Seria Osprey Campaign ma swoją żelazną formułę: kilkadziesiąt stron, twarda kompresja faktów, plansze bitewne i barwne ilustracje uzupełniające suchy tekst źródłowy. Tom 69 poświęcony bitwie pod Nagashino z 1575 roku wpisuje się w tę formułę bez większych odstępstw, co jest jednocześnie jego siłą i ograniczeniem. Stephen Turnbull uchodzi za najwybitniejszy w anglojęzycznym świecie autorytet w zakresie historii samurajów, a to akurat ten temat - pierwsze wielkie zwycięstwo broni strzeleckiej nad japońską ciężką kawalerią - pasuje do jego kompetencji jak rękawiczka.
Konstrukcja książki jest wzorcowo osprey’owska i to działa na jej korzyść. Po rozdziale wprowadzającym (Origins of the Campaign) następują Chronology, Opposing Commanders, Opposing Armies z odrębnymi podrozdziałami dla armii Ody Nobunagi, Tokugawy i Takedy, dalej Opposing Plans, The Siege of Nagashino Castle, The Battle of Nagashino, Aftermath, a tom zamykają bibliografia, opis pola bitwy dziś oraz sekcja wargamingowa. Taki układ daje czytelnikowi pełen łuk narracyjny od przyczyn konfliktu po jego echo we współczesnej turystyce historycznej, i trzeba przyznać, że proporcje między tymi częściami są utrzymane sensownie - nie ma tu rozdętego wstępu kosztem właściwej bitwy, co w tej serii bywa problemem.
Sama narracja czyta się dobrze, a to zasługa stylu Turnbulla, który potrafi prowadzić przez gęstą sieć japońskich nazw własnych bez gubienia czytelnika - choć, jak zauważają niektórzy recenzenci na portalach księgarskich, ta gęstość terminologii bywa momentami przytłaczająca dla osoby niewtajemniczonej w realia okresu Sengoku. Mocniejszą zastrzeżeniem jest jednak coś innego: autor szczegółowo opisuje umocnienia obronne Nobunagi i Ieyasu, ale słabiej wypada w analizie taktyki samej kawalerii Takeda, której sława i przewaga liczbowa w tej formacji są przywoływane raczej jako fakt niż wyjaśniane od strony doktryny bojowej - to wyraźny niedostatek w książce, która w tytule obiecuje analizę starcia dwóch systemów walki, nie tylko jednego z nich.
Poważniejszy problem dotyczy precyzji liczb, a to w publikacji wojskowo-historycznej grzech trudny do wybaczenia. Jeden z bardziej wnikliwych recenzentów wytknął, że na stronie 69 autor sugeruje, jakoby trzy tysiące muszkieterów mogło oddać przy jednym ładowaniu od ośmiu do dziewięciu tysięcy strzałów - co jest arytmetycznie niemożliwe - a na stronie 73 podpis pod ilustracją mówi o dwunastu tysiącach jeźdźców, choć sam Turnbull gdzie indziej podaje liczbę trzykrotnie mniejszą. Do tego dochodzą niespójności w przydziałach liczebności poszczególnych oddziałów oraz, jak to ujęto w jednej z recenzji, chaotyczny opis dwóch postaci Takeda na stronie 65, najwyraźniej efekt niedopracowanej redakcji. Tego rodzaju usterki nie dyskwalifikują książki jako wprowadzenia do tematu, ale każą podchodzić do podawanych liczb z dozą rezerwy, zwłaszcza gdy ktoś chciałby je cytować dalej.
Strona ilustracyjna pozostaje natomiast bezpiecznym atutem serii. Mapy bitewne są czytelne i dobrze rozplanowane, a barwne plansze - charakterystyczny znak rozpoznawczy Campaign - przedstawiają sceny szturmu i obrony palisad z odpowiednią dbałością o detal uzbrojenia i barw klanowych. Osobnym plusem są fotografie współczesnego terenu bitwy - rzadko spotykany w tej skali dodatek, który dobrze służy czytelnikom planującym wizytę na miejscu. Sekcja wargamingowa, choć skromna, jest miłym dodatkiem dla odbiorców zainteresowanych rekonstrukcją bitwy na stole, choć z oczywistych względów nie zastąpi dedykowanych podręczników do gier historycznych - jej wartość jest raczej inspiracyjna niż systemowa.
Recepcja książki wśród czytelników jest stabilnie dobra, choć niespektakularna: na Goodreads pierwsze wydanie z 2000 roku ma średnią 3,96 z pięciu gwiazdek przy 53 ocenach, a na Amazonie głosy idą w podobnym kierunku, chwaląc przystępność i bogactwo materiału ilustracyjnego przy jednoczesnym wskazywaniu na braki w głębszej analizie taktycznej. To uczciwa, choć niezachwycająca ocena - i moim zdaniem trafna. Nagashino 1575 jest solidnym punktem wyjścia dla kogoś, kto chce w godzinę czy dwie zrozumieć mechanikę i znaczenie tej bitwy, ale dla czytelnika szukającego rygorystycznej analizy wojskowej czy bezbłędnych danych liczbowych będzie to lektura wymagająca dodatkowej weryfikacji. Jako wstęp do tematu - zasłużone cztery gwiazdki na pięć; jako praca naukowa w pełnym sensie tego słowa - już znacznie skromniej.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com