Seria "Campaign" brytyjskiego wydawnictwa Osprey Publishing od dekad stanowi żelazny kanon w biblioteczce każdego miłośnika historii wojskowości. Jej osiemdziesiąty tom, zatytułowany "Tobruk 1941: Rommel's Opening Move" i stworzony przez Jona Latimera, to pozycja, która z pozoru podejmuje temat wyeksploatowany do granic możliwości - początki afrykańskiej epopei Erwina Rommla i pierwsze oblężenie libijskiej twierdzy. Brytyjski historyk staje przed trudnym zadaniem: w rygorystycznym, niespełna stustronicowym formacie wydawniczym musi zmieścić wieloaspektową analizę operacji, która zdefiniowała charakter wojny na pustyni. Choć autor dysponuje ograniczoną przestrzenią, udaje mu się uniknąć pułapki powierzchowności, serwując czytelnikowi wyważone, choć niepozbawione drobnych wad studium operacyjne.
Struktura książki wiernie odzwierciadla sprawdzony schemat Ospreya, dzieląc narrację na logiczne etapy: od genezy konfliktu i planów obu stron, przez charakterystykę dowódców i sił, aż po same działania bojowe (w tym nieudane brytyjskie próby odsieczy: operacje "Brevity" i "Battleaxe") oraz podsumowanie kampanii. Taki podział rozdziałów gwarantuje przejrzystość wywodu, co jest kluczowe przy tak dynamicznym teatrze działań. Latimer nie traci czasu na literackie ornamenty; jego styl jest chłodny, żołnierski i nastawiony na precyzję, co pozwala na płynne przejście od tła strategicznego do skomplikowanej taktyki walk pancernych w realiach pustynnych.
Największą zaletą merytoryczną pracy Latimera jest udana próba demitologizacji postaci Rommla. Autor słusznie punktuje popędliwość niemieckiego dowódcy, jego skłonność do ignorowania realiów logistycznych oraz ewidentne błędy taktyczne popełnione w kwietniu i maju 1941 roku pod Tobrukiem. Zamiast powielać powojenne, laurkowe narracje o geniuszu "Lisa Pustyni”, recenzowana pozycja ukazuje go jako agresywnego hazardzistę, którego impet rozbił się o doskonale zorganizowaną obronę 9. Australijskiej Dywizji Piechoty pod dowództwem generała Lesliego Morsheada. Ta konfrontacja charakterów i koncepcji dowodzenia stanowi najciekawszą, analityczną oś książki, podnoszącą jej wartość ponad zwykłą kronikę potyczek.
Równie rzetelnie Latimer podszedł do opisu sił alianckich, oddając sprawiedliwość wspomnianym Australijczykom, którzy z dumą przyjęli nadany im przez niemiecką propagandę przydomek "Szczurów Tobruku”. Wartościowym zabiegiem jest też obiektywne spojrzenie na rolę wojsk włoskich. Autor nie ulega brytyjskiej tendencji do całkowitego marginalizowania sojusznika III Rzeszy, dostrzegając, że choć włoskie formacje cierpiały na chroniczne niedostatki sprzętowe, to w wielu momentach kampanii (szczególnie w defensywie) stanowiły istotne wsparcie dla skromnych sił Deutsches Afrika Korps.
Monografia cierpi jednak na pewną niesymetryczność, która w środowisku badaczy historii wojskowej wywołuje uzasadnione dyskusje. Konstrukcja opisów bitewnych wyraźnie faworyzuje perspektywę brytyjską, co objawia się bogatszym materiałem źródłowym po stronie Wspólnoty Narodów i nieco uboższym wglądem w wewnętrzną dynamikę decyzyjną sztabu Rommla. Ponadto, rygorystyczny limit stron sprawia, że analizy taktyczne potyczek pancernych podczas operacji "Battleaxe" bywają zbyt skondensowane. Czytelnik nieznający wcześniej topografii tamtych rejonów może poczuć się zagubiony w gąszczu numerów batalionów i nazw suchych koryt rzecznych (wadi), mimo obecności map.
W tym miejscu należy przejść do warstwy wizualnej, za którą odpowiada ceniony ilustrator James "Jim” Laurier. Kolorowe plansze przedstawiające kluczowe momenty starć oraz trójwymiarowe mapy z lotu ptaka (tzw. "bird's-eye views") to tradycyjnie mocny punkt tej serii. Znakomicie pomagają one zrozumieć, dlaczego Tobruk - ze swoim systemem nienagannie rozplanowanych betonowych bunkrów, rowów przeciwpancernych i zasieków z drutu kolczastego - okazał się dla Rommla orzechem nie do zgryzienia przy braku odpowiednich sił oblężniczych. Ilustracje Lauriera nie są jedynie estetycznym dodatkiem, lecz integralnym narzędziem analitycznym, ułatwiającym interpretację tekstu Latimera.
W ogólnej ocenie historyków i pasjonatów, "Tobruk 1941" Jona Latimera pozostaje pozycją niezwykle solidną, spełniającą pokładane w niej oczekiwania jako wprowadzenie do tematu. Książka nie aspiruje do miana monumentalnego dzieła akademickiego i nie odkrywa nowych faktów archiwalnych, lecz perfekcyjnie porządkuje wiedzę. Dla polskiego odbiorcy pewnym mankamentem może być fakt, że cezurę czasową narracji postawiono przed momentem wejścia do akcji Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, która odegrała kluczową rolę w późniejszej fazie obrony i oswobodzenia twierdzy jesienią 1941 roku. Niemniej jednak, jako analiza "pierwszego ruchu” Rommla w Afryce, praca ta w pełni broni się swoją merytoryczną precyzją, chłodnym obiektywizmem i znakomitym aparatem ilustracyjnym, zasługując na wysoką ocenę w segmencie popularnonaukowych monografii wojskowych.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com