Kampania 1809 roku to dla wielu miłośników wojen napoleońskich peryferia głównego nurtu - w cieniu Wagram, Asparn-Essling czy hiszpańskiego teatru działań. Ian Castle w tomie 56 serii Osprey Campaign udowadnia, że ten epizod zasługuje na osobne potraktowanie, i robi to z rzetelnością, która stawia tę książkę wyżej niż przeciętny produkt serii. Już sam fakt, że autor sięgnął do austriackiej historii sztabowej "Krieg 1809" - wówczas rzadko wykorzystywanej w anglojęzycznej literaturze - sprawia, że narracja zyskuje równowagę: konflikt nie jest opowiedziany wyłącznie z perspektywy francuskiej, co w literaturze popularnej wciąż bywa normą.
Konstrukcja tomu trzyma się sprawdzonego szkieletu serii, ale w tym wypadku dyscyplina formatu działa na korzyść książki. Po rozdziale wprowadzającym ("Droga do wojny, 1809") i prezentacji armii ("Armie przeciwników") następuje sekcja planów obu stron ("Plany wstępne") oraz przebieg pierwszych ruchów ("Pierwsze ruchy"). Trzon publikacji to seria starć rozłożona chronologicznie: bitwa pod Teugn-Hausen, bitwa pod Abensbergiem, druga bitwa pod Landshut, a następnie kulminacja - "Potop: bitwa pod Eggmühl" rozłożona na dwa dni walk. Zamknięcie stanowią rozdziały "Pola bitew dzisiaj" oraz sekcja poświęcona grom wojennym (wargaming). Ta struktura ma jedną istotną zaletę: pozwala śledzić kampanię jako ciąg przyczynowo-skutkowy, a nie zbiór oderwanych epizodów - co przy operacjach prowadzonych w tempie kilku dni jest kluczowe dla zrozumienia, jak Karol Habsburg stracił inicjatywę po wejściu Napoleona do akcji.
Merytorycznie książka broni się bardzo dobrze, choć nie jest bezbłędna. Recenzent z Napoleon Series, Kevin Kiley, chwali ją jako jedną z najlepszych pozycji w całej serii Campaign, podkreślając, że Castle utrzymuje stary błąd, jakoby marszałek Berthier dowodził Armią Niemiec, choć w rzeczywistości nie był jej dowódcą. Wskazuje też na nieprecyzyjne rozróżnienie między francuską piechotą liniową i lekką oraz na przypisanie numerów korpusom Armii Włoch, które ich nie posiadały. Są to jednak błędy kosmetyczne, niewpływające na ogólną wiarygodność narracji - i to jest istotne rozróżnienie, bo dotyczą one detali organizacyjnych, nie przebiegu samych działań. Tam, gdzie Castle pisze o rzeczach najważniejszych - stratach, morale, jakości dowodzenia - jego ustalenia są oceniane jako solidne i dobrze udokumentowane.
Szczególnie cenne są te fragmenty, w których Castle wychodzi poza suchy opis ruchów wojsk i sięga po konkretne, dobrze udokumentowane spostrzeżenia o naturze armii. Wskazuje na przykład, że brak napleczników u austriackich kirasjerów stanowił dla nich poważne utrudnienie w starciach z francuskimi odpowiednikami, oraz że w armii habsburskiej awans zależał bardziej od urodzenia i stażu niż od rzeczywistych umiejętności wojskowych. Tego typu uwagi - krótkie, ale precyzyjnie wycelowane - robią więcej dla zrozumienia, dlaczego Austriacy przegrali kampanię, niż długie opisy manewrów batalionów. To jest mocna strona Castle'a: umie wybrać szczegół, który tłumaczy całość.
Strona ilustracyjna to drugi filar książki, i tu opinie są jednoznacznie pozytywne. Prace Christy Hook określane są jako wybitne - różnorodne, dynamiczne i wiarygodne historycznie, ze szczególnym uznaniem dla scen przedstawiających francuską piechotę lekką ostrzeliwującą rozstawioną artylerię austriacką z linii drzew na wzniesieniu. Recenzenci na Amazonie i Goodreads zgodnie chwalą bogactwo materiału wizualnego - czarno-białe fotografie i grafiki historyczne (część z nich trudno dostępna gdzie indziej), kolorowe mapy z zaznaczonymi ruchami wojsk oraz trójwymiarowe diagramy pól bitewnych. Jedyny zgłaszany minus to brak tabel umundurowania, charakterystycznych dla serii Men-at-Arms - ale to świadoma decyzja wydawnicza, bo tom Campaign nie jest od tego.
Pod względem czytelniczym opinie z platform sprzedażowych są bardzo pozytywne, choć nieliczne - mówimy o niszowej publikacji z 1998 roku (wznowienie w 2011), skierowanej do konkretnej grupy odbiorców. Jeden z recenzentów Amazon przyznaje, że nigdy wcześniej nie słyszał o tej kampanii, a książka pozwoliła mu nadrobić zaległości i odświeżyć pamięć o bitwach, które wcześniej "rozgrywał" jako młody wargamer. Tego typu komentarze pokazują realną wartość użytkową tomu: to nie jest publikacja dla osób szukających głębokiej analizy strategicznej na poziomie sztabu generalnego, ale dla tych, którzy chcą solidnego, przystępnego wprowadzenia do konkretnego epizodu wojen napoleońskich - z mapami, które da się wykorzystać przy planszy do gry, i opisem na tyle szczegółowym, by zrozumieć logikę poszczególnych starć.
Jeśli szukać słabości formatu jako takiego, to jest to ograniczenie objętościowe - 96 stron na kampanię obejmującą kilka bitew oznacza, że niektóre mapy są oceniane jako niewystarczająco pomocne, a sylwetki dowódców drugiego planu (poza Karolem Habsburgiem i Napoleonem) zostają potraktowane marginalnie. To jednak konsekwencja formuły serii, nie niedociągnięcie samego Castle'a - w ramach przyjętych ograniczeń autor wykorzystuje dostępną przestrzeń maksymalnie efektywnie.
Całość - dla osób zainteresowanych kampanią 1809 roku, a zwłaszcza dla tych, którzy planują sięgnąć też po tom "Aspern and Wagram 1809" tego samego autora - to lektura, którą trudno nie polecić. Oba tomy, choć wydane w odstępie czterech lat, czytane razem dają pełen obraz całej kampanii i są uznawane za jedne z najlepszych w całej serii Campaign. Eggmühl 1809 jest pozycją, która spełnia obietnicę swojego formatu: nie jest monografią akademicką, ale jest rzetelnym, dobrze ilustrowanym i przyjemnym w odbiorze wprowadzeniem do epizodu, który zasłużył sobie na coś więcej niż przypisek w historii wojen napoleońskich.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com