"The Age of Tamerlane" Davida Nicolle'a, wydana przez Osprey Publishing w serii Men-at-Arms jako numer 222 (1990, 48 stron, ilustracje Angusa McBride'a), to pozycja, którą trudno oceniać w oderwaniu od charakteru całej serii - i to od razu wyznacza ramy dla recenzji. Osprey od dekad sprzedaje niewielkie, tanie w produkcji zeszyty jako kompendia wiedzy dla modelarzy, rekonstruktorów i miłośników historii wojskowości, którzy nie chcą (lub nie mogą) sięgać po akademickie monografie. W tym kontekście książka Nicolle'a spełnia swoje zadanie sprawnie, choć bez rewolucji - daje solidny, uporządkowany szkic organizacji, uzbrojenia i taktyki armii Timura, ale nie aspiruje do analizy historycznej w pełnym sensie tego słowa, i to jest jej największe ograniczenie, gdy czytelnik przychodzi z oczekiwaniem czegoś więcej niż przewodnika encyklopedycznego.
Struktura książki jest przejrzysta i logicznie skonstruowana: "Chromy zdobywca" (The Lame Conqueror), "Świat Timura" (Timur's World), "Armia Timura" (Timur's Army), "Strategia, taktyka i wojna oblężnicza" (Strategy, Tactics and Siege Warfare), "Późniejsi Timurydzi" (The Later Timurids), "Wrogowie Timurydów" (Foes of the Timurids), "Uzbrojenie i zbroje" (Arms and Armour) oraz komentarz do barwnych planszy (The Plates). Ten podział jest mocną stroną publikacji - Nicolle nie próbuje pisać biografii Timura w klasycznym sensie, lecz konsekwentnie skupia się na aspekcie militarnym, co pozwala uniknąć rozmycia tematu, jakim grzeszy wiele popularnych opracowań o wielkich zdobywcach. Rozdział o przeciwnikach Timurydów - Bizantyńczykach, Mamelukach, Ottomanach, Ormianach, Gruzinach i Mongołach - jest szczególnie wartościowy, bo rzadko spotyka się w jednym miejscu tak skondensowane zestawienie sił, z którymi zderzała się armia Timura na przestrzeni całej jego kampanii.
Merytorycznie Nicolle robi to, co robi najlepiej w swoich licznych tytułach dla Osprey - sięga po materiał archeologiczny i źródła pisane z regionu, którym rzadko poświęca się uwagę w anglojęzycznej historiografii wojskowej, i buduje na tej podstawie obraz armii będącej hybrydą: mongolskiej kawalerii, turkijskiej piechoty, chińskich technik oblężniczych oraz - co bywa zaskakujące dla czytelnika nieobeznanego z tematem - słoni bojowych przejętych po podboju Indii. To połączenie elementów z tak odległych tradycji wojennych jest właściwie najciekawszym wątkiem całej publikacji i świadczy o rzetelności researchu autora, choć trzeba przyznać, że sam Nicolle otwarcie zaznacza, iż wiele kwestii pozostaje przedmiotem interpretacji, a nie ustalonym faktem - co jest uczciwe wobec czytelnika, ale też sygnalizuje, że książka nie oferuje ostatecznych odpowiedzi, tylko punkt wyjścia do dalszych poszukiwań.
Ilustracje Angusa McBride'a, jak zwykle w tej serii, są mocnym punktem wydania - barwne, dopracowane w detalach uzbrojenia i uzupełnione komentarzem wskazującym źródła rekonstrukcji. Warto jednak odnotować szczegół, który umyka przy pierwszym czytaniu: sam Nicolle w tekście miejscami kwestionuje własne ilustracje McBride'a, co jest rzadkim i cennym przejawem intelektualnej uczciwości autora, ale jednocześnie budzi pytanie, na ile finalny produkt jest w pełni spójny wewnętrznie - gdy tekst i plansze nie zawsze się ze sobą zgadzają, czytelnik zostaje z pewną niepewnością interpretacyjną, którą trudno rozstrzygnąć bez dalszych studiów.
Głosy czytelników w sieci są w tej kwestii dość podzielone, choć generalnie przychylne. Na LibraryThing jeden z recenzentów określa tę pozycję jako jedną z lepszych w serii Men-at-Arms, chwaląc ograniczony zakres geograficzny i chronologiczny jako pozwalający na relatywnie głębszą eksplorację tematu niż w innych zeszytach serii - i to jest ocena, z którą trudno się nie zgodzić, biorąc pod uwagę, jak skupiona i konsekwentna jest struktura książki. Z drugiej strony na Thriftbooks pojawia się głos bardziej krytyczny wobec samego tekstu, nazywający go "tak sobie" (so-so) na tle bardzo dobrych ilustracji, a autor tej recenzji zwraca też uwagę na często zbyt małe reprodukcje fotografii, które utrudniają odczytanie szczegółów, na które powołuje się Nicolle w tekście - i ta uwaga wydaje mi się szczególnie trafna, bo format kieszonkowy Osprey rzeczywiście bywa ograniczeniem technicznym, które szkodzi merytorycznej wartości publikacji.
Jako lektura wprowadzająca dla kogoś, kto nie chce inwestować w drogie monografie akademickie czy sięgać po źródła perskie i turkijskie w oryginale, "The Age of Tamerlane" wypada dobrze - jeden z recenzentów na Thriftbooks otwarcie poleca ją jako najlepszy punkt wyjścia dla zachodniego czytelnika bez konieczności zagłębiania się w bardziej wymagające materiały, i trudno się z tą oceną nie zgodzić, mając na uwadze cel, jaki ta książka sobie stawia. Nie jest to jednak pozycja dla kogoś szukającego wyczerpującej analizy politycznej czy kulturowej fenomenu Timura - to raczej podręczny leksykon wojskowy, kompaktowy i rzeczowy, ale z natury rzeczy powierzchowny w kwestiach wykraczających poza organizację i wyposażenie armii. Dla kolekcjonerów serii Osprey i modelarzy zajmujących się epoką środkowoazjatycką pozycja obowiązkowa; dla czytelnika szukającego głębszego zrozumienia epoki Timurydów - raczej punkt startowy niż cel podróży.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder