M103 Heavy Tank 1950-74 to sto dziewięćdziesiąty siódmy tom serii New Vanguard wydawnictwa Osprey, opublikowany w marcu 2013 roku, autorstwa Kennetha W. Estesa, z ilustracjami Richarda Chasemore'a. Wybór tematu sam w sobie zasługuje na uznanie - ciężki czołg powojennej armii amerykańskiej jest tematem niszowym nawet w gronie miłośników pancerniaków, przyćmionym przez poczet Pattonów i Shermanów, a Estes, emerytowany oficer Korpusu Piechoty Morskiej i absolwent Akademii Marynarki Wojennej z 1969 roku, ma odpowiednie zaplecze, by tę lukę wypełnić rzetelnie, a nie powierzchownie. To atut, bo autor pisze o M103 nie jak historyk-amator zafascynowany egzotyczną maszyną, lecz jak ktoś rozumiejący logikę wojskowej biurokracji, która ten czołg produkowała, testowała i ostatecznie porzuciła.
Układ książki - Wstęp, Projekt i rozwój, Historia eksploatacji, Warianty, Bibliografia, Indeks - jest typowy dla serii New Vanguard i w tym przypadku sprawdza się dobrze, bo temat sam narzuca chronologiczną, przyczynowo-skutkową narrację. Najmocniejszą częścią jest rozdział o projektowaniu i rozwoju: Estes pokazuje, jak T43 wyrósł z powojennych ambicji Armii, by dorównać ciężkim czołgom sowieckim (IS-3), i jak pośpiech wywołany wybuchem wojny koreańskiej w grudniu 1950 roku wymusił produkcję trzystu egzemplarzy jeszcze przed zakończeniem prób. To nie jest suchy wykaz danych technicznych - autor konsekwentnie wiąże decyzje inżynierskie z kontekstem politycznym i budżetowym, co czyni tę część najbardziej wartościową analitycznie w całej książce, choć czytelnik szukający wyłącznie "suchych" specyfikacji technicznych może odczuć niedosyt tabel.
Rozdział o historii eksploatacji jest interesujący właśnie dlatego, że opowiada o czołgu, który nigdy nie wystrzelił do wroga w boju - służył w Niemczech Zachodnich i, co ciekawe, w bazie Guantanamo, będąc bronią odstraszania, a nie bronią wojny. Estes dobrze oddaje ten paradoks: M103 był technicznie przestarzały już w chwili wejścia do służby (poprawki obejmowały ponad sto usterek wykrytych w Fort Knox, m.in. wadliwe sterowanie działem i słabą balistykę pocisków), a mimo to pozostawał jedyną bronią gwarantującą zniszczenie sowieckich czołgów ciężkich aż do epoki pocisków przeciwpancernych. To dobrze udokumentowany wątek, choć chciałoby się więcej relacji załóg - książka wspomina o szacunku, jakim darzyli oni potężne uzbrojenie maszyny, i o żmudnej procedurze ładowania pociskiem i ładunkiem miotającym w ciasnej wieży, ale takich fragmentów "z pierwszej ręki" jest w tekście stosunkowo mało jak na ograniczoną objętość publikacji.
Rozdział poświęcony wariantom, w tym pojazdowi ewakuacji M51, jest zwięzły, ale funkcjonalny - nie ma tu prób sztucznego rozbudowywania treści kosztem precyzji, co bywa problemem w tego typu opracowaniach. Ilustracje Richarda Chasemore'a, w tym barwne plansze przedstawiające M103 w scenariuszach bojowych, których czołg nigdy nie doświadczył, są malarsko poprawne, choć - jak zauważył jeden z recenzentów - mają charakter spekulatywny, "co gdyby", a nie dokumentalny, co warto mieć na uwadze, oceniając ich wartość historyczną w stosunku do czysto ilustracyjnej.
Odbiór książki wśród recenzentów specjalistycznych jest zgodnie pozytywny, choć bez zbytniego entuzjazmu. Scott Van Aken z modelingmadness.com napisał, że "stanowi bardzo interesującą historię tego wielkiego, zimnowojennego czołgu i jest książką, która zasługuje na miejsce na półce każdego pasjonata pancerza". James A. Cox z Midwest Book Review określił ją jako "solidny przegląd traktujący czołg M103 jako przykład powojennych trendów projektowych armii amerykańskiej". Te opinie są trafne, ale też sygnalizują ograniczenia formatu - to nie jest praca przełomowa ani odkrywcza, lecz kompetentne podsumowanie tematu, które prawdopodobnie nie zaskoczy czytelnika już zaznajomionego z powojenną historią amerykańskiej broni pancernej, za to świetnie wprowadzi w temat kogoś, kto o M103 nigdy wcześniej nie słyszał.
Jako pozycja w serii New Vanguard, licząca standardowe czterdzieści osiem stron, książka nie aspiruje do wyczerpującej monografii i nie powinna być tak oceniana - w tym gatunku Estes wykonuje pracę solidną, precyzyjną i pozbawioną zbędnego balastu. Największą jej zaletą jest umiejętność osadzenia technicznej historii nieudanego z pozoru projektu w szerszym kontekście instytucjonalnym - to Korpus Piechoty Morskiej, a nie Armia, uwierzył w ten czołg i doprowadził go do służby, co samo w sobie jest ciekawszą opowieścią niż większość specyfikacji pancerza czy uzbrojenia. Słabością pozostaje ograniczona objętość, która nie pozwala rozwinąć wątków osobowych i taktycznych tak, jak zasługiwałby na to temat równie niszowy, co interesujący. Dla kolekcjonerów modeli, entuzjastów zimnej wojny i czytelników poszukujących zwięzłego, rzetelnego kompendium na temat mniej znanego rozdziału amerykańskiej broni pancernej jest to lektura zdecydowanie warta polecenia; dla badaczy szukających głębszej analizy źródłowej - raczej dobry punkt wyjścia niż ostateczne słowo w temacie.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder