Pozycja numer 48 w serii Osprey Campaign, wydana po raz pierwszy w 1997 roku, dotyczy starcia, które do dziś bywa stawiane jako szkolny przykład manewrowej wojny epoki napoleońskiej. Ian Fletcher, autor wielu tytułów osprejowskich poświęconych armii brytyjskiej w Hiszpanii i Portugalii, zajmuje się tu bitwą, którą sam tytuł określa jako najbardziej decydującą w całej wojnie półwyspowej - Wellington rozbił wówczas francuską armię Marmonta, a pościg za jej rozbitymi resztkami doprowadził do słynnej szarży kawalerii Legii Hanowerskiej (King's German Legion) pod Garcia Hernandez. To zdanie z opisu wydawcy jest może nieco przesadzone retorycznie, ale w gruncie rzeczy oddaje istotę: Salamanca to jedna z nielicznych bitew epoki, w których Wellington przeszedł z defensywy do błyskawicznej ofensywy i w ciągu kilku godzin odwrócił losy całej kampanii - i autor potrafi to przekonująco wykazać.
Struktura książki jest klasyczna dla serii i działa na jej korzyść. Po wprowadzeniu i naszkicowaniu planów obu stron następuje opis samej kampanii - czyli tygodni manewrowania, które poprzedziły starcie - a dalej charakterystyka dowódców, przebieg bitwy, osobny rozdział poświęcony szarży pod Garcia Hernandez, a na końcu omówienie skutków, opis pola bitwy w czasach współczesnych, chronologia, szyk bojowy obu armii oraz wskazówki bibliograficzne i sekcja dla wargamerów (Introduction, Opposing Plans, The Campaign, The Opposing Commanders, The Battle, Garcia Hernandez, Aftermath, The Battlefield Today, Chronology, Order of Battle, Further Reading, Wargaming Salamanca). Ten podział sprawia, że książka czyta się szybciej, niż mogłoby sugerować jej skromne 96 stron - każdy rozdział ma jasno wyznaczoną funkcję i nie ma tu balastu w postaci przydługich digresji.
Najsilniejszą stroną tomu jest właśnie część poświęcona kampanii manewrowej - czyli temu, co dzieje się przed bitwą. Fletcher dobrze tłumaczy, jak doszło do sytuacji, w której dwie armie maszerowały równolegle przez kilka dni, praktycznie na widoku siebie, zanim Marmont popełnił błąd, który Wellington natychmiast wykorzystał. To jest właściwie sedno bitwy - sama walka trwała zaledwie kilkadziesiąt minut w decydującej fazie - i autor poświęca temu odpowiednio dużo miejsca, nie traktując manewrów jako wstępu do "prawdziwej" treści.
Sam opis bitwy jest solidny, choć tu pojawia się znany problem całej serii Campaign: tekst stara się oddać dynamikę wielu jednoczesnych natarć - atak dywizji Pakenhama, kolejnych brygad brytyjskich i portugalskich uderzających niemal kaskadowo na rozciągniętą kolumnę francuską - a samo słowo bywa zbyt wolnym medium dla takiej symultaniczności. Jeden z recenzentów na Goodreads zauważył, że mimo atrakcyjnych map ciężko mu było śledzić przebieg walki w samym tekście i że pomogłyby częstsze, aktualizowane mapy albo wręcz animowana grafika - i to jest uwaga, z którą trudno się nie zgodzić, choć w 1997 roku takie rozwiązania były oczywiście nie do pomyślenia w formacie papierowym.
Ilustracje Billa Younghusbanda to mocny punkt wydania. Ilustracje - przedstawiające między innymi szarżę KGL pod Garcia Hernandez oraz starcia piechoty na linii francuskiej - są w typowym dla Younghusbanda stylu: dynamiczne, dobrze osadzone w realiach umundurowania epoki, choć bez przesadnego dramatyzmu. W połączeniu z fotografiami terenu wykonanymi specjalnie dla tej publikacji - co jeden z recenzentów z Amazona wymienił jako szczególnie wartościowy element, dający realne wyobrażenie o terenie - książka daje czytelnikowi dobre wyobrażenie o krajobrazie, w którym armie się ścierały: otwarte wzgórza i doliny w okolicach Arapiles, gdzie pole widoczności decydowało o tym, kto pierwszy zauważy błąd przeciwnika.
Rozdział o Garcia Hernandez, choć krótki, jest jednym z ciekawszych fragmentów, bo dotyczy epizodu, który łatwo zgubić w narracji o samej bitwie głównej - szarży kawalerii niemieckiej, która rozbiła francuską czworoboczną formację piechoty, co samo w sobie było rzadkością w epoce napoleońskiej. Fletcher poświęca temu osobny rozdział, co jest dobrą decyzją redakcyjną, bo wydarzenie to bywa w innych publikacjach traktowane jako przypis.
Słabością - choć w pełni zrozumiałą z perspektywy formatu - jest nieuchronna powierzchowność. Recenzent na Goodreads, który wcześniej słuchał obszernych podcastów o Salamance, zauważył, że tak skromny tom z 1997 roku nie może konkurować z dogłębną analizą opartą na najnowszych badaniach, jaką prezentują wielogodzinne audycje - i to jest uwaga, którą warto mieć w głowie. Książka Fletchera nie jest monografią naukową, nie wprowadza nowych ustaleń badawczych, a jej rola jest raczej wprowadzająca: dać czytelnikowi solidną ramę faktograficzną, mapy, ilustracje i chronologię, zanim sięgnie po prace bardziej szczegółowe.
Mimo to, w swojej kategorii, książka wypada bardzo dobrze. Jeden z recenzentów Amazona określił ją jako dobre wprowadzenie do bitwy i kampanii, którą głębiej zbadali inni historycy, i polecił ją z tym zastrzeżeniem - co wydaje się trafnym podsumowaniem: to solidny punkt wyjścia, nie punkt dojścia. Inny recenzent zauważył z kolei, że Osprey Campaign sprawdza się najlepiej wtedy, gdy temat dotyczy jednej, dość prostej w przebiegu bitwy, a strona zwycięska jest brytyjska - i Salamanca spełnia te kryteria w stopniu wzorcowym, co czyni ją jedną z lepszych pozycji w całej serii.
Dla kogo jest ta książka? Dla czytelnika, który chce w godzinę lub dwie zrozumieć, dlaczego Salamanca uważana jest za przełom w karierze Wellingtona jako dowódcy ofensywnego, zobaczyć dobre mapy i ilustracje oraz dostać gotową chronologię i szyk bojowy do dalszych poszukiwań. Dla kogoś szukającego głębokiej analizy taktycznej czy nowych interpretacji - to raczej przedsmak, nie danie główne. Jako wprowadzenie do tematu jednak działa bardzo dobrze i mimo wieku (publikacja ma już prawie trzydzieści lat) wciąż broni się jako przystępny, dobrze zilustrowany przewodnik po jednej z najważniejszych bitew wojny półwyspowej.
Tu można zakupić książkę: Amazon, AbeBooks, BookFinder.com