Pozycja numer 57 w słynnej serii Osprey Campaign to klasyczny przykład formuły, na której wydawnictwo zbudowało swoją reputację - i jednocześnie świetna ilustracja tego, gdzie leżą granice tej formuły. Konstam, autor niezwykle płodny (przy tej książce miał już na koncie kilkanaście tytułów, dziś liczba jego publikacji idzie w setki), bierze na warsztat jeden z najbardziej zmitologizowanych epizodów wojny amerykańsko-hiszpańskiej z 1898 roku: szturm na wzgórza San Juan i Kettle Hill pod Santiago de Cuba. To wydarzenie, które w amerykańskiej pamięci historycznej funkcjonuje przede wszystkim jako szarża Teddy'ego Roosevelta i jego Rough Riders, a Konstam słusznie traktuje tę legendę z pewną dozą krytycznego dystansu, choć nie pozbawia narracji jej dramaturgii.
Struktura książki jest typowa dla serii i, trzeba to powiedzieć wprost, dobrze przemyślana jako narzędzie dydaktyczne. Po wstępie i rozdziale o przyczynach kampanii (od zatopienia USS "MAINE" w lutym 1898 roku, przez deklarację wojny w kwietniu, do lądowania korpusu ekspedycyjnego na Kubie) następują rozdziały o dowódcach obu stron, organizacji i wyposażeniu armii amerykańskiej i hiszpańskiej, a następnie szczegółowy przebieg kampanii - starcie pod Las Guasimas, bitwa o El Caney i kulminacyjny atak na San Juan Hill z 1 lipca. Zamykają książkę chronologia, bibliografia oraz osobny rozdział poświęcony polu bitwy dzisiaj i sugestiom dla wargamerów chcących odtworzyć starcie pod Santiago. Ten ostatni element to zresztą jedna z bardziej charakterystycznych (początkowych) cech serii - Osprey od dawna celuje w czytelnika, który chce nie tylko przeczytać o historii, ale też ją "dotknąć" w grze lub na wycieczce, i tutaj ta obietnica jest spełniona.
Merytorycznie książka jest solidna, choć nieprzełomowa - i to jest jej zasadnicza, świadomie przyjęta granica. Konstam nie próbuje rewidować ustalonej wiedzy o kampanii santiagowskiej, lecz porządkuje ją w sposób przystępny, prowadząc czytelnika przez chaos, jaki w rzeczywistości panował podczas amerykańskiego natarcia. Słusznie podkreśla, że operacja kubańska była fatalnie skoordynowana, z rozpaczliwym rozpoznaniem, a sukces osiągnięto raczej dzięki przewadze liczebnej i uporowi szeregowych żołnierzy niż dzięki jakości dowodzenia. To jest mocna strona - autor nie ulega pokusie opowiedzenia wyłącznie heroicznej wersji zdarzeń, lecz pamięta o koszcie operacji, który wyniósł ponad 1500 zabitych i rannych po stronie amerykańskiej.
Tam, gdzie książka rzeczywiście błyszczy, to ilustracje. Sceny bitewne Davida Rickmana - malarza specjalizującego się w tematyce historycznej i etnograficznej, związanego z amerykańskim systemem parków stanowych - odtwarzają konkretne momenty walki z dużą dbałością o detal mundurowy i terenowy, a trójwymiarowe plany "z lotu ptaka" autorstwa Petera Harpera, wspierane kartografią The Map Studio, należą do najlepszych elementów wizualnych całej serii. To właśnie te mapy i panoramy pozwalają realnie zrozumieć topografię okolic Santiago - coś, czego sam tekst, nawet napisany sprawnie, nigdy w pełni nie przekaże. Jeden z recenzentów na Amazonie zauważył jednak praktyczny problem, który da się potwierdzić: czasem ilustracje nakładają się na tekst w sposób utrudniający czytanie - to drobna, ale realna wada edytorska.
Opinie czytelników, zarówno na Amazonie, jak i na Goodreads, są dość zgodne i w sumie sprawiedliwe. Jeden z recenzentów na Goodreads ocenił ją jako kolejny solidny tom serii Campaign, świetny sposób na uzyskanie przeglądu tematu, choć z naturalnych przyczyn bez głębi naukowej - i to jest właściwie najlepsze podsumowanie, jakie można dać tej książce. Inny czytelnik był bardziej oszczędny w pochwałach, oceniając ją jako przyzwoitą relację z kampanii, która mogłaby być lepsza. Z kolei na Amazonie pojawiają się głosy entuzjastyczne, chwalące czytelność i przystępność narracji oraz jakość fotografii, map i grafik. Ta rozbieżność nie jest przypadkowa - pokazuje, że ocena książki zależy bardzo od oczekiwań czytelnika. Dla kogoś szukającego pierwszego kontaktu z tematem albo materiału do gier historycznych, to pozycja w pełni satysfakcjonująca. Dla kogoś szukającego nowych ustaleń badawczych czy głębszej analizy strategicznej - będzie to lektura zbyt skrótowa.
Warto też zauważyć, że tytuł "America's Emergence as a World Power" jest nieco na wyrost względem 96-stronicowej książki kieszonkowego formatu - to bardziej slogan marketingowy serii niż realna ambicja analityczna autora, który koncentruje się na operacyjnym poziomie kampanii, nie na jej geopolitycznych konsekwencjach. Czytelnik szukający rozważań o tym, jak San Juan Hill faktycznie wpisuje się w narodziny amerykańskiego imperializmu, znajdzie tu raczej zarys niż pełną analizę.
Podsumowując: to dobry, kompetentnie napisany wstęp do tematu, z naciskiem na przebieg działań i bardzo dobrą stroną wizualną, ale nie pozycja, która zaspokoi głód czytelnika szukającego głębszej, rewizjonistycznej interpretacji wojny amerykańsko-hiszpańskiej. Jako element większej kolekcji Osprey Campaign - sprawdza się bardzo dobrze; jako samodzielne studium kampanii kubańskiej - to raczej punkt wyjścia niż punkt docelowy.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com