Bitwa jutlandzkaBitwa jutlandzka (w historiografii niemieckiej zwana bitwą na Skagerraku, niem. Skagerrakschlacht) była to bitwa morska stoczona 31 maja i 1 czerwca 1916 roku na Morzu Północnym w pobliżu Półwyspu Jutlandzkiego i Skagerraku, pomiędzy zespołami flot: brytyjskiej Royal Navy i niemieckiej Kaiserliche Marine. Była to największa bitwa morska I wojny światowej. Wzięło w niej udział łącznie 246 okrętów i ostatecznie pomimo tego, iż wynik bitwy nie był jednoznaczny, miała ona znaczący wpływ na przebieg starć na morzu podczas I wojny światowej.

Brytyjska Royal Navy w 1914 r. niewątpliwie stanowiła największą siłę na morzach i oceanach świata, nie do pobicia pod względem liczby i jakości okrętów oraz załóg. Była głównym instrumentem, który pomógł w kształtowaniu ogromnego imperium kolonialnego i silnym symbolem światowej supremacji. Na początku I wojny światowej Wielka Brytania miała olbrzymią przewagę na morzu w porównaniu do przeciwników. Na dzień 1 sierpnia 1914 r. Royal Navy liczyła 20 wielkich i 42 mniejszych okrętów liniowych, 9 krążowników liniowych, 136 krążowników różnych klas (w tym 60 krążowników pancernych, 49 krążowników pancernopokładowych, 15 krążowników zwiadowczych i 11 starszych krążowników III klasy), 229 niszczycieli, 110 torpedowców i 76 okrętów podwodnych, co wraz z ogromną liczbą mniejszych jednostek (kanonierek, jednostek patrolowych, pomocniczych itp.) dawało łącznie ponad 2 miliony ton (dane obejmują wszystkie okręty znajdujące się w owym czasie w służbie, nawet jeżeli nie były wykorzystywane zgodnie z pierwotnym charakterem). Odpowiednikiem Royal Navy i głównym jej przeciwnikiem w wojnie na morzach była niemiecka Kaiserliche Marine. Jej główną siłą była Hochseeflotte, która była jednym z głównych instrumentów polityki międzynarodowej cesarza Wilhelma II. Została utworzona przez wielkiego admirała von Tirpitza, w celu ochrony floty handlowej oraz używana do stworzenia i zabezpieczenia młodego imperium kolonialnego. Jej strategicznym celem było przeciwstawienie się dwóm głównym tradycyjnym potęgom morskim: Francji i Wielkiej Brytanii. Nazwy niemieckich okrętów poprzedzał skrót "SMS” od "Seiner Majestät Schiffe", odpowiadający brytyjskiemu "HMS” od "His (Her) Majesty's Ship". Niemiecka Kaiserliche Marine 1 sierpnia 1914 r. posiadała 13 wielkich i 30 mniejszych okrętów liniowych (w tym 8 pancerników obrony wybrzeża), 4 krążowniki liniowe, 9 pancernych oraz 42 mniejsze krążowniki, 144 duże torpedowce (odpowiadające w dużym stopniu brytyjskim niszczycielom) oraz 32 mniejsze torpedowce i 28 okrętów podwodnych - ogółem ponad 600 tysięcy ton. Obie strony przywiązywały do swoich sił morskich olbrzymie znaczenie, jednak z różnych powodów. Wielka Brytania była uzależniona od dostaw towarów i żywności drogą morską (Wielka Brytania produkowała w ciągu roku żywność w ilości wystarczającej tylko na sześciomiesięczne zaopatrzenie ludności), więc posiadanie silnej floty było dla Brytyjczyków gwarantem istnienia. W związku z tym przykładano dużą wagę do strategicznego i taktycznego użycia swoich sił morskich, z naciskiem na dosyć ostrożne planowanie operacji, które mogły przynieść wymierne szkody dla Royal Navy. Z kolei Niemcy, napędzane nowoczesnym i prężnie działającym przemysłem oraz podbudowane sukcesami sił działających na lądzie, dążyły coraz odważniej i agresywniej do konfrontacji z Royal Navy. Jednak mimo ambicji i brawury admirałów, w Niemczech odczuwano duży respekt przed Brytyjczykami, za którymi stało stulecie panowania na morzach świata i ponad trzysta lat zwycięstw. Niemieccy historycy, chcąc podtrzymać na duchu dowódców własnej floty przypominali jednak, że Wielka Brytania potrafiła bić nawet znacznie silniejszego wroga jak stało się w przypadku hiszpańskiej armady. Dowodzili, że niemiecka flota może dokonać takiego samego wyczynu w odniesieniu do silnej Royal Navy. Poza tym mieli doskonały przykład płynący z dokonań na lądzie, gdzie pruska armia odnosiła wiele sukcesów w walce z silniejszym przeciwnikiem.

Kaiser Wilhelm IINiemiecki cesarz Wilhelm II, mimo niechęci, a wręcz nienawiści do Wielkiej Brytanii (co był dziwne o tyle, że był wnukiem królowej Wiktorii), również odczuwał ogromny respekt przed Royal Navy. Dodatkowo nie miał zbyt wielkiego zrozumienia dla spraw własnej marynarki wojennej, mimo tego iż był wielkim miłośnikiem floty i była ona jego wielką pasją. Bardzo interesował się najnowszymi trendami w budownictwie okrętów oraz rolą marynarki wojennej w polityce zagranicznej. Kiedy objął rządy w 1888 r. planował zreformować marynarkę wojenną II Rzeszy i stworzyć siłę, z którą musiałaby się w przyszłości liczyć nawet Royal Navy. Rozpoczął od reform administracyjnych, 30 marca 1889 r. rozwiązując Admiralicję Floty Imperialnej, która do tej pory stanowiła ministerialny organ zarządzający marynarką wojenną. Na jej miejsce powołano trzy nowe urzędy, które przejęły jej funkcję. Pierwszym urzędem było Najwyższe Dowództwo Marynarki (niem. Admiralstab). Było odpowiedzialne za operacje i rozlokowanie poszczególnych eskadr i dywizjonów okrętów, jak również za strategię i taktykę ich wykorzystania. Drugim tworem był Imperialny Urząd Marynarki Rzeszy (niem. Reichmarineamt). Na jego czele stał sekretarz marynarki, natomiast głównym zadaniem tego urzędu było określanie w jakim kierunku ma przebiegać rozwój marynarki wojennej, od strony technicznej, jakościowej i ilościowej. Miał za zadanie określić (w ramach zaplanowanej strategii wykorzystania marynarki w odniesieniu do potencjalnych rywali) ile i jakich okrętów potrzeba zbudować. Urząd ten miał również za zadanie pozyskiwanie funduszy na rozwój floty. Trzecim urzędem był Imperialny Gabinet Morski, którego kompetencje były nieco niejasne, jednak skupiały się na doradzaniu cesarzowi w sprawach floty. Ponieważ wszystkie te trzy urzędy znajdowały się na tym samym poziomie jeżeli chodzi o hierarchię, dochodziło między nimi do tarć kompetencyjnych i utrudniało wypracowanie jakiejś wspólnej strategii dotyczącej rozwoju i planowanego wykorzystania marynarki wojennej. Taka struktura dowodzenia miała negatywny wpływ na niemieckie działania wojenne w I wojnie światowej, ponieważ profesjonalna głowa Cesarskiej Marynarki Wojennej, podobna do brytyjskiego Pierwszego Lorda Morza (ang. First Sea Lord), powstała dopiero w sierpniu 1918 r. Tymczasem sam cesarz nie miał żadnej spójnej wizji na temat tego jak miałaby wyglądać jego flota, dodatkowo nie ułatwiały mu podjęcia decyzji konkurujące ze sobą urzędy. Strategii opracowanej przez Admiralstab nie uznawał Urząd Marynarki Rzeszy, zamawiając nowe jednostki według własnego planu, na dodatek z wielkim trudem zdobywając na nie pieniądze w niechętnym zbrojeniom morskim Reichstagu. Großadmiral Alfred von TirpitzDopiero pojawienie się na stanowisku sekretarza marynarki admirała Alfreda von Tirpitza zmieniło sytuację. Nazywany "Wiecznym Tirpitzem" z powodu umiejętności (w odróżnieniu od wielu innych dostojników państwowych) zachowania swego stanowiska w zmieniających się uwarunkowaniach politycznych, początkowo nie był w stanie przeforsować swoich pomysłów, nawet mimo wielkiego poparcia ze strony cesarza Wilhelma II.  W 1897 r. Tirpitz objął tekę sekretarza marynarki (szefa Urzędu Marynarki Rzeszy). Wysuwał pomysły rozbudowania floty Cesarstwa Niemieckiego na ogromną skalę, w czym spotykał się z aprobatą ze strony cesarza Wilhelma II, jednak w przeciwieństwie do Kaizera doskonale wiedział jak ma wyglądać i do czego ma zostać użyta marynarka wojenna II Rzeszy. Będący doskonałym organizatorem i doskonale rozumiejąc znaczenie propagandy dla wyegzekwowania odpowiednich funduszy od Reichstagu, Tirpitz zaczął wprowadzać w życie swoje idee. Ich realizacja zaczęła się w 1898 r., kiedy wprowadzono w życie ustawę o flocie, według której miała powstać niemiecka marynarka wojenna zdolna do stawienia czoła francuskim i rosyjskim siłom morskim. Kolejna ustawa z 1900 r. zakładała zbudowanie do 1917 r. floty, która mogłaby z kolei stanowić poważne zagrożenie dla marynarki Wielkiej Brytanii.

 Admiral of the Fleet John Arbuthnot Fisher, 1st Baron FisherTu starania Tirpitza napotkały na poważne przeszkody, gdyż zaniepokojeni rozwojem floty swojego niezbyt oddalonego rywala Brytyjczycy również wprowadzali zmiany w Royal Navy, co zaowocowało zaprojektowaniem i zwodowaniem w 1905 r. nowoczesnego, monokalibrowego pancernika HMS "DREADNOUGHT”. Odpowiedzialnym za jego zbudowanie był brytyjski admirał John Fisher. Był on reformatorem i inicjatorem zmian jakościowych w Royal Navy, podobnie jak Tirpitz w przypadku Kaiserliche Marine. Admirał Fisher zdawał sobie sprawę z tego, iż Royal Navy mimo swojej przewagi ilościowej i jakościowej nie jest przygotowana do prowadzenia nowoczesnej wojny, pławiąc się w przeświadczeniu o swojej elitarnej pozycji i niezwyciężoności. Kiedy w 1904 r. objął stanowisko Pierwszego Lorda Morza (ang. First Sea Lord) czyli szefa admiralicji brytyjskiej, rozpoczął wprowadzanie długofalowych reform i zmian w marynarce wojennej. Nie tylko zreformował system szkolnictwa kadr marynarki, był również inicjatorem wprowadzenia na wyposażenie Royal Navy najnowszych rozwiązań technologicznych, materiałów, rodzajów napędu i uzbrojenia wpływających na nowoczesność okrętów. Kolejnym z jego posunięć była koncentracja okrętów Royal Navy na wodach ojczystych. Zawarcie porozumienia z Japonią spowodowało iż Brytyjczycy mogli wycofać z Dalekiego Wschodu dotychczas tam stacjonujące ciężkie okręty. Podobnie stało się w przypadku stacjonującej na obszarze Morza Śródziemnego eskadry okrętów liniowych. Mogła ona zostać wysłana z powrotem do kraju, kiedy na skutek zbliżenia z Francją odpowiedzialność za akwen Morza Śródziemnego przejęła jej marynarka wojenna, gdzie z kolei Royal Navy miała być odpowiedzialna za obszar Morza Północnego. Te wszystkie porozumienia dyplomatyczne pozwoliły Fisherowi na stopniowe przesunięcie sił i skoncentrowanie ich na wodach ojczystych. Powołał on do życia Flotę Kanału (ang. Channel Fleet), w której skoncentrowano niemal wszystkie najnowocześniejsze okręty pancerne. Oprócz tego nakazał on rozpoczęcie budowy dużej bazy morskiej w Rosyth na wschodnim wybrzeżu, która była znacznie bliżej planowanego teatru działań floty niż dotychczasowe bazy. 

Kolejnym z jego dokonań było przystąpienie do budowy pancernika HMS "DREADNOUGHT” - okrętu, którego projekt i konstrukcja tak dalece odbiegała od poprzednich projektów ciężkich okrętów pancernych (i przewyższała je), iż  wszelkie starsze pancerniki, wybudowane według dawniejszych wytycznych zaczęto nazywać predrednotami (od nazwy pancernika), natomiast wszystkie pancerniki powielające rozwiązania zastosowane na HMS "DREADNOUGHT” zaczęto nazywać ogólnie drednotami. Jego nowoczesność, jednolite, silne uzbrojenie artyleryjskie, jak również zastosowanie wielu nowinek technicznych (jak napęd turbinowy) sprawiło, iż wszystkie budowane dotychczas ciężkie okręty artyleryjskie stały się przestarzałe. Krótko mówiąc: HMS "DREADNOUGHT” był silniej uzbrojony, opancerzony i szybszy od wszystkich współczesnych mu okrętów pancernych. Pozostałe potęgi morskie zdając sobie sprawę że posiadane przez nie okręty nie spełniają już wymagań nowoczesnego pola walki rozpoczęły starania w celu naprawy sytuacji, rozpętując światowy wyścig zbrojeń morskich na taką skalę, że nawet Turcja i Chile do niego przystąpiły. Podobnie postąpili i Niemcy, jednak nawet mimo wydatkowania wielu milionów marek na infrastrukturę portową i nowe okręty, zostali na starcie w tyle w porównaniu do Royal Navy. Kiedy w maju 1910 r. wchodził do służby ich pierwszy drednot SMS "NASSAU", Brytyjczycy posiadali już 7 takich jednostek, nie licząc uzbrojonych niemal jak drednoty wielkich krążowników pancernych (zwanych krążownikami liniowymi). Mimo swoich ambitnych planów, autorytet Tirpitza i jego możliwości były ograniczone. Minister marynarki wojennej i jego Reichmarineamt kompetencyjnie byli odpowiedzialni głównie za kwestię polityki rozbudowy floty i jej rozwoju, Tirpitz nie miał więc kontroli nad operacjami - to była odpowiedzialność Admiralstab, na którego czele stał admirał Hugo von Pohl (pełnił tą funkcję od 1 kwietnia 1913 r. do 1 lutego 1915 r.), który podobnie jak brytyjscy admirałowie Jellicoe i Beatty zasłużył się podczas powstania Bokserów, jednak w przeciwieństwie do nich nie posiadał silnej woli i w pełni podzielał poglądy Cesarza Wilhelma II na bardzo ostrożne wykorzystanie marynarki wojennej. 

Cesarz zalecał oszczędzanie floty na początku wojny w przekonaniu, że Francja i Rosja wkrótce padną pod ciosami armii lądowych Niemiec. Zgodnie z jego zaleceniami niemiecka flota miała w zasadzie nie przekraczać linii biegnącej od Horns Riff do Terschelling, czyli operować w południowo-wschodnim rejonie Morza Północnego, w niedużej odległości od własnych pól minowych. Oznaczało to dla dowodzącego flotą niemiecką admirała Friedricha von Ingenohla zakaz przeprowadzania jakichkolwiek operacji ofensywnych z wykorzystaniem pancerników i krążowników liniowych. Wilhelm II nie chciał narażać Hochseeflotte na klęskę gdyż wyraźnie liczył się z pozycją, wyszkoleniem, poziomem technicznym i tradycją morskiego przeciwnika. Dlatego też niemiecka flota wykazała się bezczynnością w początkowym okresie wojny, nie próbując w znaczący sposób przeszkodzić Wielkiej Brytanii w transferze przez Kanał La Manche lądowego Korpusu Ekspedycyjnego, który miał wspomóc Francję w walkach. Zgodnie z początkowymi założeniami, niemiecka flota miała prowadzić jedynie drobne operacje, aż do osłabienia Royal Navy w takim stopniu aby można było  użyć  Hochseeflotte. Jednak mimo swojej zachowawczej polityki Kaiser był pod wrażeniem działań Francji przeciwko Brytyjczykom w XVIII wieku, którzy skutecznie próbowali osłabić przewagę Royal Navy. Uważał ponadto, iż Wielka Brytania zgodnie ze swoją taktyką zastosuje wkrótce ścisłą blokadę morską, co da sposobność Niemcom do osłabienia brytyjskiej floty poprzez zastosowanie nowoczesnych broni w których Niemcy szczególnie gustowali - min i torped. Zdawał sobie również sprawę z dążenia Wielkiej Brytanii do bezpośredniej konfrontacji flot liniowych i starał się początkowo jej uniknąć, gdyż przewaga w liczbie ciężkich okrętów artyleryjskich po stronie Royal Navy była bezdyskusyjna. Dodatkowym powodem przemawiającym na dosyć oszczędnym rozporządzaniem siłami była według Wilhelma i jego doradców możliwość brytyjskiego desantu na wybrzeża Niemiec. Sama obecność floty (jako "fleet in being" - floty, która samą swą egzystencją stanowi czynnik wojny) powodowała, iż Brytyjscy dowódcy musieli się z nią liczyć. 

Mapa Morza PółnocnegoPo kryzysie w Agadirze (kryzys międzynarodowy w 1911 r. na tle zerwania przez Francję umowy o neutralności Maroka (traktat w Algeciras)) Brytyjczycy opracowali nową strategię odległej blokady. W wyniku jej zastosowania wobec Niemiec, Hochseeflotte zostałaby ograniczona do Morza Północnego przez główne siły floty brytyjskiej skoncentrowane na północy w portach, gotowe do natychmiastowego działania, ilekroć patrolujące okręty podwodne poinformują o tym, że niemieckie okręty pojawiły się w ich strefach patrolowych. Dywizjony lekkich krążowników i niszczycieli, którymi dowodził komodor (ang. Commodore) Reginald Tyyrwhitt, miałyby stacjonować w Harwich, aby utrzymać tzw. Narrow Seas (obszar na południe od linii Flamborough Head – Heligoland) wolny od lekkich okrętów wroga i stawiaczy min. Dodatkowo 17 predrednotów miało zostać rozmieszczonych w portach na Kanale, aby zamknąć Cieśninę Dover. Porty Firth of Forth i Humber były najlepiej przygotowane, by służyć jako bazy dla głównej floty, ale zabrakło czasu na ochronę tych kotwicowisk przed zagrożeniem minowym i okrętami podwodnymi. Zwrócono więc uwagę na Scapa Flow, który to port był uważany za leżący poza zasięgiem ówczesnych U-Bootów. Ścisła blokada nie była możliwa w przypadku okrętów opalanych węglem mających na sobie wyłącznie paliwo na kilka dni działań na morzu. Dodatkowo pola minowe położone w pobliżu wrogich portów czyniły to zadanie zbyt niebezpiecznym: japoński admirał Togo stracił jedną trzecią swoich sił w pancernikach na minach u wybrzeży Port Arthur w maju 1904 roku. Ryzyko to zwiększyły okręty podwodne, które mogłyby czaić się niewidoczne i zatopić pancernik za pomocą jednej torpedy. Początkowo nie było metody ich wykrywania z wyjątkiem przypadkowego dojrzenia peryskopu, ani skuteczniej obrony, oprócz prędkości, zygzakowania i fizycznej obecności osłony niszczycieli. Poza tym początkowo okrętów podwodnych nie można go zatopić inaczej niż przez taranowanie lub ostrzał. Chociaż hydrofony i ładunki głębinowe pojawiły się w użyciu przed 1918 r., Asdic (sonar - metoda lokalizacji zanurzonych okrętów podwodnych) został opracowany dopiero po pierwszej wojnie światowej. Blokada niemieckich portów, którą planowano oczywiście przeprowadzić również była z tego powodu utrudniona. Chociaż w przypadku Brytyjczyków blokada była właściwą strategią dla silniejszej marynarki wojennej, ostatecznym celem zawsze było doprowadzenie wrogiej floty do starcia i zniszczenie. Brytyjska Admiralicja liczyła na pozytywne rezultaty (w postaci decydującej bitwy) już w sierpniu 1914 r. Już 4 sierpnia Jellicoe otrzymał rozkaz wyprowadzenia Grand Fleet (głównej siły liniowej Royal Navy, byłej Channel Fleet, przemianowanej w 1914 r.) ze Scapa na pierwszy z serii patroli przez Morze Północne, wracając na krótko do Scapa w celu uzupełnienia paliwa. Wyprawy te miały na celu częściowe sparaliżowanie niemieckiego handlu morskiego i zapewnienia swobody przemieszczania się brytyjskiej żegludze handlowej, ale także danie pretekstu Niemcom, w nadziei, że Hochseeflotte pojawi się z zamiarem zatrzymania brytyjskich sił przekraczających kanał La Manche. Jednak bezczynność niemieckiej floty nie była tak naprawdę związana ze skutecznością brytyjskiej blokady, a raczej z uwarunkowań politycznych w ówczesnych Niemczech oraz zachowawczego podejścia Wilhelma II. Mimo prowokacyjnych działań ze strony Royal Navy, pod koniec sierpnia niemiecka flota zasadniczo pozostawała w portach, zaś w poczynaniach przeciwników na morzach panował względny spokój, w przeciwieństwie do wojny na lądzie, gdzie szalały gwałtowne bitwy. Tak więc w sierpniu niemiecka flota bojowa pozostała w Jade, podczas gdy Brytyjskie Siły Ekspedycyjne przekroczyły Kanał bez utraty jednego człowieka.

W trzeciej dekadzie sierpnia doszło do wydarzeń, które utwierdziły Kaisera w ocenie sytuacji. W dniach 21 i 23 sierpnia lekkie siły niemieckie dokonały wypadu w morze, z drugiej zaś strony Admiralicja brytyjska, dla osłony działań desantowych w rejonie Ostendy, zarządziła na 28 sierpnia wypad tzw. sił Harwich, dowodzonych przez komodora Tyrwhitta (2 flotylle niszczycieli i 2 krążowniki wzmocnione dodatkowo 6 krążownikami) przeciw niemieckim jednostkom dozorującym przedpola głównych baz swojej floty (Wilhelmshaven, Bremerhaven, Cuxhaven). Aby zapewnić należytą osłonę siłom Harwich, admirał Jellicoe dodał im jako ubezpieczenie potężne siły pod wodzą admirała Davida Beatty'ego, których trzonem było 5 krążowników liniowych. Do bitwy (zwanej później bitwą pod Helgolandem) doszło przed południem 28 sierpnia, w nieciekawych warunkach pogodowych, częściowo w gęstej mgle. Początkowo Anglicy byli zaskoczeni zdecydowanym atakiem niemieckim jak i liczebnością ich sił, które liczyły aż siedem krążowników i dwie flotylle torpedowców, jednak w kulminacyjnym momencie bitwy, kiedy okręt flagowy Tyrwhitta był już poważnie uszkodzony, w obszar bitwy dotarły wreszcie krążowniki liniowe dalekiej osłony, szybko przechylając szalę bitwy na korzyść Brytyjczyków. Krążowniki liniowe Beatty'ego posłały na dno dwa krążowniki niemieckie: SMS "ARIADNA" i SMS "CÖLN", natomiast siłom lekkim uległ dodatkowo SMS "MAINZ". Niemiecka flota poniosła dotkliwe straty w ludziach - łącznie zginęło ponad 700 marynarzy i oficerów, wraz z kontradmirałem Leberechtem  Maassem. Po tym starciu Wilhelm II wydał rozporządzenie, iż osobiście będzie podejmował decyzję o wyjściu floty z portów, podkreślając ponadto konieczność unikania strat własnych. 

Bitwa miała jednak również inne skutki. Pomimo sukcesu Brytyjczycy byli zaniepokojeni. Admirał Jellicoe ocenił wysoko bojowego ducha niemieckich załóg; niepokoiły go nadto wiadomości o penetracji okrętów podwodnych przeciwnika północnych rejonów Morza Północnego (pierwsze doniesienia dotarły do niego 9 sierpnia). Dodatkowo 1 września zgłoszono jeden wewnątrz Scapa Flow. Chociaż późniejsze dochodzenie dowiodło, iż zgłoszenie to było fałszywe, to Jellicoe była zadowolony z takiego obrotu sprawy, gdyż mógł wymóc na Admiralicji pilną rozbudowę obrony bazy w Scapa. Z powodu niebezpieczeństwa związanego z niemieckimi okrętami podwodnymi Jellicoe zdecydował się ponadto na zmiany w rozmieszczeniu Grand Fleet. Jako punkt zaopatrywania w węgiel początkowo wyznaczono Loch Ewe, jednak kiedy 7 października zgłoszono tam U-boota zdecydowano o przeprowadzce do Lough Swilly w Irlandii Północnej. Położenie tej bazy było znacznie mniej korzystne w odniesieniu do teoretycznego przeciwdziałania niemieckim wypadom pod wschodnie wybrzeże Wielkiej Brytanii. Aby im zapobiegać wiele okrętów zamiast oczekiwać w bazie musiało znajdować się w gotowości na pełnym morzu, co powodowało ich zużycie oraz utrudniało skoncentrowane i skuteczne działanie większymi siłami. Okręty musząc spędzać cały czas na morzu i nie przekraczając 24-godzinnego postoju w porcie dla uzupełnienia zapasów paliwa, zaczęły wykazywać coraz większe oznaki nadmiernej eksploatacji, a co gorsza zaczęły się pojawiać usterki silników. Co więcej, z perspektywą wojny dłuższej niż ktokolwiek przypuszczał (z wyjątkiem Lorda Kitchenera), remonty nie mogły zostać odroczone. Z tych własnie powodów cztery z 23 drednotów Jellicoe i siedem krążowników (pod koniec października) znalazło się w rękach stoczni. Uszkodzenie przez wejście na mieliznę lub kolizję, jak miało to miejsce między HMS "MONARCH" i HMS "CONQUEROR" mogło pozbawić go na dłuższy czas jeszcze dwóch ciężkich okrętów. Istniało również niebezpieczeństwo strat z powodu ataku okrętów podwodnych i min, jak zatonięcie drednota HMS "AUDACIOUS" 27 października. Ponadto działania Niemców na Dalekim Wschodzie, jak również potrzeba ochraniania konwojów z wojskami kanadyjskimi spowodowały potrzebę wysłania krążowników liniowych HMS "INFLEXIBLE" i HMS "INVINCIBLE" z dala od wód ojczystych. Wszystkie te czynniki doprowadziły Jellicoe do niepokojącego wniosku, że Grand Fleet może mieć niewielki margines lub nie mieć go wcale, gdy napotka Hochseeflotte. 

Vizeadmiral Friedrich von IngenohlOstrożność Jellicoe, w połączeniu z ograniczeniami nałożonymi przez Kaisera dla dowódców jego floty, przyczyniły się w ten sposób do opóźnienia poważnego starcia przez niemal dwa lata. Dochodziło jednak do mniejszych bitew. 17 października 1914 r. cztery niemieckie torpedowce zostały zlikwidowane przez małe siły brytyjskie podczas próby zaminowania ujścia Tamizy. Dowódca floty niemieckiej admirał Friedrich von Ingenohl przypisywał tę ​​katastrofę instrukcjom, które uniemożliwiły mu wsparcia swoich lekkich sił. Ingenohl był również zainteresowany moralnymi skutkami braku aktywności dla załóg na swoich okrętach, dążył do przeprowadzenia operacji odwetowej. Admiralstab powtórzyło instrukcje: "Flota musi być powstrzymana i unikać działań, które mogą prowadzić do dużych strat”, jednak "nie ma nic przeciwko przeciwko próbie dużych krążowników (krążowników liniowych), która ma na celu zadanie strat wrogowi". Ingenohl odpowiedział, wysyłając swoje krążowniki do bombardowania Yarmouth 3 listopada. Ten rybacki port znajdował się zbyt daleko na południe, aby Grand Fleet dotarła na miejsce na czas, podczas gdy wysiłki Tyrwhitt'a próbującego przechwycić niemiecką eskadrę zanim dotarła do Jade okazały się nieudane. Niemniej jednak Niemcy stracili krążownik pancerny SMS "YORCK" na minie, gdy wracał do portu.

Zanim Ingenohl mógł powtórzyć ten wypad, nastąpiły dwa wydarzenia. Krążowniki Beatty'ego zostały przeniesione na południe do Cromarty, natomiast 3. Battle Squadron (pancerniki typu "KING EDWARD VII”) z Bradford do Rosyth. Admiralicja pozyskała także nowe źródła wywiadowcze. W związku z tym, iż informacje uzyskiwane od okrętów podwodnych patrolujących Heligoland Bight nie były wystarczające, wybudowano na wybrzeżu łańcuch stacji nasłuchowych, mających za zadanie zlokalizowanie wrogich okrętów wojennych przez wykrywanie ich transmisji bezprzewodowych (radiowych). Dodatkowo brytyjski wywiad otrzymał od losu wielki prezent. Było to związane z wydarzeniami z sierpnia 1914 r., kiedy to niemiecki krążownik SMS "MAGDEBURG" znalazł się w okolicy wyspy Odensholm u wejścia do Zatoki Fińskiej. W gęstej mgle płynący z prędkością około 15 węzłów SMS "MAGDEBURG" wszedł po północy z 25 na 26 sierpnia na przybrzeżne skały. Próby ratowania okrętu siłami załogi nie dały żadnego rezultatu i rankiem 26 sierpnia dowódca okrętu, Korvettenkapitän (komandor podporucznik) Richard Habenicht, postanowił wysadzić go w powietrze, aby nie dopuścić do przejęcia przez Rosjan. Tymczasem na miejscu zdarzenia pojawiły się rosyjskie okręty, zaalarmowane przez obserwatorów na brzegu. Zadanie odnalezienia Niemców ułatwiły im odgłosy salw artyleryjskich, ponieważ komandor Habenicht rozkazał obsługom dział przed opuszczeniem stanowisk ostrzelać znajdującą się na wyspie latarnię morską. W obliczu przewagi Rosjan, dysponujących dwoma krążownikami i dwoma niszczycielami, towarzyszący krążownikowi torpedowiec niemiecki SMS "V26" opuścił czym prędzej pole walki, pozostawiając na pokładzie "MAGDEBURG" grupę osób, w tym jednego z własnych oficerów i kilku marynarzy. O godzinie 09.10 Niemcy wysadzili w powietrze założone ładunki wybuchowe. Przedwczesna eksplozja zabiła 15 marynarzy i zniszczyła część dziobową okrętu. Pozostałych 56 osób, w tym dowódca i pięciu oficerów, dostało się do rosyjskiej niewoli. Rosjanie przejęli i spenetrowali wrak, znajdując na nich cenną zdobycz: książki kodowe i sygnałowe Kaiserliche Marine, mapy i dziennik pokładowy, które nie zostały zniszczone podczas pospiesznej ewakuacji. W październiku jedna z ksiąg szyfrów wraz z mapami Morza Północnego i księgami sygnałowymi została przekazana w darze Brytyjczykom - Admiralicja brytyjska zyskała bezcenny skarb. Niemcy bowiem, przekonani, że książka utonęła, nie zmienili szyfru. Dla stworzonego 8 listopada 1914 r. oddziału morskiego wywiadu, specjalnie zajmującego się analizą i odczytywaniem meldunków radiowych, nazywanego w skrócie "pokój 40" (od numeru pokoju w Admiralicji, 40OB (Old Building)), był to prawdziwy dar niebios. Trzech głównych pracowników komórki dekryptażu (m.in. Sir Alfred Ewing, inżynier, profesor politechniki, oraz dyrektor naukowy Royal Navy) pracowało nad odszyfrowaniem setek niemieckich depeszy, które były przechwytywane przez nasłuch radiowy. Pracownicy "pokoju 40" mieli również w swoich rękach dwa inne szyfry marynarki wojennej i handlowej Niemiec. Pierwszy wpadł w ręce Australijczyków, kiedy 11 sierpnia 1914 r. zatrzymali oni niemiecki statek "HOBART", kolejny natomiast pochodził z zatopionego 17 października u wybrzeży Holandii niemieckiego torpedowca SMS "S119" (torba z szyframi z tego okrętu została wyłowiona przez rybaków 30 listopada i ostatecznie trafiła do "pokoju 40"). Kody te okazały się bezcenne, pozwalając na śledzenie ruchów niemieckiej floty do końca wojny. Wkrótce Brytyjczycy mieli wystarczającą liczbę sygnałów niemieckich, aby z wyprzedzeniem ostrzegać o wypadkach niemieckiej floty. Szybko okazało się to bardzo potrzebne, gdyż niemieckie krążowniki miały zaatakować wybrzeże Yorkshire o świcie 16 grudnia.

Lieutenant Commander Ralph SeymourW związku z doniesieniami wywiadu o nieobecności krążowników liniowych HMS "INFLEXIBLE" i HMS "INVINCIBLE", admirał Friedrich von Ingenohl, za zgodą Wilhelma postanowił dokonać wypadu pod brzegi Yorkshire w południowo-wschodniej Anglii w celu ostrzelania w tamtym rejonie miast portowych. Wywiad nie zdołał na czas uzyskać informacji, że Ingenohl (łamiąc cesarski rozkaz) zamierzał uruchomić całą swoją flotę i ruszyć za krążownikami liniowymi. W założeniu miał z daleka ubezpieczać zespół krążowników liniowych Hippera, dochodząc na odległość ok. 130 km od miasta Scarborough. Tak więc Admiralicja - która zwykle przejmowała rolę naczelnego dowódcy, nakazując podległym jej dowódcom skierować określone jednostki - czasem konkretnie na określone pozycje, w celu kontrataku i przeciwdziałania ruchom wroga zamiast dać im całą dostępną wiedzę pozyskaną przez wywiad i umożliwić im samodzielne działania - poinstruowała Jellicoe, aby wysłał w rejon ławicy Dogger Bank nie więcej niż 2. Battle Squadron (dowodzony przez wiceadmirała Warrendera) i 3. Cruiser Squadron na południe w celu wsparcia czterech krążowników liniowych Beatty'ego, wraz z 1. Light Cruiser Squadron oraz Harwich Force. Niemieckie krążowniki liniowe SMS "DERFFLINGER" i SMS "VON DER TANN" ostrzelały miasta Scarborough i Whitby, natomiast krążowniki liniowe SMS "SEYDLITZ", SMS "MOLTKE" i krążownik pancerny SMS "BLÜCHER" ostrzelały port w Hartlepool. Brytyjczykom nie udało się przechwycić głównych sił admirała Ingenohl'a po części z racji bardzo niekorzystnej aury i bardzo słabej widoczności lecz głównie dlatego, iż jeden z dowódców brytyjskich (komodor F.C. Dreyer, dowódca pancernika HMS "ORION") mimo zauważenia niemieckich okrętów nie otworzył do nich ognia, gdyż został powstrzymany przez przełożonego, który nie otrzymał wyraźnego rozkazu od dowódcy eskadry, by to zrobić. Tym niezdecydowanym dowódcą był kontradmirał Sir Robert Arbuthnot, zastępcy dowódcy eskadry pancerników. Zanim obawiający się nagany za rozpoczęcie akcji bez rozkazu przełożonego Arbuthnot otrzymał potwierdzenie zezwolenia na otwarcie ognia od Warrendera, kontakt z niemiecki pancernikami uległ zerwaniu. Krytyka działania Arbuthnot odbiła się później na jego postępowaniu w czasie bitwy jutlandzkiej. To przesadne posłuszeństwo najbardziej zabolało wiceadmirała Beatty'ego, który bardzo bolał nad stratą tak wspaniałej okazji. Tym bardziej, iż z kolei niepowodzenie przechwycenia krążowników Hippera było spowodowane błędem jego oficera sygnałowego, którym był komandor podporucznik (Lieutenant Commander) Ralph Seymour. Kiedy niemieckie krążowniki liniowe przemykały się w silnych szkwałach (widoczność nie przekraczała jednej mili) pomiędzy eskadrą krążowników liniowych Beatty'ego, a pancernikami Warrendera, brytyjski lekki krążownik HMS "SOUTHAMPTON" (z eskorty Battlecruiser Squadron) natknął się przypadkiem na niemiecki krążownik lekki SMS "STRALSUND" (z osłony krążowników liniowych Hippera). Po nawiązaniu kontaktu bojowego dowodzący eskadrą lekkich krążowników komodor (Commodore) William Goodenough wezwał pozostałe krążowniki swojej lekkiej eskadry na pomoc i powiadomił okręt flagowy Beatty'ego o sytuacji. Jednak Admirał, obawiając się utraty całego zespołu zwiadu nakazał, aby dwa najbliższe jego zespołowi lekkie krążowniki HMS "NOTTINGHAM" i HMS "FALMOUTH" przerwały pościg za Niemcami i wróciły na swoje poprzednie pozycje na czele szyku. Niestety przekazany z pokładu krążownika liniowego "LION" sygnał nie precyzował adresata rozkazu i w rezultacie odbierający go HMS "NOTTINGHAM" przekazał go na wszystkie cztery lekkie krążowniki uczestniczące w pogoni. W rezultacie pościg został przerwany i kontakt bojowy uległ zerwaniu. Winą za to zajście próbowano obarczyć komodora Goodenough (ostatecznie wybronił go sam Jellicoe), jednak tak naprawdę winę ponosił oficer sygnałowy z okrętu flagowego admirała. Poza niedosytem u Brytyjczyków, akcja ta zaowocowała przesunięciem krążowników liniowych wiceadmirała Beatty'ego na  południe  -  do  bazy w Rosyth, skąd (z racji ich dużej prędkości) mogły sprawniej przeciwdziałać niemieckim wypadom. 

Zwracając uwagę na okręty ukończone od wybuchu wojny, nieobecne za granicą i poddawane naprawom lub remontom margines przewagi Jellicoe nad Ingenohl'em był teraz bardzo mały: pięć krążowników liniowych przeciw czterem plus SMS "BLÜCHER" i 18 drednotów plus osiem predrednotów przeciwko 17 niemieckim drednotom i do 22 starszym pancernikom. Dlatego w styczniu 1915 r. admirał von Ingenohl zaplanował następną operację, tym razem przeciwko brytyjskiej flocie rybackiej łowiącej w rejonie ławicy Dogger, podwodnej piaskowej łasze odległej o 60 mil od brzegów południowej Anglii. W dniu 23 stycznia 1915 r. niemiecka eskadra dowodzona przez kontradmirała von Hippera wyszła z ujścia rzeki Jade nad którą leży niemiecka baza morska Wilhelmshaven. W skład eskadry wchodziły trzy krążowniki liniowe: SMS "SEYDLITZ", SMS "DERFFLINGER" i SMS "MOLTKE" oraz krążownik pancerny SMS "BLÜCHER" (znacznie mniejszy, wolniejszy i słabiej uzbrojony), 4 krążowniki lekkie i 18 dużych torpedowców. Na ich spotkanie ruszyła brytyjska eskadra dowodzona przez admirała Beatty'ego, w składzie pięciu krążowników liniowych (HMS "LION", HMS "TIGER", HMS "PRINCESS ROYAL", HMS "NEW ZEALAND" i HMS "INDOMITABLE") oraz czterech lekkich. Do jego sił dołączyły wkrótce siły Harwich pod dowództwem komodora Tyrwhitta - 3 krążowniki i 34 niszczyciele. Miejsce spotkania obu zespołów, zaplanowane przez Beatty'ego leżało ok. 30 mil morskich od ławicy Dogger. Admiralicja brytyjska wiedziała o wyjściu Niemców, a nawet znała dokładnie skład ich sił. Od trzeciej dekady stycznia 1915 r. ilość niemieckich sygnałów przejmowanych przez łańcuch brytyjskich stacji nasłuchowych na wschodnim wybrzeżu Anglii zwiększyła się. Między nimi znalazły się te, które przedstawiały szczegółowo datę, kierunek i cel niemieckiego wypadu. Stąd właśnie Admiralicja znała dokładne dane na temat niemieckiej akcji i postanowiła dobrze je wykorzystać. 

W efekcie spotkania sił niemieckich i brytyjskich była bitwa na Dogger Bank. Po jej zakończeniu opinia publiczna w Wielkiej Brytanii uznała bitwę na Dogger Bank za wielkie zwycięstwo Royal Navy w stylu Nelsona. Istotnie, zespół admirała Beatty'ego zatopił jeden z niemieckich okrętów (krążownik SMS "BLÜCHER") i poważnie uszkodził drugi, za cenę uszkodzeń odniesionych przez HMS "LION" i niszczyciel HMS "METEOR". W bitwie zginęło 960 niemieckich marynarzy: 792 z zatopionego krążownika pancernego SMS "BLÜCHER", 165 z uszkodzonego krążownika liniowego SMS "SEYDLITZ" i trzech z lekkiego krążownika SMS "KOLBERG" a tylko 14 brytyjskich: dziesięciu na krążowniku liniowym HMS "TIGER" i czterech na niszczycielu HMS "METEOR" (poszczególne źródła różnią się nieco w określeniu liczby zabitych i rannych po obydwu stronach). 189 Niemców trafiło do niewoli. Jednak Admiralicja oceniła starcie zupełnie inaczej. Na skutek chaosu, jaki wkradł się w szyk brytyjskich krążowników po uszkodzeniu okrętu flagowego, nie wykorzystano okazji do zadania dużo poważniejszych strat przeciwnikowi. Jako fatalne oceniono dowodzenie kontradmirała Moore'a, dowódcy krążownika liniowego HMS "NEW ZEALAND" i jednocześnie dowódcy 2. Battlecruiser Squadron w drugiej fazie bitwy. W konsekwencji wstrzymano mu awans i przeniesiono na Wyspy Kanaryjskie jako dowódcę stacjonującej tam eskadry starych krążowników, bez szans na jakąkolwiek akcję bojową. Równie krytycznie odniesiono się do poczynań komandora H. B. Pelly'ego, dowódcy HMS "TIGER". Zarzucano mu fatalną skuteczność jego artylerzystów (z 355 wystrzelonych pocisków trafiły prawdopodobnie tylko dwa, inne okręty miały niewiele lepsze wyniki), złe zrozumienie rozkazu o przydziale celów i brak własnej inicjatywy w działaniach. Ostatecznie, dzięki wstawiennictwu admirała Beatty'ego zachował on swoje stanowisko, zdymisjonowano jedynie oficera artyleryjskiego okrętu. W rzeczywistości sytuacja nie była jednak tak jednoznaczna jak mogłoby się wydawać. W trakcie bitwy, kiedy flagowy krążownik Beatty'ego pozostał w tyle za resztą sił brytyjskich ścigających Niemców, Beatty nakazał zwrot wszystkim swoim okrętom, gdyż obserwatorzy rzekomo dostrzegli peryskop okrętu podwodnego (alarm okazał się fałszywy). Chcąc upewnić się, że po wykonaniu manewru jego krążowniki podejmą pościg za uciekającymi krążownikami Hippera, nakazał swojemu oficerowi sygnałowemu przekazanie odpowiednich rozkazów dalej. Jednakże z powodu zniszczenia radiostacji na HMS "LION" i z powodu braku zasilania w energię elektryczną (brak możliwości użycia reflektorów), na uszkodzonym okręcie do dyspozycji pozostały jedynie fały sygnałowe. Na jednym z nich nadal wisiał rozkaz zmiany kursu na północno - wchodni. Wspomniany wcześniej oficer sygnałowy z HMS "LION" Ralph Seymour nie odnalazł w książce sygnałowej odpowiedniej kombinacji flag nakazujący zbliżenie się do przeciwnika. Kazał więc wywiesić rozkaz "atakować tyły przeciwnika". Problem w tym, iż samo wywieszenie sygnału nie oznaczało od razu polecenia jego wywołania. Dopiero opuszczenie flag było sygnałem do wykonania rozkazu. Na nieszczęście Seymour polecił opuścić flagi z sygnałem "atakować tyły przeciwnika" razem z wiszącym już wcześniej na fale, nieważnym rozkazem nakazującym zmianę kursu ("zmienić kurs na NE"). W efekcie dla pozostałych uczestniczących w pogoni okrętów Beatty'ego rozkaz brzmiał: "atakować tyły przeciwnika na kierunku NE". Na tym kierunku znajdował się jedynie uszkodzony wcześniej niemiecki krążownik pancerny SMS "BLÜCHER". Dowodzący 2. Battlecruiser Squadron kontradmirał Moore mimo wątpliwości zareagował na rozkaz i przerwał pościg, koncentrując swoje krążowniki liniowe na dobiciu SMS "BLÜCHER". Mimo prób opanowania sytuacji przez Beatty'ego (próbował przesiąść się na inny okręt ze sprawną radiostacją) Niemcom udało się zerwać kontakt bojowy i uciec. Po bitwie gniew Beatty'ego po raz kolejny skupił się raczej na podlegających mu dowódcach (głównie na wspomnianym kontradmirale Moore), niż na swoim oficerze flagowym, który już po raz drugi pozbawił go zwycięstwa. Niestety komandor podporucznik (Lieutenant Commander) Ralph Frederick Seymour należał do grona pochlebców admirała i mimo tego iż był zaledwie po zwykłym, a nie pogłębionym kursie dla sygnalistów oraz pomimo jego wpadek, Beatty konsekwentnie ciągnął go za sobą w górę. Niekompetencja Seymour'a miała się również niekorzystnie odbić na jakości i ciągłości dowodzenia w bitwie jutlandzkiej. 

Admiral Hugo von PohlPo stronie niemieckiej z kolei chwalono admirała Hippera, który dzięki swym szybkim reakcjom uchronił podległe mu okręty od klęski. Krytykowano pomysł włączenia do zespołu wolniejszego i słabiej uzbrojonego krążownika pancernego, a całą winę za porażkę przypisano admirałowi von Ingenohlowi, który nie zabezpieczył działań głównymi siłami Hochseeflotte. W efekcie utracił on swoje stanowisko i został zastąpiony przez samego admirała Hugo von Pohla, posłusznego i bez szczególnej indywidualności. Nowym szefem sztabu marynarki został admirał Gustav Bachmann. Cesarz Wilhelm II (którego niesłychanie  rozgniewała  ta  klęska) wydał rozkaz zakazujący narażania okrętów na niepotrzebne ryzyko starcia z większymi siłami Royal Navy i odtąd cały wysiłek Kaiserliche Marine został skierowany na prowadzenie wojny podwodnej oraz akcje minowania wód przybrzeżnych. W sferze technicznej zaś doświadczenia starcia na ławicy Dogger, a głównie uszkodzenia odniesione przez SMS "SEYDLITZ" (który po trafieniach omal nie wyleciał w powietrze z powodu zapłonu ładunków kordytu w magazynach), wykorzystano dla lepszej ochrony przed możliwością niekontrolowanego zapłonu ładunków miotających.

Po stronie brytyjskiej dokonano dalszej reorganizacji floty: wcielono do Grand Fleet jednostki odwołane z baz zamorskich - w 1915 r. flota niemiecka na dalekich wodach nie stanowiła już niebezpieczeństwa. Siły wiceadmirała Beatty'ego wzrosły do 7 krążowników liniowych, podzielonych na dwie eskadry (po dotarciu na wody ojczyste krążowników liniowych HMS "INFLEXIBLE" i HMS "INVINCIBLE").  Podjęto także decyzję przebazowania bardziej na południe - do Cromarty - eskadry pancerników. Admirał Jellicoe uważał, że Niemcy mogą spróbować wciągnąć w zasadzkę siły Beatty'ego, ryzykując swoimi krążownikami liniowymi jako przynętą. Dlatego uprzedzał swojego podwładnego aby w następnym przypadku spotkania sił niemieckich nie wdawał się w zbyt ryzykowny pościg, a w żadnym wypadku nie zapuszczał się w pogoni na wody Zatoki Helgolandzkiej, oprócz przypadku gdy główne siły Royal Navy byłyby w stanie zapewnić mu wsparcie. Minął jednak jakiś czas zanim Niemcy zastawili pułapkę, o której ostrzegał Jellicoe swojego podwładnego. Bo choć do końca 1915 r. brytyjska flota bojowa zwiększyła się do 27 drednotów (w tym trzech nowych, opalanych ropą, 24-węzłowych i wyposażonych w 15-calowe (381 mm) działa drednotów typu "QUEEN ELIZABETH”), podczas gdy siły niemieckie nadal liczyły 17 drednotów, a siły Beatty'ego również zostały zwiększone do dziewięciu krążowników liniowych, podzielonych na trzy eskadry, podczas gdy niemiecka czwórka została uzupełniona jedynie przez SMS "LÜTZOW", niemiecka flota pod wodzą zachowawczego admirała von Pohla od lutego do grudnia ograniczyła się do prowadzenia działań sił lekkich. Niemiecka Hochseeflotte wychodziła nie dalej niż do Horn Reefs, unikając w ten sposób spotkania z siłami Jellicoe, którego okręty oprócz okresowych patroli przez Morze północne dołączyły wypady na Skagerrak. Niemiecki Admirał Bachmann, który był następcą Pohla w Admiralstab był zaangażowany w zupełnie inną ofensywę, forsując nieograniczoną wojnę podwodną. Pohl zyskał poparcie Tirpitza w zakresie używania U-Bootów w celu uderzenia w brytyjski handel morski, któremu Grand Fleet nie byłaby w stanie skutecznie przeciwdziałać. Niemiecki polityk, kanclerz Cesarstwa Niemieckiego i premier Prus od 1909 r. Theobald Theodor Friedrich Alfred von Bethmann Hollweg, opowiadający się za umiarkowaną polityką, stanowczo się temu sprzeciwił. Bał się reakcji neutralnych państw na informacje, iż ich statki są atakowane niezgodnie z prawem międzynarodowym. Jednak Kaiser przychylił się do opinii doradców wojskowych (w tym Tirpitza). Zgodnie z decyzją Wilhelma, 16 lutego 1915 r. w strefie wód wokół Wysp Brytyjskich okręty podwodne Niemiec mogły topić każdy okręt czy statek bez ostrzeżenia, co wkrótce dało krańcowy rezultat w posłaniu na dno statku pasażerskiego "LUSITANIA" z 1198 ludźmi - między innymi wieloma obywatelami amerykańskimi. To zdarzenie (jak również zatopienie przez "U 24" na Morzu Irlandzkim amerykańskiego statku "ARABIC" należącego do linii White Star) i wiążąca się z tym obawa przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny zmusiła jednak po kilku miesiącach (dokładnie 5 października 1915 r.) do rezygnacji z nieograniczonej wojny podwodnej. Dokonano również zmian kadrowych: Admirała Bachmanna zastąpił Admirał Henning von Holtzendorff.

Vizeadmiral Reinhard ScheerTak więc ostatnie miesiące 1915 r. obie floty (jeżeli chodzi o ciężkie okręty) spędziły w portach. W styczniu 1916 r. podupadły na zdrowiu (chorował na raka, zmarł 23 lutego 1916 r.) admirał Pohl został zastąpiony przez admirała Reinharda Scheera. Znacznie bardziej zdecydowane i odważne podejście głównodowodzącego od razu dało się odczuć we flocie.  Natychmiast przystąpiono do planowania bardziej agresywnych działań, tym bardziej, że aktywniej zaczęły sobie również poczynać niemieckie sterowce, które wznowiły naloty na Wielką Brytanię. Konkretniejszych działań floty domagali się również główni dowódcy sił lądowych, uwikłani w przewlekłe walki we Francji. Brytyjska Admiralicja, wkrótce zdała sobie sprawę, że Hochseeflotte  znalazła przywódcę innego kalibru niż Pohl. Na początku lutego 1916 r. lekkie siły niemieckie zaatakowały brytyjskie trałowce w rejonie Dogger Bank, a pod koniec miesiąca (dokładnie 23 lutego) Wilhelm przekonany przez Sheera zezwolił na operacje ofensywne floty, jednakże nawołując do ostrożności. Zaowocowało to pierwszym od dłuższego czasu wypadem niemieckich ciężkich okrętów - admirał von Hipper ze swoimi krążownikami liniowymi i dwie eskadry Hochseeflotte dokonały wypadu w morze, ale nie napotkały przeciwnika. 26 marca ponownie obie floty wyszły w morze (Brytyjczycy powiadomieni zostali przez "pokój 40" o wyjściu Niemców), do spotkania jednak nie doszło, głównie z powodu bardzo burzliwej pogody (o mały włos Beatty spotkałby się wtedy z siłami zarówno Hippera jak i Sheer'a, zanim Jellicoe dotarłby na miejsce). Kolejne akcje następowały jedna za drugą. 

21 kwietnia Hochseeflotte wyszła w morze ponownie w przekonaniu, że siły komodora Tyrwhitta ponownie zaatakują Tondern (wcześniej próbowały wykonać to zadanie 26 marca). "Pokój 40" ostrzegł Jellicoe wystarczająco wcześniej o tym ruchu, tak że zdążył on wydać rozkazy o przemieszczeniu Grand Fleet w kierunku Skagerrak. Ale zanim Grand Fleet zdążyła przybyć na miejsce, wcześnie 22 kwietnia Scheer na podstawie dostarczonych przez wywiad informacji doszedł do ​​wniosku, że atak Tyrwhitta został odłożony ((jego źródła wywiadowcze nigdy nie dorównywały skutecznością brytyjskim) i rozkazał swoim okrętom wrócić do Jade. Jellicoe trzymał się kierunku na Horn Reefs, mając nadzieję na przechwycenie, ale tego popołudnia brytyjskie krążowniki wpadły w gęstą mgłę, w wyniku czego o godzinie 18:00 krążowniki liniowe HMS "AUSTRALIA" i HMS "NEW ZEALAND" zderzyły się ze sobą, doznając poważnych uszkodzeń. Grand Fleet z powodu pogody miała podobne kłopoty. Drednot HMS "NEPTUNE" zderzył się ze statkiem handlowym, uszkodzenia odniosły również trzy niszczyciele. W związku z tym Jellicoe zawrócił i wcześnie rano 24 kwietnia wrócił do Scapa Flow. Kiedy okręty pobierały paliwo w porcie do Jellicoe dotarła informacja o tzw. buncie wielkanocnym w Dublinie (Easter Rebellion), jak również o powiązanych z nim możliwych akcjach niemieckich. 

Tego samego dnia niemieckie krążowniki liniowe pod dowództwem admirała Boedickera (w zastępstwie za niedysponowanego Hippera), wyruszyły z zadaniem ostrzelania przybrzeżnego miasteczka Lowestoft, z zamiarem aby wciągnąć zaalarmowane akcją brytyjskie jednostki w paszczę niemieckiej floty bojowej, która opuściła swoją bazę tego samego dnia (24 kwietnia) rano. Po południu krążownik liniowy SMS "SEYDLITZ" został poważnie uszkodzony na minie i musiał zawrócić do portu. Kontradmirał Boedicker przeniósł swoją flagę na krążownik SMS "LÜTZOW" i przed zmrokiem powrócił na swoją pozycję 50 mil przed Scheerem. Jednak na długo przed tym manewrem "Pokój 40" zebrał wystarczająco dużo informacji, aby ostrzec Jellicoe, że Hochseeflotte  jest na miejscu. Do godziny 19.50 Admiralicja posiadała wystarczające informacje, aby nakazać Grand Fleet udać się na południe w celu przechwycenia Niemców. Ponieważ Beatty był bez dwóch swoich krążowników, Jellicoe wysłał swój szybki 5. Battle Squadron (drednoty typu typu "QUEEN ELIZABETH”), aby wzmocnić flotę krążowników. Harwich Force i 12 okrętów podwodnych zostało również umiejscowione na pozycjach, które według Admiralicji były odpowiednie do przechwycenia wroga. Z lekceważeniem instrukcji które uznał za błędne, Tyrwhitt skierował swoje okręty w kierunku Lowestoft. Został nagrodzony o brzasku (o godzinie 03.50, 25 kwienia), widząc cztery niemieckie krążowniki  na kierunku północnym. Nie mając dość sił, by wykonać bezpośredni atak, poprowadził swoje okręty w ten sposób aby zwabić wroga i zachęcić go do pościgu. Ale Bödicker był zbyt blisko celu, by zrezygnować z planowanego zadania. O godzinie 04:10 jego eskadra rozpoczęła dziesięciominutowe bombardowanie Lowestoft. Po zniszczeniu 200 domów skręcił na północ, aby zaatakować Yarmouth, mając w zamiarze również zrównać je z ziemią, jednak kiedy od jego sił lekkich przyszedł meldunek o pojawieniu się Brytyjczyków, zdecydował się zawrócić i wspomóc je w walce. Yarmouth został więc uratowany kosztem krótkiej akcji, w której jedno trafienie przypadło na lekki krążownik HMS "CONQUEST". Bo choć Bödicker miał możliwość zniszczenia znacznie słabszego przeciwnika, po krótkiej wymianie ognia zaczął wycofywać się na wschód w kierunku Hochseeflotte Scheera, która już wtedy (o godzinie 05:20) zmieniła kurs na powrotny. Tyrwhitt śledził jego zespół do godziny 08:45, kiedy to Admiralicja nakazała mu wrócić do portu, podczas gdy Battlecruisers Fleet, pędząca na południe z pełną prędkością, ominęła Bödickera tylko o 45 mil, zanim Beatty zawrócił na kurs powrotny do portu.

Brytyjczycy w odwecie przeprowadzili 3 maja operację mającą na celu postawienie min na przetrałowanych przez Niemców kanałach żeglugowych, połączoną z akcją lotnictwa (z dwóch transportowców wodnosamolotów) przeciwko bazom sterowców w Tondern. Akcja nie zakończyła się spotkaniem z Niemcami, gdyż wodnosamoloty nie wystartowały z powodu złej pogody, a akcja stawiania min uszła uwadze Niemców. Jednak ostrzał Lowestoft i Yarmouth wzburzył brytyjską opinię publiczną, która domagała się takiego rozmieszczenia floty, aby mogła ona skutecznej przeciwdziałać niemieckim wypadom. Analizując sytuację wynikającą z ostrzału Lowestoft należy się nieco cofnąć w czasie. Już na początku 1916 r. Beatty domagał się włączenia dobrze opancerzonych drednotów  typu "QUEEN ELIZABETH” z 5. Battle Squadron do swojej Battlecruisers Fleet, w zamian chcąc oddać lekko opancerzone krążowniki liniowe typu "INVINCIBLE". Jellicoe odmówił argumentując, iż prędkość drednotów typu "QUEEN ELIZABETH” (23,5 węzła) w porównaniu do 25 węzłów osiąganych przez krążowniki liniowe typu "INVINCIBLE" jest zbyt mała dla zadań które stoją przed Beattym. W lutym 1916 r. Komitet Wojny (War Committee), po raz kolejny odrzucając koncepcję Fishera dotyczącą desantu na Bałtyku, wezwał Jellicoe, by przeniósł całą Grand Fleet na południe do Rosyth. Cytując swój list z 30 października 1914 r., a także wspominając niewystarczającą obronę przed okrętami podwodnymi bazy w Firth of Forth, Jellicoe również odmówił. Komitet zaproponował alternatywę - dodanie 5. Battle Squadron pod dowództwo Beatty'ego, oraz przeniesienie predrednotów Bradforda do Humber lub Thames. Jellicoe również i tutaj miał obiekcje, gdyż potrzebował eskadry pancerników typu "QUEEN ELIZABETH” jako szybkiego skrzydła dla swojej floty bojowej. Ale nalot na Lowestoft wymusił na nim reakcje. 3. Battle Squadron przeniesiono na początku maja do Sheerness, położonego w pobliżu ujścia Tamizy. W Rosyth, 12 maja odbyła się konferencja, na której postanowiono przyśpieszyć modernizację bazy Rosyth w zatoce Firth of Forth, dla umieszczenia tam głównych sił Grand Fleet.

Na razie jedna z dwóch eskadr pancerników (5. Battle Squadron lub 4. Battle Squadron) miała zostać przeniesione do Rosyth, co umożliwiłoby siłom wiceadm. Beatty'ego strzelania artyleryjskie na poligonie morskim obok bazy Scapa Flow. Już sześć miesięcy wcześniej Beatty apelował do Admiralicji, aby umożliwiono mu wykonywanie ćwiczebnych strzelań artyleryjskich z realistyczną prędkością 20 węzłów, aby poprawić wyszkolenie artylerzystów jego Battlecruisers Fleet. Wcześniejsze starcia dowiodły, iż walki prowadzone na dużych prędkościach i przy ostrych manewrach obnażyły słabość wyszkolenia artylerzystów, którzy na ćwiczeniach strzelali w zdecydowanie bardziej "ulgowych" i mało realistycznych warunkach. Beatty jednak ubolewał nad brakiem zabezpieczonych przed atakami okrętów podwodnych obiektów do ćwiczeń w Rosyth. Sugerowane rozwiązanie Jellicoe polegało na tym, aby krążowniki skierowały się do Scapa, gdzie takie obiekty były dostępne, ale nawet wtedy, gdy Beatty skrytykował słabe wyniki osiągnięte przez jego okręty w październiku, utrzymywał jednocześnie że nie może przenieść się do Scapa, gdyż wydłużałoby to drogę w przypadku szybkiej kontrakcji przeciwko Niemcom, zaś nieobecność jego ciężkich jednostek w Rosyth odsłaniałoby północną flankę. Dopiero po decyzji o rotacyjnym przebywaniu w Rosyth eskadr pancerników, Beatty zaczął wysyłać po kolei swoje eskadry krążowników liniowych do Scapa na ćwiczenia strzeleckie, wykonywane z realistyczną prędkością, na czas ćwiczeń podporządkowując dowódców szkolących się eksadr pod Grand Fleet.. Jednak było to już za późno, aby znacząco polepszyć jakość artylerzystów Battlecruisers Fleet przed kolejnym znaczącym wypadem Hochseeflotte.