to pozycja z uznanej serii New Vanguard wydawnictwa Osprey (nr 160, wydanie z 2009 roku, 48 stron). Tym razem autor bierze na warsztat okręty typy "NELSON" oraz "KING GEORGE V", dorzucając - co ciekawe - także HMS "VANGUARD" i niedokończony typ "LION". Ilustracje sygnują Tony Bryan i Paul Wright, dwaj weterani serii, znani z licznych publikacji o okrętach wojennych XIX i XX wieku. Już sam układ treści - wstęp, projekt i konstrukcja (z osobnymi podrozdziałami o traktacie waszyngtońskim, obu typach głównych, serii Lion, Vanguardzie, uzbrojeniu i modyfikacjach służbowych), a następnie służba bojowa obu typów, zamknięta bibliografią i indeksem - pokazuje, że Konstam trzyma się sprawdzonego, dydaktycznego szkieletu serii, w którym technika i historia idą ręka w rękę.
Największą wartością książki jest rozdział poświęcony traktatowi waszyngtońskiemu i jego wpływowi na ekscentryczną sylwetkę "NELSONA" i "RODNEYA" - ze skupioną na dziobie artylerią główną, będącą efektem ograniczeń tonażowych narzuconych przez porozumienie. To fragment, w którym Konstam faktycznie tłumaczy "dlaczego", a nie tylko "co" - i jeden z amerykańskich recenzentów słusznie nazwał go najbardziej wnikliwą częścią tomu. Szkoda, że reszta narracji nie dorównuje temu poziomowi analitycznego zaangażowania; opis modernizacji przeciwlotniczych i zmian w uzbrojeniu w trakcie wojny jest solidny, ale miejscami sprawia wrażenie kompilacji faktów bez głębszej refleksji nad ich znaczeniem operacyjnym.
Decyzja o wciśnięciu czterech typów okrętów - "NELSON", "KING GEORGE V", "LION" i "VANGUARD" - w 48 stron budzi mieszane uczucia i nie bez powodu bywa krytykowana. Jeden z recenzentów na Amazonie ujął to trafnie, nazywając książkę "i czymś więcej, i czymś mniej, niż zapowiada tytuł" - bo choć czytelnik dostaje dodatkowo materiał o HMS "VANGUARD" i projekcie "LION", to kosztem głębi w opisie okrętów faktycznie wymienionych w tytule. Ten sam recenzent zauważył również, że tom wypada słabiej niż poprzedni w serii, poświęcony typom "QUEEN ELIZABETH" i "ROYAL SOVEREIGN" - i trudno się z tym nie zgodzić, biorąc pod uwagę, że tamten tom operował węższym, lepiej opanowanym tematem. Pogoń za kompletnością odbiła się też na precyzji: inny recenzent, orientujący się w brytyjskiej historii morskiej, wypunktował kilka nieścisłości - błędne przypisanie miana "szybkich pancerników" do serii "ROYAL SOVEREIGN", pomyłkę w liczbie krążowników liniowych przebudowanych w latach 20. (było ich trzy, nie dwa) oraz pominięcie "HOOD", "RENOWN" i "REPULSE" w klasyfikacji okrętów liniowych. To nie są błędy dyskwalifikujące książkę, ale w publikacji o ambicjach referencyjnych każdy z nich waży więcej, niż powinien.
Tam, gdzie Konstam odpuszcza kompresję na rzecz obrazu, książka broni się znacznie lepiej. Ilustracje Bryana i Wrighta, w tym przekroje wieży artylerii kalibru 406 mm i wieży kierowania ogniem typu "NELSON", należą do mocniejszych punktów tomu - dają wgląd w rozwiązania konstrukcyjne, których żaden opis tekstowy nie odda równie klarownie. Niemiecki recenzent chwalił erudycję autora, zaznaczając jednak, że reprodukcje zdjęć i grafik są stanowczo za małe jak na jakość oryginalnego materiału - i to zastrzeżenie dotyczy całej serii New Vanguard, nie tylko tego tomu. Warto też dodać spostrzeżenie japońskiego recenzenta, który zauważył, że w porównaniu z pierwszą częścią cyklu ten tom ma nieco mniej fotografii i barwnych plansz, za to więcej miejsca poświęca myśli projektowej i technologii uzbrojenia - co część odbiorców uzna za zaletę, inni za stratę na atrakcyjności wizualnej.
Fragment o starciu HMS "RODNEY" z pancernikiem "BISMARCK", choć krótki, jest jednym z niewielu miejsc, gdzie narracja nabiera tempa i pokazuje okręt w akcji, a nie tylko jako zestaw parametrów technicznych - szkoda, że takich momentów w książce jest niewiele. To typowy problem publikacji formatu New Vanguard: przy 48 stronach na cztery typy okrętów siłą rzeczy więcej miejsca zabiera specyfikacja niż opowieść o ludziach i bitwach, choć to właśnie ta druga warstwa najbardziej angażuje czytelnika niespecjalistę.
Komu polecić ten tom? Modelarzom i początkującym entuzjastom Royal Navy - zdecydowanie, bo to zwarte, przystępne wprowadzenie z dobrym materiałem wizualnym do budowy modeli. Czytelnikom szukającym pogłębionej analizy operacyjnej i technicznej lepiej sięgnąć od razu po monografię R.A. Burta "British Battleships 1919-1945", która - jak zgodnie przyznają nawet życzliwi recenzenci tego tomu - pozostaje bardziej autorytatywnym źródłem na ten temat. Konstam i Osprey oferują tu solidny, choć nierówny przystanek na drodze do głębszej wiedzy, a nie jej ostateczny cel.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder