Seria Osprey Campaign ma swoją utrwaloną formułę, i tom 67, poświęcony kampanii z 1777 roku, tej formuły się trzyma bez większych eksperymentów. Brendan Morrissey, prawnik z wykształcenia, a z zawodu publicysta wojskowy związany z brytyjskim przemysłem zbrojeniowym, podchodzi do tematu z perspektywy o tyle interesującej, że to Brytyjczyk opisujący jedną z najboleśniejszych klęsk armii brytyjskiej w XVIII wieku. Ta okoliczność daje książce pewną wartość dodaną - autor nie ma powodu, by usprawiedliwiać porażkę Burgoyne'a ani gloryfikować amerykańskie zwycięstwo, i rzeczywiście stara się zachować chłodny, analityczny ton zamiast narodowej apologetyki. To jeden z mocniejszych punktów publikacji, choć - jak się okaże - nie wystarcza, by zrównoważyć jej słabości konstrukcyjne.
Struktura tomu jest typowa dla serii i obejmuje rozdziały takie jak Droga do Saratogi, Teatr działań wojennych, Dowódcy obu stron, Siły obu stron, Wielki plan, Marsz Burgoyne'a na południe, Ekspedycja St Legera, pierwszą bitwę pod Freeman's Farm, drugą bitwę pod Bemis Heights, Skutki, Chronologię, Bibliografię, opis pól bitewnych dzisiaj oraz rozdział o odgrywaniu kampanii w grach bitewnych. Ten układ ujawnia jednak problem proporcji, na który zwracają uwagę sami czytelnicy: opisowi samej kampanii - marszom, manewrom, plątaninie trzech brytyjskich kolumn - poświęcono znacznie więcej miejsca niż właściwym starciom pod Freeman's Farm i Bemis Heights, które stanowią zaledwie wąski wycinek książki. Dla kogoś, kto sięga po tę publikację głównie po opis przebiegu walk, może to być rozczarowujące, choć trzeba uczciwie przyznać, że bez zrozumienia logistycznego i strategicznego kontekstu same bitwy byłyby niezrozumiałe.
Merytorycznie tekst jest solidny i dobrze udokumentowany - Morrissey nie ogranicza się do prostego streszczenia wydarzeń, lecz wskazuje konkretne przyczyny niepowodzenia brytyjskiego planu: zawód co do oczekiwanego wsparcia lojalistów, zniechęcenie indiańskich sprzymierzeńców czujących się pokrzywdzonymi podziałem łupów, fatalną pogodę i konieczność budowania własnych dróg i mostów przy przemarszu z ciężkim taborem i artylerią. Równie dobrze wypada charakterystyka strzelców Daniela Morgana i milicji, którzy - choć często traktowani jako niezdyscyplinowana hałastra - okazali się skuteczni w nękaniu kolumn i przerywaniu komunikacji między oddziałami brytyjskimi. Tu autor pokazuje rzemiosło historyka wojskowego: umie wyłowić z gąszczu faktów te elementy, które realnie zdecydowały o wyniku kampanii, a nie tylko relacjonować chronologię wydarzeń.
Słabszą stroną narracji jest jej miejscami chaotyczna prezentacja personaliów - wielu recenzentów słusznie zauważa, że książka gubi się we własnych nazwiskach, czego najlepszym przykładem jest obecność trzech Clintonów (jednego brytyjskiego i dwóch kontynentalnych) plus oddzielnego Fortu Clinton, co przy stosunkowo niewielkiej objętości tomu (sto stron) bywa po prostu dezorientujące. Podobnie ocenia się momenty, w których ważna postać pojawia się na początku, by potem zniknąć z narracji bez wyjaśnienia jej dalszej roli - to wada redakcyjna bardziej niż merytoryczna, ale wpływa realnie na czytelność.
Ilustracje Adama Hooka, autora znanego z licznych tytułów Ospreya poświęconych tematyce historycznej od Azteków po armię chińską, są technicznie kompetentne, ale w tym konkretnym tomie budzą zastrzeżenia co do wiarygodności rekonstrukcji - zwłaszcza scen przedstawiających manewry liniowe piechoty w dziewiczym, zalesionym terenie, które wydają się nadmiernie uporządkowane względem realiów pola walki. Większym problemem są jednak mapy: rozkładane na dwie strony, przeładowane kolorami, liniami i oznaczeniami jednostek, często fizycznie oddalone od fragmentu tekstu, który opisują, co zmusza czytelnika do ciągłego przerzucania stron w poszukiwaniu właściwej ilustracji. To dokładnie ten typ niedopracowania, który w serii stawiającej na wizualną stronę kampanii powinien być wyłapany na etapie redakcji.
Odbiór książki w sieci jest umiarkowanie pozytywny, ale bez entuzjazmu - do 2026 r. na Goodreads tom ma ocenę 3,76 na 45 głosów, co odpowiada solidnemu, ale nie wybitnemu poziomowi w skali serii. Recenzenci chwalą kompaktową formę i rzeczowość, niektórzy z Amazon określają Morrisseya jako autora "wyjątkowego, bezstronnego i przystępnego", jednak powtarzającym się zarzutem jest niedopracowanie redakcyjne i niezgodność map z tekstem, a jeden z czytelników wprost sugeruje, że osoby szukające pełniejszego obrazu kampanii lepiej obsłuży obszerniejsza monografia Ketchuma.
Jako wprowadzenie do tematu - szybkie, przekrojowe, z dobrym wyczuciem przyczyn strategicznych - książka spełnia swoje zadanie i broni się jako pierwszy kontakt z tematem tej kampanii, zwłaszcza dla czytelnika, który docenia perspektywę brytyjską rzadziej spotykaną w literaturze popularnej o wojnie o niezależność. Jako lektura dla kogoś, kto chce zrozumieć przebieg samych bitew w detalu lub oczekuje precyzyjnej synchronizacji tekstu z mapami, jest to pozycja przeciętna na tle serii Osprey Campaign, wymagająca cierpliwości i tolerancji na chwilowe zgubienie się w nazwiskach i ilustracjach.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com