Wydawnictwo Osprey od dekad wyznacza pewien standard w popularyzacji historii wojskowości: kompaktowy format, bogata ikonografia, tekst wystarczająco skondensowany, by nie zniechęcić laika, a zarazem na tyle rzeczowy, by nie drażnić znawcy. Pozycja nr 86 w serii Campaign - poświęcona kampanii Armady z 1588 roku - wpisuje się w tę tradycję przyzwoicie, choć z wyraźnymi zastrzeżeniami.
Angus Konstam to historyk z poważnymi kwalifikacjami: pracował jako kustosz broni w Tower of London i jako główny konserwator w Mel Fisher Maritime Museum na Key West, a pracę magisterską poświęcił szesnastowiecznej artylerii okrętowej i taktyce morskiej. Trudno wyobrazić sobie lepsze przygotowanie do pisania o flotach Filipa II i Elżbiety I. Wiedza autora jest odczuwalna - i to jest największy atut tej książki.
Struktura tytułu jest standardowa dla serii Campaign: wstęp historyczny, geneza kampanii, sylwetki dowódców, charakterystyka flot, omówienie planów operacyjnych, przebieg kampanii, następstwa, chronologia, spis lektur uzupełniających oraz - co wyróżnia tę serię - rozdział o spuściźnie archeologicznej. Ten ostatni element jest szczególnie cenny: wraki okrętów Armady odkrywane u wybrzeży Irlandii i Szkocji dostarczyły materiału, którego źródła pisane nie zastąpią. Konstam korzysta z tej wiedzy jako archeolog morski, nie tylko jako historyk gabinetowy, i to czuć.
Rozdziały poświęcone flotom i dowódcom są solidne. Konstam dostarcza zwięzłych, ale trafnych charakterystyk zarówno stron konfliktu, jak i ich planów operacyjnych. Portrety Mediny Sidonii - niechętnego swojej roli admirała, który mimo to utrzymał w miarę spójną flotę przez tydzień walk - i lorda Howarda z Effingham wypadają przekonująco. Autor unika łatwego szufladkowania: Armada nie jest tu przedstawiona jako zbiorowisko niekompetentnych, a Anglicy nie urośli do rangi niezwyciężonych korsarzy.
Centralny rozdział relacjonujący sam przebieg kampanii to część najstaranniej napisana. Konstam dochodzi do wniosku, że hiszpańska flota przez cały tydzień walk utrzymywała zwarte szyki obronne, a Anglicy - dysponując przewagą w manewrowości i artylerii - nie byli w stanie rozbić Armady bezpośrednim atakiem. Dopiero atak pod Calais zmusił Hiszpanów do porzucenia planów desantowych, a atlantyckie sztormy dokończyły dzieła zniszczenia na powrotnej drodze wokół Szkocji i Irlandii. To interpretacja historycznie uzasadniona i dobrze uargumentowana - daleka od wiktoriańskiej hagiografii Drake'a i Hawkinsa.
Poważniejsze zastrzeżenia dotyczą tego, czego w książce nie ma. Konstam nie wspomina o 18 973 żołnierzach zaokrętowanych na pokładach Armady - pięciu tercjach stanowiących rdzeń sił desantowych - przez co obraz operacji pozostaje niekompletny. Całkowicie pominięty jest też wymiar finansowy i logistyczny kampanii: kwestia zaopatrzenia floty w amunicję prochową (jej niedobory były istotnym czynnikiem ograniczającym efektywność ognia, zwłaszcza po stronie angielskiej) czy kosztów utrzymania stałej marynarki wojennej. To nie drobne luki - to strukturalne braki, które sprawiają, że obraz strategiczny kampanii jest niepełny.
Inną słabością jest marginalność wymiaru dyplomatycznego. Autor zarysowuje napięcia między Anglią a Hiszpanią jako tło, ale pobieżnie. Tymczasem rok 1588 był zarazem kulminacją wieloletnich zmagań religijno-politycznych w Niderlandach, a "Wielkie Przedsięwzięcie" Filipa II miało wymiar wykraczający daleko poza samą operację morską. Czytelnik zainteresowany tą głębszą perspektywą będzie musiał sięgnąć gdzie indziej.
Ilustracje Howarda Gerrarda, obejmujące panoramiczne widoki z lotu ptaka na sceny bitewne, są starannie opracowane pod względem historycznym - z dokładnymi konturami, skalą i ukształtowaniem terenu. Mapy taktyczne pozwalają śledzić ruchy flot w Kanale La Manche etap po etapie, co przy tak dynamicznej kampanii jest realnym ułatwieniem. Strona wizualna tej pozycji - jak w większości tytułów Osprey - broni się sama i stanowi autentyczną wartość dodaną, nie tylko ozdobnik.
Podsumowując: "The Armada Campaign 1588" to rzetelne wprowadzenie do tematu, napisane przez kogoś, kto naprawdę rozumie realia XVI-wiecznej wojny morskiej. Jako punkt startowy dla kogoś, kto dopiero wchodzi w temat, lub jako podręczny kompendium dla miłośnika serii Campaign - sprawdza się dobrze. Dla czytelnika oczekującego pełniejszej analizy operacyjnej, z uwzględnieniem logistyki, sił lądowych i kontekstu politycznego, będzie to jednak lektura, po której niezwłocznie sięgnie po coś obszerniejszego - choćby po klasyczne opracowanie Colina Martina i Geoffreya Parkera. Konstam napisał książkę dobrą w granicach, które sobie wyznaczył. Problem w tym, że granice te są odczuwalnie wąskie.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com