Ta pozycja z serii Men-at-Arms Osprey Publishing (numer 195, wydanie z 1988 roku, 48 stron) to typowy dla tej linii wydawniczej zeszyt łączący zwarty tekst historyczny z kolorowymi planszami. Autorem jest David Nicolle, jeden z najpłodniejszych historyków wojskowości pracujących dla Osprey, specjalizujący się w armiach świata muzułmańskiego i wschodniej Europy, a ilustracje wykonał Angus McBride, uznawany za jednego z najlepszych rysowników historycznych tej generacji. Już samo zestawienie tych dwóch nazwisk budzi w czytelniku wysokie oczekiwania, bo obaj mają na koncie dziesiątki solidnych tytułów w tej serii.
Problem zaczyna się jednak na poziomie koncepcji całego tomu. Nicolle postawił sobie zadanie ogarnięcia w jednym, czterdziestoośmiostronicowym zeszycie wojskowości Węgier, Bizancjum, Bułgarii, Serbii, Albanii i Rumunii na przestrzeni ponad pięciuset lat - od roku 1000 do upadku węgierskiej potęgi po Mohaczu i kampaniach sulejmanowskich w 1568 roku. To zakres, który w innych seriach Osprey rozkładany jest na pięć czy sześć osobnych tomów, tu zaś musi się zmieścić w rozdziałach poświęconych po kolei: wprowadzeniu, chronologii, Węgrom, Bizancjum, Bułgarii, Serbii, Albanii i Rumunii, a na końcu opisowi tablic. Taka struktura siłą rzeczy spłaszcza każdy z tych frontów do kilku stron, co czyni z książki raczej przekrojowy przegląd niż analizę - i to jest jej najsłabszy punkt, niezależnie od kompetencji autora.
Sama jakość tekstu w obrębie tych ograniczeń jest solidna rzemieślniczo. Nicolle ma rozeznanie w uzbrojeniu, organizacji wojsk i wpływach kulturowych łączących węgierską szlachtę, bizantyjskich katafraktów, serbskich i bułgarskich władców z osmańską falą najazdów - i potrafi w jednym akapicie wskazać, jak technika uzbrojenia jednej armii przenikała do drugiej. To wciąż jest wartość dodana, której nie znajdzie się w syntetycznych podręcznikach historii regionu. Jednocześnie czytelnik szukający głębszej analizy taktyki czy struktury społecznej tych armii wyjdzie z lektury zawiedziony, bo na takie rozważania po prostu nie ma miejsca - każdy z sześciu "krajowych" rozdziałów to góra kilka stron zbitego tekstu.
Plansze Angusa McBride'a to bez wątpienia najtrwalsza wartość tego wydania. Osiem barwnych tablic przedstawiających węgierskich, bizantyjskich, serbskich i bałkańskich wojowników w pełnym rynsztunku jest wykonanych z charakterystyczną dla McBride'a precyzją w detalach uzbrojenia i ubioru, a czarno-białe rysunki uzupełniające tekst dodają kontekstu, którego nie da słowo pisane. Wielu kolekcjonerów i recenzentów wprost przyznaje, że to właśnie ilustracje, nie tekst, są dziś głównym powodem, dla którego warto po ten zeszyt sięgnąć - i trudno się z tą oceną nie zgodzić, bo materiał wizualny zestarzał się znacznie lepiej niż narracja historyczna.
Opinie czytelników w sieci, choćby na Goodreads, gdzie książka ma średnią ocenę w okolicach 3,4 z 5 gwiazdek przy niespełna czterdziestu głosach, dobrze oddają ten rozdźwięk. Jeden z recenzentów zauważa, że to "połowiczny" tom serii Men-at-Arms, który próbuje łączyć uzbrojenie różnych krajów regionu, choć materiału starczyłoby na książkę kilka razy dłuższą. Inny, bardziej krytyczny głos określa tekst jako zbyt pobieżny, by wyciągnąć z niego jakąkolwiek konkretną wiedzę, chwaląc jednocześnie szatę graficzną. Trzecia opinia ujmuje rzecz najtrafniej: Nicolle od lat jest zaufanym autorem Osprey i nic w tym zeszycie nie jest źle napisane, problem leży gdzie indziej - publikacja została wyprzedzona przez trzy dekady dalszych badań historycznych, a jej obecna racja istnienia to w gruncie rzeczy walory ilustracyjne, nie merytoryczne. Ta diagnoza wydaje się uczciwa i pokrywa się z moim własnym odczuciem po lekturze.
Warto też pamiętać o kontekście wydawniczym - mamy do czynienia z książką z 1988 roku, a stan badań nad wojskowością środkowo-wschodniej Europy późnego średniowiecza posunął się od tego czasu znacząco, szczególnie w zakresie archeologii uzbrojenia i rewizji chronologii bałkańskich kampanii osmańskich. Nicolle pisał w czasach, gdy wiele z tych ustaleń nie było jeszcze dostępne, co nie jest jego winą, ale obniża dziś wartość poznawczą tekstu w stosunku do nowszych pozycji tej samej serii czy monografii specjalistycznych.
Komu mogę tę książkę polecić? Przede wszystkim modelarzom, kolekcjonerom miniatur i osobom poszukującym wiarygodnego materiału ikonograficznego do rekonstrukcji uzbrojenia regionu w tym okresie - tu zeszyt wciąż sprawdza się bez zarzutu. Czytelnikom szukającym pogłębionej narracji historycznej o przyczynach upadku węgierskiej potęgi czy mechanizmach osmańskiej ekspansji na Bałkanach radziłbym sięgnąć po nowsze, obszerniejsze prace - ta książka da im jedynie zarys, nie analizę. Jako szybkie wprowadzenie do tematu i estetyczna przyjemność płynąca z plansz McBride'a broni się nadal, ale jako źródło wiedzy historycznej pozostaje dokumentem swojej epoki bardziej niż trwałym wkładem do tematu.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder