Ta pozycja z serii Men-at-Arms mierzy się z zadaniem karkołomnym: opisać pięć wieków przemiany armii rzymskiej w armię bizantyjską na zaledwie 48 stronach, z tekstem angielskim, licznymi czarno-białymi ilustracjami i kilkoma barwnymi planszami. Sam pomysł - uchwycenie momentu, w którym legiony Konstantyna przeistaczają się w armie tematów bizantyjskich - jest intelektualnie kuszący, bo to właśnie ten okres tłumaczy, dlaczego wschodnia armia przestała przypominać rzymską machinę wojenną i zaczęła funkcjonować według zupełnie innej logiki. Problem w tym, że format serii Men-at-Arms, pomyślany raczej jako przewodnik ikonograficzny niż monografia historyczna, okazuje się dla takiego zakresu tematycznego zbyt ciasny, i to jest pierwsza rzecz, którą trzeba tej książce zarzucić już na starcie.
Struktura tomu, jak wynika z układu rozdziałów (Wstęp, Upadek i przetrwanie, Justynian i jego następcy, Triumf i katastrofa, Odrodzenie i kontratak, Sojusznicy i sąsiedzi, Plansze), jest logiczna na papierze - prowadzi chronologicznie od IV wieku po okres macedoński - ale w praktyce, jak zauważa jeden z recenzentów na Goodreads, Nicolle próbuje zmieścić zbyt wiele informacji na trzydziestu sześciu stronach tekstu ilustrowanego obrazkami i, można powiedzieć, ponosi dość dotkliwą porażkę. Nie chodzi o to, że informacje są błędne, lecz że pięciuset lat zmian militarnych po prostu nie da się skondensować w tak małej objętości bez utraty spójności wywodu - i to jest odczuwalne w lekturze, zwłaszcza w rozdziale poświęconym sojusznikom i sąsiadom, który sprawia wrażenie pospiesznego katalogu nazw i ludów, a nie analizy. Recenzent francuskiego wydania Amazon ujął to trafnie, pisząc, że format uniemożliwia rzetelne potraktowanie zagadnienia, a pobieżne ujęcie nie może zadowolić historyka z wykształceniem - i trudno się z tą oceną nie zgodzić, gdy zestawi się ambicję tematu z liczbą stron przeznaczonych na jego realizację.
Merytorycznie tekst Nicolle'a nie zawiera rażących błędów, ale opiera się na aparacie bibliograficznym, który już w 1992 roku nie był najświeższy - średnia data publikacji wykorzystanych źródeł wypada w okolicach końca lat 60., co dla tematu tak intensywnie badanego przez bizantynistykę od lat 70. i 80. jest zauważalnym zaniedbaniem. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość: analiza porównawcza jednego z bardziej dociekliwych recenzentów pokazuje, że pod względem wieku cytowanych źródeł ta pozycja wypada wcale nie najgorzej na tle innych tytułów Ospreya poświęconych podobnej tematyce, a mimo to przydałaby się wersja poprawiona, najlepiej autorstwa kogoś, kto specjalizuje się ściślej w tym okresie, bo tematyka bizantyjska leży raczej na obrzeżach głównego obszaru kompetencji Nicolle'a, znanego przede wszystkim z prac o wyprawach krzyżowych i armiach islamskich.
Zdecydowanie mocniejszą stroną tomu są ilustracje Angusa McBride'a. Osiem barwnych plansz, przedstawiających żołnierzy od późnorzymskich legionistów po bizantyjskich kataphraktów, to typowy dla tego ilustratora poziom rzemiosła - dbałość o detal uzbrojenia i uniformów, którą zresztą sam Nicolle komentuje w towarzyszących opisach. Jeden z recenzentów księgarni internetowej przyznaje wprost, że kupił ten tom nie dla tekstu, lecz właśnie dla ilustracji dokumentujących przejście armii rzymskiej w armię wschodniorzymską, i uznaje to za w pełni wystarczający powód zakupu. Trudno tej oceny nie podzielić - jako materiał ikonograficzny do rekonstrukcji historycznej, modelarstwa czy gier bitewnych książka broni się znacznie lepiej niż jako źródło wiedzy narracyjnej.
Ciekawie wygląda też rozbieżność w recepcji czytelniczej: podczas gdy amerykańscy nabywcy na Amazonie oceniają tom bardzo wysoko, z niemal wszystkimi recenzjami w przedziale czterech-pięciu gwiazdek, użytkownicy Goodreads są znacznie surowsi, a średnia ocen na tym portalu wypada wyraźnie niżej. Ta rozbieżność nie jest przypadkowa - sugeruje, że odbiorcy nastawieni głównie na walory kolekcjonerskie i ilustracyjne są usatysfakcjonowani, podczas gdy czytelnicy oczekujący pogłębionej narracji historycznej wychodzą z lektury rozczarowani. To dobra wskazówka dla potencjalnego nabywcy: trzeba wiedzieć, po co się po tę książkę sięga.
Podsumowując, jest to pozycja, którą warto polecić jako wprowadzenie wizualne i encyklopedyczny skrót - dobra na start dla kogoś, kto chce szybko zorientować się w ogólnym kształcie przemian wojskowych późnego antyku i wczesnego Bizancjum, oraz jako materiał referencyjny dla modelarzy i rekonstruktorów. Jako lektura historyczna w ścisłym sensie - rozwijająca argument, osadzająca fakty w szerszym kontekście przemian społecznych i administracyjnych - wypada słabiej, ponieważ gęstość materiału przytłacza dostępną przestrzeń, a bibliografia domaga się aktualizacji. Trzydzieści kilka lat po premierze książka pozostaje sympatycznym, choć wyraźnie przestarzałym punktem wyjścia, który dziś najlepiej czytać w połączeniu z nowszymi opracowaniami poświęconymi armii bizantyjskiej, takimi jak tomy Raffaele D'Amato.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder