"Plassey 1757: Clive of India's Finest Hour" Petera Harringtona to numer 35 serii Osprey "Campaign", wydany w 1994 roku. Temat należy do tej szczególnej kategorii historycznych punktów zwrotnych, które cieszą się głośną sławą, lecz rzadko doczekują się solidnego, samodzielnego opracowania na miarę swojego znaczenia. Bitwa pod Palasi uchodzi dziś za jedno z przełomowych starć nowożytnej historii świata - zwycięstwo Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej nad nawabem Bengalu w czerwcu 1757 roku zapoczątkowało brytyjskie panowanie nad subkontynentem indyjskim. A jednak przez długi czas brakowało jej należytego miejsca w popularnym piśmiennictwie wojskowym. Osprey wypełnia tę lukę, choć - jak się okaże - nie bez kompromisów.
Harrington jest kuratorem kolekcji Anne S. K. Brown w Bibliotece Johna Haya na Uniwersytecie Browna w Providence, stanu Rhode Island. Jako ekspert od sztuki wojennej i jej wizualnych reprezentacji napisał szereg prac na ten temat, w tym "British Artists and War: The Face of Battle in Paintings and Prints" (1993), a także organizował wystawy poświęcone sztuce wojennej. To zaplecze ikonograficzne i archiwalne jest wyraźnie odczuwalne w tekście: Harrington porusza się pewnie wśród źródeł wizualnych i ikonografii epoki, a jego wrażliwość na materialny wymiar historii nadaje książce charakter, którego nie miałby autor o czysto narracyjnych kompetencjach.
Harrington przyjmuje podejście, które można by nazwać kontekstualizującym: nie zaczyna od samej bitwy, lecz cofa się do oblężenia Arcot w 1751 roku, traktując je jako niezbędne tło dla kariery Clive'a. Całość osadza w atmosferze wschodniej intrygi i zdrady - rywalizacji anglo-francuskiej o dominację handlową na bogatym subkontynencie, skandalu Czarnej Dziury Kalkuty i wreszcie samej bitwy wygranej wolą i nerwem wbrew ogromnej dysproporcji sił. Ten wybór jest defensywnie uzasadniony - bez znajomości drogi Clive'a do Palasi starcie traci wymiar dramatyczny - ale jednocześnie pochłania cenne strony kosztem analizy samego zdarzenia. Czytelnik, który sięga po tę pozycję z nadzieją na pogłębioną rekonstrukcję taktyczną dnia 23 czerwca 1757 roku, może poczuć się oszukany.
I tu ujawnia się fundamentalne ograniczenie tej książki, które nie jest wyłącznie kwestią formatu. O Palasi wiadomo zaskakująco mało - nieliczne ocalałe relacje pozwalają zrozumieć jedynie ogólny przebieg bitwy, a Harrington wyraźnie zmaga się z tym, żeby wypełnić nawet ograniczoną liczbę stron wystarczającą ilością szczegółów o samym starciu i walczących. Konsekwencją jest strukturalna dysproporcja: obszerne partie tekstu poświęcone są wydarzeniom poprzedzającym bitwę i jej implikacjom imperialnym, podczas gdy sama kulminacja narracji - kilkugodzinne starcie przy plantacji mango pod Palasi - zostaje potraktowana z pośpiechem nieadekwatnym do tematu. To nie jest wina złego rzemiosła; to jest uczciwy raport z ubóstwa źródeł.
Perspektywa przyjęta przez autora jest zdecydowanie brytyjska i Clive'ocentryczna, co w roku 1994 może było nieuniknione, ale dziś rzuca się w oczy. Ostatecznie książkę Harringtona najlepiej traktować jako szkic bitwy z perspektywy brytyjskiej, będący jedynie najbardziej podstawowym wprowadzeniem do tematu dla czytelnika nieznającego go wcześniej. Strona bengalska - ani postać Siraj-ud-dauli, ani dynamika jego obozu, ani rozłamy, które przesądziły o klęsce bardziej niż brytyjska taktyka - nie doczekuje się analizy, na jaką zasługuje. Zdrada Mir Jafara, bez której wynik bitwy mógłby być zupełnie inny, zostaje wspomniana, lecz nie zbadana z tą uwagą, której wymaga jej historyczne znaczenie. To luka wyraźniejsza niż niedobór stron.
Ilustracje w standardowym wydaniu papierowym budzą mieszane uczucia: część recenzentów wskazuje na niewyraźne reprodukcje, a tablice mundurowe - dla których seria Osprey jest ceniona - są w niektórych egzemplarzach pozbawione opisów. Mapy bitewne spełniają swoje zadanie i pomagają śledzić manewry, lecz nie dorównują najlepszym realizacjom w serii pod względem analitycznej precyzji. Harrington jako kurator zbiorów ikonograficznych jest paradoksalnie najlepszym z możliwych autorów dla tematu, w którym źródła wizualne są szczególnie cenne - ale efekt końcowy zależy tu od jakości wydania, na którą czytelnik nie ma wpływu.
Tym, co ratuje tom i czyni go wartościowym, jest świadomość autora co do tego, czym Palasi naprawdę było: nie efektownym tryumfem europejskiej dyscypliny nad azjatycką hordą, lecz wynikiem starannie utkanej sieci politycznych sojuszy i przekupstw, rozgrywanych przez człowieka, który lepiej rozumiał moghulską politykę dworską niż niejeden jej uczestnik. Ta interpretacyjna trzeźwość przebija przez narrację i stanowi najcenniejszy wkład Harringtona - czytelnik wynosi z lektury nie tylko wiedzę o tym, co się stało, ale i podejrzenie, że bitwa była raczej formalnym potwierdzeniem wcześniejszych rozstrzygnięć niż ich przyczyną. To podejrzenie, rozwinięte przez innych autorów, stało się dziś historycznym konsensusem.
Dla czytelnika szukającego pierwszego kontaktu z tematem - zwłaszcza takiego, który chce następnie sięgnąć po bardziej rozbudowane opracowania - "Plassey 1757" jest użytecznym punktem wyjścia. Dla historyka oczekującego pełnej analizy taktycznej, rzetelnej rekonstrukcji strony bengalskiej lub socjologicznego wymiaru tej kampanii konieczna będzie natychmiastowa dalsza kwerenda. W granicach serii i dostępnych źródeł Harrington wykonuje zadanie rzetelnie; problem w tym, że zadanie to jest skromniejsze, niż sugeruje podtytuł.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com